• facebook
  • rss
  • Pomysły jak z rękawa

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 01/2015

    dodane 01.01.2015 00:00

    – Lubartów to małe miasteczko, ale ludzie tu mieszkający są pełni zapału. Nie ma problemu, by zebrać 300 wolontariuszy, którzy obstawią np. trasę biegu, jaki odbywa się w naszym mieście, czy staną przy kiermaszowych stoiskach albo będą obsługiwać mecze koszykówki – mówi br. Michał Kulczycki, kapucyn, wiceprezes „Alwerni”.

    Lubartowski kościół kapucynów nie jest parafią, ale od wielu lat działa tu wiele wspólnot. – Należę do osób, które od najmłodszych lat wychowywały się przy klasztorze. Przychodziliśmy tu w każdej wolnej chwili, byliśmy w oazie, podejmowaliśmy się różnych akcji, czuliśmy się jak w domu. Zakamarki klasztorne nie były nam obce, a w kościele modliliśmy się o najróżniejsze sprawy, jakimi żyliśmy. Im byliśmy starsi, tym mogliśmy podejmować się większych organizacyjnie dzieł, aż w końcu nadszedł czas, gdy postanowiliśmy sformalizować nasze działania, by być jeszcze skuteczniejszymi. Tak powstało Franciszkańskie Dzieło Promocji Młodzieży i Rodziny „Alwernia” – mówi Marcin Socha, prezes. Nawę przejęli od wspólnoty oazowej, w której wcześniej się formowali. Słowo „Alwernia” wywodzi się od góry La Verna w Toskanii, gdzie św. Franciszek otrzymał stygmaty i gdzie później założono pustelnię franciszkanów.

    Do wyboru, do koloru

    „Alwernia” okazała się pomysłem zarówno dla młodych, jak i dla dorosłych. To miejsce bardzo pojemne, gdzie każdy, kto chciałby coś robić, na pewno znajdzie możliwości. – Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że kiedy skończyła się droga formacji oazowej, którą przeszedłem, zrobiła się jakaś pustka. Podobnych do mnie osób było całkiem sporo. Zaangażowaliśmy się więc w różne działania niezwiązane z żadną wspólnotą. Dziś jesteśmy dorośli, pracujemy, mamy różne obowiązki, ale działanie przy kapucyńskim kościele weszło nam w krew. „Alwernia” daje możliwości zarówno takim ludziom jak my, jak i młodziutkim wolontariuszom – mówi Marcin. A działań jest sporo. Zaczynali od akcji mikołajkowej, chcąc obdarować dzieci z rodzin w trudnej sytuacji, potem zaczęli organizować „Kapucynalia”, czyli wielki rodzinny piknik w klasztornym ogrodzie, z różnymi atrakcjami, stoiskami i występami. Przy okazji zbierali pieniądze dla kogoś potrzebującego z Lubartowa. Od dwóch lat „Kapucynaliom” towarzyszy bieg „Pokój i dobro”, w którym uczestniczy około 300 osób. Do przebiegnięcia jest 10 km, a meta jest w klasztornym ogrodzie. Każdy, kto uczestniczy w imprezie, wykupuje cegiełkę, a uzyskany dochód przekazywany jest dla osoby, którą w danym roku stowarzyszenie wspiera. Od 5 lat stowarzyszenie przyznaje także tego dnia nagrodę „Pax et bonum” dla tych, którzy wspomagają dzieła podejmowane przez „Alwernię”.

    Młodzi czekają na konkret

    – Pomysły zaczęły się sypać jak z rękawa. Widzieliśmy wokół siebie wiele potrzeb, którym chcieliśmy zaradzić, a przy okazji robić coś, by integrować mieszkańców Lubartowa. Z naszych obserwacji wynika też, że młodzież potrzebuje dziś dzieł, do których może się włączyć. Mniej chętnych jest do przychodzenia na systematyczne spotkania formacyjne, ale jeśli jest coś konkretnego do zrobienia, zjawiają się bez problemu – mówi br. Michał. Stałymi akcjami „Alwerni” są także udzielanie bezpłatnych korepetycji czy pomoc psychologiczna. – W tym roku szczególnie skupiamy się na osobach borykających się z problemem współuzależnienia oraz młodzieży, która w trudnym okresie dorastania narażona jest szczególnie na ryzyko sięgnięcia po niebezpieczne używki i popadnięcia w różnego rodzaju nałogi. Stowarzyszenie rozpoczęło realizację dwóch projektów, w ramach których psychologowie prowadzą cykl regularnych spotkań indywidualnych i grupowych. To wszystko specjaliści wolontariusze, którzy oddają swój czas – podkreśla prezes „Alwerni”. Pomysłem stowarzyszenia było też stworzenie lokalnej Ligi Koszykówki. Rozgrywki zaczęły się w październiku i potrwają do kwietnia. – Sport jest też znakomitą okazją, by dotrzeć do młodych, przy okazji pokazać im pewne wartości. Stąd pomysł ligi, w której może grać każdy. Drużyny tworzą się nie tylko w Lubartowie, ale i w Lublinie czy Parczewie, i przyjeżdżają rozgrywać mecze. Wyniki na bieżąco umieszczamy na naszej stronie. Obserwujemy, jak ten pomysł wciąga młodzież, jednoczy ją i mamy nadzieję, że przy okazji uczy różnych dobrych rzeczy. Dla wielu młodych to jedyna szansa, by przyjść do naszego klasztoru, zobaczyć go od środka, a jeśli ktoś chce – porozmawiać – mówią pomysłodawcy rozgrywek. Z innych atrakcji, jakie zapewnia stowarzyszenie, są półmataron, koncerty w klasztorze czy piknik motocyklowy, który tradycyjnie już w maju zaczyna sezon od Mszy św. i okazji do spowiedzi. – Impreza ta przyciąga coraz więcej motocyklistów. Są imponujący przejazd przez miasto, Eucharystia, modlitwa, konfesjonały... Wiemy od uczestników, że jest to dla nich bardzo ważna sprawa, że na co dzień niektórzy nie są zbyt blisko związani z Kościołem, ale na rozpoczęcie sezonu od Mszy św. w Lubartowie przyjeżdżają bardzo chętnie, oddając się Panu Bogu – mówi M. Socha. Teraz „Alwernia” przygotowuje się do ferii zimowych, żeby zapewnić młodym dobry czas. – Może nie będzie to nic spektakularnego, ale, tak jak w innych naszych propozycjach, dajemy młodym wędkę, czyli możliwości działania, a resztę robią sami – podkreśla br. Michał.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół