Nowy numer 17/2018 Archiwum

Na całym świecie wierzą tak jak ja

O polskiej egzotyce i radości z bycia razem w Kościele z ks. dr. Adamem Babem, wikariuszem biskupim ds. młodzieży w archidiecezji lubelskiej, koordynatorem przygotowań ŚDM w Lublinie, rozmawia ks. Rafał Pastwa.

Ks. Rafał Pastwa: Przyjmiemy 6 tys. osób na etapie diecezjalnym Światowych Dni Młodzieży. To spore wyzwanie. Główne zadania?

ks. dr. Adam Bab: Polska to kraj trochę egzotyczny, bo nie jesteśmy czołowym krajem turystycznym w Europie. Z drugiej strony to kraj, który wydał papieża i nadal jeszcze słynie ze swego katolicyzmu. Kiedy spływają do nas prośby o program pobytu, to ludzie z całego świata akcentują, że chcą wspólnie doświadczyć wiary i naszej religijności.

Zrobimy im rekolekcje?

Tak chcemy to spotkanie przygotować. Przez kilka dni będziemy prawie non stop razem.

Przyjedzie do nas pewnie sporo ludzi ze Wschodu?

Wschód nie ma jeszcze takiego doświadczenia uczestnictwa w Światowych Dniach Młodzieży. Jesteśmy blisko, ale tych zgłoszeń może nie być aż tak dużo. Natomiast środowiska duszpasterstw młodzieżowych z Francji, Włoch, Belgii i Niemiec już się żywo interesują pobytem u nas. Pytają, czego mogą doświadczyć od strony wiary.

I czego?

Jeśli młodzi z całego świata będą obecni w konkretnej parafii, to obok nich będzie młodzież i wolontariusze z Lubelszczyzny. Przez te dni będą się razem modlić, zwiedzać i podróżować. Zaplanowaliśmy, że 80 parafii naszej archidiecezji będzie gościć młodzież, która do nas przyjedzie.

Wielokrotnie uczestniczyłeś w ŚDM. Jakie masz doświadczenia związane z tymi spotkaniami?

Staram się na ich podstawie analizować kondycję Kościoła. W Niemczech, kiedy ŚDM organizowano w Kolonii, przyjmował nas aktyw parafialny. Widać było, że niemieckim parafiom brakuje młodych, którzy włączyliby się w organizację spotkań na poziomie diecezjalnym czy ogólnokrajowym. Wszystko było oczywiście świetnie zorganizowane, jak to w Niemczech, ale nie był to Kościół młody. Natomiast spotkania we Włoszech, Hiszpanii czy w Rio de Janeiro pokazały zupełnie inne oblicze wspólnoty wierzących. Tam duszpasterstwo młodzieży funkcjonuje znakomicie. W takim modelu młodzi tak naprawdę są podmiotem tego duszpasterstwa, a nie przedmiotem.

A doświadczenia osobiste?

Na całym świecie spotykałem ludzi, którzy wierzą tak jak ja. Czułem, że pośród nich byłem u siebie, w domu.

Dlaczego młodzi dziś nie pchają się do Kościoła drzwiami i oknami?

Współczesne duszpasterstwo młodzieży nie może być zbudowane na dawnych schematach, gdzie był duszpasterz, a po drugiej stronie młodzież. Duszpasterzami młodzieży powinni być również młodzi. Ksiądz jest od tego, żeby dawać tożsamość i wspierać. Oczywiście należy też wykorzystywać media społecznościowe i inne narzędzia. Ale duszpasterstwa nie da się prowadzić, siedząc wyłącznie na czacie. Musi dojść do spotkania. Bycie w Kościele oznacza także sakramenty. Nie wolno się bać duszpasterstwa bezpośredniego.

Do Jezusa przyprowadził Szymona Piotra brat Andrzej…

Tak też powinno wyglądać duszpasterstwo młodych. Jeśli oni nie mają doświadczenia wspólnoty wierzących i wchodzą z automatu w praktykowaną pobożność, to ich przygoda z Kościołem kończy się na poziomie bierzmowania. Młode pokolenie to generalnie podstawowy adresat ewangelizacji. Wiara to więź z Bogiem. Sama pobożność to za mało.

Czy jako duszpasterz śpisz spokojnie, gdy myślisz o przyszłości Kościoła?

Gdybym brał pod uwagę wyłącznie czynnik socjologiczny, to nie miałbym powodu do spokoju. Ale na rzeczywistość nie można patrzeć tylko w jednym wymiarze. Ten odpływ młodych ludzi z Kościoła jest faktem. Ale nie wolno zapominać o ważniejszej kwestii. W Kościele mamy wartościową młodzież, liderów młodego pokolenia. Ci, którzy są we wspólnocie wierzących, dają świadectwo o Chrystusie, tworzą wspólnoty i budują swoje życie na wartościach płynących z Ewangelii. Jeżeli tacy młodzi ludzie są, to mogą wykreować dobrą przyszłość dla Kościoła. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma