• facebook
  • rss
  • Matka Polka - emigrantka

    ks. Rafał Pastwa

    dodane 02.07.2015 19:00

    Polki coraz częściej opuszczają swoje rodziny, aby za granicą podjąć pracę zarobkową w usługach opiekuńczych i domowych, co określane jest terminem "transfer opieki". Rodzi to nieodwracalne skutki małżeńskie, rodzinne i społeczne. W Polsce mamy już do czynienia z poważnym deficytem opieki - twierdzi profesor UMCS w Lublinie.

    Polki emigrowały już na przełomie XIX i XX w. Dokumentacje na ten temat istnieją w listach polskich kobiet z Ameryki, a które opublikowano w ramach badań F. Znanieckiego. Były niejako aktorkami drugiego planu, bo jechały tam razem z mężem albo z całą rodziną. Obecnie migracja Polek wkroczyła w inny, nieznany dotąd wymiar.

    Europa siwieje

    Kolejna fala migracji Polek nastąpiła w latach 80. ubiegłego wieku. Pojawiły się nielegalne wyjazdy w związku z trudną sytuacją gospodarczą i polityczną naszego kraju. Jadąc w odwiedziny do swoich krewnych, często już nie wracały do ojczyzny. Zazwyczaj  podejmowały się opieki nad osobami starszymi i sprzątania w domach zamożnych obywateli krajów zachodnich. – Teraz mamy trzeci etap migracji, który rozpoczął się wraz z otwarciem granic. Ale wyraźnie ten etap migracji skojarzono z procesami starzenia się społeczeństw europejskich. Mówi się nawet, że Europa siwieje. W związku z tym wzrosło gwałtownie zapotrzebowanie na opiekę nad ludźmi starszymi w Europie Zachodniej i w krajach skandynawskich – mówi prof. Zofia Kawczyńska-Butrym, Kierownik Zakładu Socjologii Ogólnej i Badań nad Migracjami UMCS.

    Pieniądze, pieniądze, pieniądze

    Migracja kobiet jest procesem globalnym. Nie dotyczy tylko Polski. Analiza tego zagadnienia pokazuje, że kierunek emigracji jest jeden: z krajów biedniejszych do bogatszych. Nie ma innego. - Zazwyczaj za granicę wyjeżdżają kobiety, które w Polsce pracowały poniżej własnych oczekiwań i ambicji. Coraz częściej się zdarza, że do pracy w charakterze opiekunki osób starszych lub pomocy domowej wyjeżdżają kobiety z wyższym wykształceniem - tłumaczy prof. Kawczyńska-Butrym.

    Wraz ze starzeniem się społeczeństw zachodnich wzrasta zapotrzebowanie na opiekunów i pomoc domową. - Polki jadą na Zachód, a do nas przyjeżdżają kobiety z Ukrainy. Na zachodzie Europy „posiadanie” Polki w charakterze pomocy domowej lub opiekunki świadczy o wyższym statusie społecznym w klasie średniej. Mimo że w Polsce nie mamy typowej klasy średniej, to „posiadanie” Ukrainki traktowane jest w sposób analogiczny - analizuje pani profesor.

    Same braki

    Prof. Zofia Kawczyńska-Butrym z UMCS   Prof. Zofia Kawczyńska-Butrym z UMCS ks. Rafał Pastwa /Foto Gość - Nie dysponujemy statystykami ani dokładnymi danymi na temat emigracji Polek. Trudno też podać jakieś dane na temat kobiet z Lubelszczyzny. Brakuje informacji na ten temat również dlatego, że w dalszym ciągu znaczna część kobiet zatrudniona jest na czarno. Dzieje się to z dwóch powodów: po pierwsze - jest to bardziej opłacalne dla pracodawców indywidualnych lub rodzin, które zatrudniają imigrantki, a po drugie - z tej racji, że kobiety nie znają języka obcego - tłumaczy prof. Kawczyńska-Butrym.

    Zdaniem pani socjolog, należy badać coraz dokładniej procesy migracji Polek, bo trzeba niwelować lub zmniejszać deficyt opieki, jaki powstał poprzez zjawisko emigracji kobiet. - Tu dużym wsparciem mogą być parafie i duszpasterze, którzy orientują się w życiu codziennym swoich parafian. Nie chodzi o to, by być wścibskim, ale by kontrolować, jak żyją dzieci, które wychowują się bez matki, jak radzą sobie samotni starsi ludzie pozostawieni bez opieki. Z przykrością stwierdzam, że kompletnie w tym zakresie brak przygotowania nauczycielom. Podam przykład. Wraz z kuratorium oświaty przygotowaliśmy ankiety dla dyrektorów i nauczycieli wszystkich szkół na Lubelszczyźnie dotyczące deficytu opieki nad dziećmi i młodzieżą w wieku szkolnym. Wróciło tylko 15 ankiet. Oznacza to, że nie zdajemy sobie sprawy, w jak trudnej sytuacji znajduje się dziecko, które wychowuje się bez matki - wyjaśnia pani profesor.

    Za przykład podaje działania niektórych parafii, które organizują zajęcia pozalekcyjne i opiekę specjalistów dla dzieci wychowujących się tylko z dziadkami lub wyłącznie z ojcami. - Dziecko potrzebuje obojga rodziców. Potrzebuje ojca i matki. Dane naukowe nie pozostawiają złudzeń, nawet jeśli się nas faszeruje nowoczesnymi teoriami. Natomiast jeśli mamy do czynienia z tzw. deficytem opieki nad dziećmi czy osobami starszymi, to jako społeczeństwo, poprzez organizacje i instytucje, musimy te braki niwelować. Kobiety są w większości zaradne i starają się zabezpieczyć pozostawione osoby - dodaje socjolog.

    Macierzyństwo transnarodowe

    Sam problem pozostawienia dzieci przez matki emigrantki specjaliści oceniają w dwojaki sposób. - Jedni widzą w takim zachowaniu zalety, ponieważ - ich zdaniem - matka zabezpiecza finansowo swoje dzieci, stwarzając pozytywną sytuację dla ich edukacji - dzięki temu, że wyjechała i zarabia w euro, może sfinansować chociażby naukę języka i ostatecznie sprowadzić potomstwo do siebie. Określa się to w nauce mianem macierzyństwa transnarodowego. Natomiast druga koncepcja mówi, że matka jest niezbędna w wychowaniu dziecka i w kształtowaniu jego dojrzałości emocjonalnej. Brak matki w okresie rozwoju jest niezwykle szkodliwy także dla rozwoju społecznego dziecka. Podkreśla się także konsekwencje zdrowia psychicznego dzieci w takich sytuacjach - mówi prof. Kawczyńska-Butrym.

    Ucieczka

    Emigracja sprzyja wzrostowi liczby rozwodów. - Ja zauważam jeszcze inny proces. Coraz częściej wyjazd za granicę jest ucieczką przed problemami rodzinnymi i małżeńskimi. W życiu osób, które wyjechały za granicę, pojawia się z czasem samotność. Nawet jeśli mają przyjaciół i znajomych, w pewnym momencie potrzebują osoby, która będzie dla nich wsparciem. Nie jest to reguła, ale zdarza się to bardzo często. To wielki dramat tych ludzi - podkreśla pani profesor.

    Nad zagadnieniem emigracji Polek przez następne miesiące będzie pracował zespół naukowców z UMCS w ramach projektu „Polish female migrants and their families - a study of care deficit”. Opiekę merytoryczną nad całością pełni prof. Kawczyńska-Butrym, kierownik Zakładu Socjologii Ogólnej i Badań nad Migracjami. Badania mają określić, jaki jest poziom deficytu w rodzinach migrujących kobiet, jak kobiety organizują opiekę, czy i w jakim zakresie korzystają z pomocy instytucji i grup wsparcia funkcjonujących w społecznościach lokalnych i w miejscu zamieszkania rodziny. Praca kobiet za granicą zmienia zarówno normy międzypokoleniowej wzajemności w rodzinie, jak i powoduje konieczność większego korzystania z szeroko rozumianego zewnętrznego wsparcia społecznego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół