• facebook
  • rss
  • Pielgrzymi w drodze

    ag

    dodane 04.08.2015 10:30

    Z każdym dniem są bliżej Częstochowy. Nie przeszkadza im lejący się z nieba żar. To nic, że nogi bolą a po plecach leje się pot. Pielgrzymka to rekolekcje, które dodają sił w każdych warunkach atmosferycznych.

    Pobudka o 6 rano, szybkie śniadanie, pakowanie i w drogę. Tak każdego dnia aż do Częstochowy. - Dziś jest w nas jeszcze początkowy entuzjazm, który pewnie pod wieczór nieco osłabnie, po całym dniu zmagań ze sobą i z pogodą, ale później będzie już lepiej. Organizm się przyzwyczai, do Maryi będzie bliżej i choć paradoksalnie sił będzie mniej, iść będzie się lepiej - mówi siostra Mirka na pielgrzymce 22 raz.

    Lubelscy pielgrzymi są w drodze dwa dni, przed nimi jeszcze 10. - Idę pierwszy raz, na razie jestem zachwycona, ale wiem, że kiedy dojdziemy do Gór Świętokrzyskich, gdzie czeka nas pobudka przed 5 rano i wejście na Święty Krzyż, może być różnie. Mentalnie jestem przygotowany do tego etapu, ale jak go zniosę, zobaczymy. Na razie cieszę się obecnością ludzi, naukami rekolekcyjnymi, śpiewaniem. Ludzie przyjmują nas wszędzie życzliwie. Wystawiają przy drodze wodę, która bardzo nam pomaga, machają do nas, powiedzą życzliwe słowo. To wszystko tworzy atmosferę jak z Ewangelii, można powiedzieć: "zobaczcie jak oni się miłują" - mówi Tomek.

    Dwa tygodnie terapii, jakiej nie doświadczymy nigdzie indziej – tak o pielgrzymce mówi wielu pielgrzymów. Często przemierzając kilometry w stronę Jasnej Góry przemierza się zakamarki swojego życia – trudności, radości, plany. Brat Andrzej urlop wykorzystuje na pielgrzymowanie, siostra Dagmara też, wakacje dla Magdy bez pielgrzymki są nieudane – dlaczego – bo tutaj „ładują akumulatory”. Czasem decyzja nie jest prosta, czasem trzeba poświęcić czas z rodziną, urlop, pracę, ale warto.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    Reklama

    przewiń w dół