• facebook
  • rss
  • Kto dochodzi do władzy?

    Agnieszka Łukasik-Turecka*

    dodane 16.09.2015 13:35

    Kampania wyborcza w pełni. Kandydaci przy pomocy różnych narzędzi komunikowania się z wyborcami starają się przybliżyć nam swoje sylwetki i programy wyborcze.

    „Do władzy dochodzi na świecie generacja gładkich,

    Nie strategów, nie Cezarów, nie mędrców – gładkich.

    Nie zaciekłych, nie ponuraków, nie ideowców, nie fanatyków – gładkich.

    Nie mściwych, nie psychopatów, nie satrapów, nie dyktatorów – gładkich.

    Gładkich, zadbanych, uprzejmych, zręcznych, przymilnych, dbających-aby-wszyscy-mnie-lubili”

    R. Kapuściński, Lapidarium III

     

    Kampania wyborcza w pełni. Kandydaci przy pomocy różnych narzędzi komunikowania się z wyborcami starają się przybliżyć nam swoje sylwetki i programy wyborcze.

    Żeby zapoznać się z tymi ostatnimi, wyborca musi wykonać pewną pracę: poczytać o dokonaniach kandydatów, zapoznać się z ich działalnością, ocenić skuteczność podejmowanych działań. Znacznie łatwiej ocenić kandydatów w oparciu o ich wizerunek, na który składa się w dużej mierze wygląd zewnętrzny, prezentowany m.in. na plakatach; wizerunek często wyidealizowany przy pomocy photoshopa.

    W marketingu politycznym wykorzystuje się zjawisko zwane efektem aureoli. Nie, nie ma ono nic wspólnego ze świętością. Zjawisko to polega na tym, że osobom atrakcyjnym fizycznie automatycznie i podświadomie przypisujemy również inne cechy pozytywne, takie, jak: inteligencja, uczciwość czy ogłada.

    Nic bardziej mylnego. Nie oznacza to oczywiście, że wymienione powyżej cechy nie mogą występować razem, ale nie znaczy też, że zawsze współistnieją, a zjawisko określane efektem aureoli powoduje, że tak właśnie zakładamy.

    Owszem, wygląd zewnętrzny jest ważny. Świadczy o kulturze osobistej danej osoby, poczuciu estetyki, dużo mówi o gustach… Ale przy ważnych decyzjach, a za takie powinny uchodzić decyzje wyborcze, nawet przez chwilę nie powinien być to czynnik decydujący.

    Lubimy uważać się za osoby rozsądne, które w sposób mądry i rozważny, a nie pod wpływem emocji, podejmują decyzje.

    Zatem, skoro żaden rozsądny mężczyzna nie wybierze na swą partnerkę życiową kobiety tylko dlatego, że ma wymiary 90/60/90 (ponoć idealne) i skoro żadna rozsądna kobieta nie zdecyduje się na małżeństwo z mężczyzną tylko z powodu jego idealnego kaloryfera na brzuchu (określenie moich studentów; oznacza ono pięknie wyrzeźbione mięśnie u mężczyzny), to dlaczego pozwalamy, by to wizerunek kandydata na parlamentarzystę, który będzie tworzył prawo w naszym kraju, miał tak ogromny wpływ na nasze decyzje wyborcze?

    Przesadzone porównanie? Czym innym jest decyzja o wyborze partnera na całe życie, a czym innym jest decyzja o wyborze przedstawicieli do parlamentu na najbliższe 4 lata? I tak, i nie. W przypadku złego wyboru, to mogą być bardzo długie i trudne 4 lata…

    Okres kampanii wyborczej to nie tylko czas wytężonej pracy dla kandydatów do Parlamentu RP. To także czas dla nas – wyborców, by nie tylko przyglądać się silnie podretuszowanym twarzom na plakatach wyborczych, ale znaleźć też czas na to, by sprawdzić, co reklamujący się kandydaci mają w głowach. Tylko tyle i aż tyle.

    Życzmy sobie wszyscy dobrych i mądrych wyborów. Do zobaczenia przy urnach.

     

    *Dr Agnieszka Łukasik-Turecka – adiunkt w Katedrze Teorii Polityki KUL, członek Zespołu Ekspertów KUL.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół