• facebook
  • rss
  • Książki za koszulą

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 40/2015

    dodane 01.10.2015 00:15

    Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmował złożoną w równą kostkę mapę Polski sprzed 1939 roku. Rozwijał ją niemal z namaszczeniem i wieszał na tablicy. 
Gdyby w takiej sytuacji do klasy weszli Niemcy, zostałby rozstrzelany.

    Władysław Wach bał się jak każdy. Wiedział, co mu grozi za nieprzestrzeganie rozporządzeń okupanta, ale nie mógłby spojrzeć w lustro, gdyby zgodził się z rozporządzeniem Hansa Franka, który określając cele polityki oświatowej dla Generalnego Gubernatorstwa, napisał: „Polakom należy zostawić tylko tyle możliwości kształcenia się, które okażą im beznadziejność ich położenia narodowego. (…) Żaden Polak nie uzyska więcej aniżeli rangę majstra, żaden Polak nie uzyska wyższego wykształcenia w zakładach państwowych”. Władysław Wach wraz z żoną Walerią postanowili, że właśnie młodzież z Garbowa uzyska najwyższe z możliwych w wojennych warunkach wykształcenie. To była ich osobista walka z okupantem.


    Przechytrzyć wroga


    W Garbowie przed 1939 r. działała szkoła podstawowa. Gdy do miejscowości weszli Niemcy, początkowo szkołę zamknęli, ale już w listopadzie nakazali jej otwarcie na nowych warunkach.
– Nie można było uczyć niczego oprócz podstaw języka polskiego, matematyki, umiejętności zawodowych i oczywiście niemieckiego. Chodziło o to, by każdy Polak umiał się podpisać i przeczytać wydawane przez okupanta rozporządzenia oraz by miał jakiś zawód, w którym mógłby pracować na rzecz Rzeszy. Wszystko inne było zakazane – mówi Bożena Tuszyńska-Firlej, nauczycielka z Garbowa, która wspólnie z uczniami zebrała wspomnienia z tajnego nauczania w tej miejscowości.
Polskie podręczniki oraz mapy Niemcy kazali zebrać i zawieźć do Puław, gdzie miały być zniszczone. Ówczesny kierownik szkoły w Garbowie Władysław Wach wiedział, że nie może pozbyć się wszystkich książek, bo zamierza z nich korzystać. Zebrano więc
111 podręczników najbardziej zniszczonych i najmniej przydatnych do odstawienia do Puław, resztę ukryto. To z nich już w 1939 r. zaczął potajemnie nauczać uczniów. Wraz ze swą żoną prowadzili lekcje według polskiego przedwojennego programu. Musieli oczywiście bardzo uważać, gdyż niespodziewane kontrole ze strony Niemców nie należały do rzadkości.
Tomasz Lalak, uczestniczący w tajnych kompletach, wspomina: – Kiedy niemieckie wojsko odjechało na front, Władysław Wach natychmiast zorganizował nauczanie. W jednej z klas lekcje prowadziła jego żona. Na wszystkich ławkach leżał „Ster”, czyli oficjalna niemiecka broszura przeznaczona do nauczania, a na wierzchu przedwojenne podręczniki. W pewnym momencie do klasy weszli Niemcy. Pani Waleria struchlała. Wszystkie dzieci wstały z miejsc, głośno witając wizytatorów. Zrobiło się zamieszanie. Niemcy rozejrzeli się po klasie, pochwalili młodzież i wyszli. Okazało się, że podczas powitania wszystkie polskie książki zostały schowane za koszule, w majtki, pod ławki. Od tego czasu zawsze podczas lekcji wystawiano czaty.


    Wojenne możliwości


    Nie każdego przedmiotu dało się nauczać w szkole, tym bardziej że w tajne komplety zostało zaangażowanych sporo nauczycieli spoza Garbowa. Lekcje odbywały się więc w domach nauczycieli bądź uczniów. W ten sposób młodzież, która była w wieku gimnazjalnym lub licealnym, nie traciła możliwości zdobywania wiedzy.
– Do Garbowa lub gdzieś w okolice zostało przesiedlonych bardzo dużo osób z terenów wcielonych do Rzeszy na zachodzie Polski. Wśród nich było wielu wybitnych nauczycieli i profesorów. Pan Wach miał zdolności wyłapywania takich osób i angażowania ich w tajne komplety. W ten sposób, choć wcześniej w Garbowie nie było ani gimnazjum, ani liceum, miejscowa młodzież mogła zdobywać wiedzę z zakresu tych szkół – opowiada pani Bożena.
Paradoksalnie wojna umożliwiła zdobycie znakomitego wykształcenia osobom, które wcześniej nie miałyby takiej możliwości. – Kształcenie w gimnazjum czy liceum wiązało się z wyjazdem do Lublina, wynajęciem stancji, zakupem podręczników. Wiele garbowskich rodzin zwyczajnie nie było na to stać. Kiedy jednak rozpoczęto tajne nauczanie w Garbowie, nie trzeba było za nie płacić ani nigdzie dojeżdżać. Każdy, kto chciał i miał zdolności, mógł zdobywać rzetelną wiedzę – podkreśla pani Bożena.
Większość z uczniów uczestniczących w garbowskich tajnych kompletach zdobyła wyższe wykształcenie. Kilku zostało profesorami i wybitnymi naukowcami. Dzisiejszym uczniom z Garbowa udało się zebrać ich wspomnienia, na podstawie których przygotowali film dokumentalny. Relacje zebrano także w książce „Garbowską szkołą się szczycimy. Tajne nauczanie w Garbowie”. Na początku września odsłonięto w Garbowie dwie tablice. Jedna zbiorowa dla 18 nauczycieli tajnego nauczania, druga poświęcona Władysławowi i Walerii Wachom, organizatorom i koordynatorom tajnych kompletów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół