• facebook
  • rss
  • Talent nie wystarczy

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 41/2015

    dodane 08.10.2015 00:15

    Wyglądają elegancko, ale niepozornie. Studiują informatykę na jednym z lubelskich uniwersytetów. Niedawno założyli własną firmę i zatrudniają innych studentów. Współpracują ze światowym potentatem komputerowym tylko dlatego, że chciało im się chcieć.

    Adrian, Mateusz i Patryk są alumnami, choć studiują informatykę na UMCS i nie wstąpili do seminarium. Wszyscy trzej otarli się o proces tzw. ewangelizacji technologicznej. Jednak oba terminy nie mają nic wspólnego z rozumieniem tych słów, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Używa się ich w obrębie operacji i działań informatycznych. Ci trzej studenci postanowili, że czas studiów poświęcą na coś więcej niż tylko chodzenie na zajęcia i odbębnianie zaliczeń. I wcale do aktywności na polu informatyki nie pchnął ich Steve Jobs, bo film o nim obejrzeli całkiem niedawno, ale chęć wykorzystania czasu. Dlatego współpracę zaproponował im Microsoft. Nie odmówili.

    Pobudka

    Zaczęło się jak zwykle niewinnie. Microsoft zaproponował współpracę Wydziałowi Matematyki, Fizyki i Informatyki UMCS. Mateusz Kozłowski, który dziś ma 22 lata, był wtedy na pierwszym roku studiów. – Firma chciała, abyśmy stworzyli grupę studentów, którzy będą uczestniczyć w warsztatach. Pojechałem na rozmowę kwalifikacyjną do głównej siedziby tej firmy w naszym kraju. Przywitano mnie serdecznie i profesjonalnie. Przeszedłem pomyślnie test i tak się zaczęło – opowiada. Powiedzieli mu, że został student-partnerem. I tyle. – Dostałem tytuł i możliwość wejścia na rynek. A pod płaszczem takiej firmy otwierają się różne możliwości. Gdybym wszedł do jakiejś firmy, przedstawił się, że jestem studentem i zaproponował im zrobienie wspólnego warsztatu – to wysłaliby mnie na drzewo. Jeśli mówię z kim współpracuję – jestem traktowany poważnie – wyjaśnia Mateusz.

    Alumn to hacker

    Jako student-partner musiał stworzyć grupę warsztatową złożoną z dwudziestu studentów, którzy mieli się spotykać raz w tygodniu. Ponadto miał zorganizować konferencję, w której będzie uczestniczyć 200 osób. – W ostateczności na grupę przyszło 200 osób, a na konferencję 400. W tym czasie poznałem Patryka Gułasia. Był bardzo dobrym studentem, pisał najlepsze aplikacje i gry na telefon. Zaprosiłem go do grupy alumnów. Potem pojawił się o rok młodszy Adrian Bartosz, który zaczął się mocno udzielać w kole naukowym. Dlatego również zaprosiliśmy go do grona alumnów – opowiada Mateusz. Tradycyjnie alumn kojarzy się z mężczyzną, który wstąpił do seminarium duchownego i studiuje teologię i filozofię. Tymczasem język informatyczny używa tego samego terminu na określenie hackera, czyli osoby zaawansowanej technologicznie.

    Lenistwo na studiach

    Informatyka była dla niego czymś nowym. Teraz jest specjalistą, ale zawdzięcza to chęciom i ciężkiej pracy. – Studenci zazwyczaj nie uczestniczą w żadnej aktywności, o nic więcej się nie starają. A przecież nic samo z nieba nie spadnie. Zacząłem studiować informatykę od zera. I pół roku zmarnowałem chodząc na zajęcia i zbierając zaliczenia. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że muszę zrobić coś więcej, że nie mogę tak wegetować – opowiada Adrian Bartosz. Zdaniem Mateusza Kozłowskiego winę za takie funkcjonowanie studentów ponosi szkoła, która przekonuje, że wystarczy trzymać się realizacji określonego programu i wymagań stawianych przez nauczycieli. – To gwarantuje lepsze lub gorsze zdanie matury, ale nic poza tym. Natomiast jeśli student zalicza egzaminy i spełnia wyłącznie to, czego się od niego wymaga, to na rynku pracy nie będzie w żaden sposób atrakcyjny. Żeby zaistnieć, trzeba się wyróżniać. Nie chodzi o wyścig szczurów, ale o to, by dać coś od siebie – tłumaczy. Obecnie Mateusz jest konsultantem z ramienia firmy na terenie Polski wschodniej. Koordynuje pracę dziesięciu grup studenckich i licealnych m.in. w Lublinie, Rzeszowie i Radomiu. Adrian Bartosz jest aktualnie odpowiedzialny za szkolenia studentów, a Patryk za licealistów. – To, co oferujemy ze swojej strony, to pomoc osobom zaangażowanym w pracę naszego koła poprzez skierowanie ich na praktyki do poszczególnych firm – wyjaśniają.

    Informatyka dla każdego

    Każdy, kto się angażuje, jest przez nas wysyłany na praktyki do jakiejś firmy – mówi Mateusz. Teraz organizują Sturtup Festival w Lublinie, który odbędzie się 22 i 23 października. Informatyka jest teraz w każdej przestrzeni życia: w ekonomii, medycynie, prawie. Zapraszamy na konferencję osoby, które nawet nie są informatykami – ale mają pomysły. Podczas takiego wydarzenia istnieje szansa poznania ciekawych osób i stworzenia zespołu, który będzie pracował w przyszłości nad ciekawym projektem. A nawet jeśli nic z tego wyjdzie, to można stworzyć coś innego. Liczy się pomysł i umiejętność pracy w zespole – podsumowuje Mateusz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół