• facebook
  • rss
  • Wystarczy kawałek podłogi

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 11/2016

    dodane 10.03.2016 00:15

    Do tego wyjątkowego, ze względu na rozmiar i znaczenie, wydarzenia religijnego potrzeba zaangażowania dwóch tysięcy wolontariuszy: ludzi świeckich i księży. I nie chodzi tu wcale w pierwszej kolejności o promocję, ale o sprawdzian wiary.

    Zanim pojadą do Krakowa na spotkanie z papieżem Franciszkiem, przyjadą na kilka ważnych dni do Lublina oraz innych miast archidiecezji. Mowa o sporej grupie Belgów i Francuzów, Hiszpanów i Brazylijczyków, Argentyńczyków, Filipińczyków, Amerykanów, Włochów, Ukraińców i Niemców. Przedstawiciele tych krajów świadomie wybrali archidiecezję lubelską, aby przeżywać w niej etap diecezjalny Światowych Dni Młodzieży.

    Szansa

    Priorytetem nie jest promocja miasta czy regionu, a nawet manifestacja religijności, ale sprawdzian naszej gościnności i realne zaangażowanie w życie wspólnoty opartej na wierze. „W szeregach wolontariuszy pracujących na rzecz ŚDM są jeszcze miejsca dla wszystkich, którzy chcieliby się włączyć w tę służbę. W posłudze wolontariuszy nie chodzi o jednorazową, okazjonalną mobilizację. Istotą ich pracy jest doświadczenie radosnego czynienia dobra we wspólnocie Kościoła, które będzie kontynuowane w dalszych inicjatywach duszpasterskich po zakończeniu spotkania w Lublinie i Krakowie. Tej szansy nie wolno zmarnować ani duszpasterzom, ani działającym już wspólnotom młodzieżowym” – pisał w liście pasterskim na Wielki Post abp Stanisław Budzik.

    Lider parafii

    Aleksandra Dyjak jest rzecznikiem ŚDM archidiecezji lubelskiej, zawodowo pracuje jako rzecznik prasowy urzędu miasta w Świdniku. Agnieszka Styczeń jest lekarzem i pracuje w klinice kardiologii, a w sztabie ŚDM jest koordynatorem działu tłumaczeń i współpracy z zagranicą. Uważają, że potrzeba większego zaangażowania ze strony wolontariuszy i duszpasterzy. – Jako osoba wierząca nie wyobrażam sobie, aby przejść obok tego wydarzenia obojętnie. Mamy już marzec, a przed nami dużo pracy. Obserwując zaangażowanie różnych osób, grup czy parafii mogę powiedzieć, że jedni robią wszystko żeby się włączyć, inni – żeby się wyłączyć – ocenia Aleksandra Dyjak. Z kolei Agnieszka Styczeń uważa, że potrzeba większego niż obecnie zaangażowania niektórych parafii. – Korzeniem całej inicjatywy są parafie – twierdzi. Natalia Kulig jest liderem wolontariuszy w parafii Dobrego Pasterza w Lublinie. Docenia pracę komitetu organizacyjnego ŚDM w Lublinie, ale potwierdza, że na poziomie parafii najwięcej zależy od księży. – Mamy od proboszcza zielone światło w kwestii przygotowań do ŚDM w naszej wspólnocie. Ale to księża nas znaleźli i zachęcili do działania. Udzielamy się przy wielu akcjach parafialnych i widzimy sens takiej aktywności. Sama bym nie była w stanie pozyskać tylu odpowiedzialnych wolontariuszy – wyjaśnia. Agnieszka Styczeń pochodzi z diecezji tarnowskiej i upiera się, że liczby są ważne nawet w przestrzeni duszpasterskiej – bo mówią same za siebie. – Gdy w Lublinie organizowaliśmy diecezjalny dzień skupienia, to przyszło 50 osób, a w diecezji tarnowskiej było ponad 5 tys. Przecież liczby nie biorą się z powietrza. A może nasz sposób promocji i dotarcia do parafii jest niewłaściwy – zastanawia się. Twierdzi, że obecnie podstawą jest zorganizowanie sztabów parafialnych tam, gdzie ich jeszcze nie ma. – Sztab to inaczej grupa wolontariuszy, osób młodych i starszych, pod przewodnictwem księdza. Kolejnym krokiem jest przygotowanie programu dla przybyłych gości z zagranicy na dni od 20 do 25 lipca. Jeszcze nie wszystkie parafie ten plan przesłały. Oprócz takich punktów programu jak Msza św., czy inne modlitwy powinno się w nim znaleźć miejsce na zwiedzanie ciekawych miejsc w danej miejscowości, czy spotkania z interesującymi ludźmi. Tego nie musi robić sam ksiądz, w każdym miejscu są aktywne i kreatywne osoby, więc wystarczy do nich dotrzeć – tłumaczy. – Powinny to być osoby, które będą potrafiły zaprezentować, czy nawet promować, konkretną miejscowość. Każdej społeczności lokalnej powinno zależeć na tym, żeby przyjąć młodzież z zagranicy i pokazać życzliwość, gościnność i wiarę – dodaje Dyjak.

    Zakwaterowanie

    Do dziś zgłosiło się 3,5 tys. młodych z zagranicy, ale przyjechać do archidiecezji lubelskiej ma 6 tys. – Dni w diecezjach to swoistego rodzaju rekolekcje, podczas których można poznać mieszkańców i kulturę konkretnego miejsca. Tego obcokrajowcy nie doświadczą w takim zakresie w Krakowie. Dlatego nie powinniśmy się wzbraniać przed zaproszeniem ich do naszych domów. To może być doświadczenie życia i niezwykła przygoda wiary, niecodzienna szansa, by zobaczyć, że ludzie z całego świata wierzą w tego samego Boga. Pielgrzymi nie oczekują ekskluzywnych warunków, wystarczy im kawałek podłogi i nasze serce – podsumowuje A. Dyjak.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół