• facebook
  • rss
  • Atmosfera niemalże mistyczna

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 41/2016

    dodane 06.10.2016 00:00

    Maturzyści z Lubelszczyzny po raz 32. pielgrzymowali do Częstochowy. Wraz ze swymi nauczycielami pojechali do Matki Bożej, by prosić o opiekę i pomoc w wyborze drogi życiowej.

    Co roku pod koniec września maturzyści z naszego regionu wyjeżdżają ze swoimi opiekunami na Jasną Górę. Jadą katecheci, ale także nauczyciele innych przedmiotów, dyrektorzy i rodzice. Pielgrzymki maturzystów do Częstochowy zainicjował ks. Ryszard Lis. Na pierwsze spotkanie z Matką Bożą pojechało 6,5 tys. maturzystów. Dziś pielgrzymka odbywa się w trzech turach. Każda liczy sobie od 3 do 5 tys. młodzieży. To zwykle 90 proc. zdających w danym roku maturę.

    – Zachęcam uczniów, aby przygotowali się do pielgrzymki poprzez spowiedź, by dzięki temu mogli w pełni uczestniczyć we Mszy św. na Jasnej Górze – mówi Małgorzata Grzenia, katechetka z IX LO w Lublinie. – W tygodniu poprzedzającym pielgrzymkę jak zawsze przeprowadziłam katechezę, w której przybliżyłam historię Jasnej Góry, przytaczałam świadectwa uczestników wcześniejszych pielgrzymek, słowa papieży z ich pobytów w tym świętym miejscu. Po drodze w autokarze odmawialiśmy Różaniec, odczytując przy każdej tajemnicy intencje, które uczniowie napisali na kartkach – opowiada katechetka. Najczęściej były to prośby o zdaną dobrze maturę – dodaje.

    Nie boją się o przyszłość

    Choć znakomita większość pielgrzymów do Częstochowy rzeczywiście wybrała się, by prosić Matkę Bożą o pomyślność w zdaniu egzaminu dojrzałości, to jednak wielu z nich pojechało, by po prostu doświadczyć modlitewnej wspólnoty. – Pielgrzymka dodała mi odwagi i siły do trwania przy Jezusie Chrystusie – mówi Natalia Surmacz, uczennica IX LO. – W trakcie modlitwy przed obrazem Matki Bożej poczułam spokój, odeszły ode mnie wszelkie troski i zmartwienia, czułam się błogo i chciałam tam po prostu być. Również w kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu miałam doświadczenie Boga. Gdy się modliłam, poczułam, że Jezus daje mi odwagę do odkrycia powołania, od którego uciekałam, gdyż bałam się, że będzie to coś, czego nie chcę. I chociaż nie dostałam od razu odpowiedzi, to już się nie boję przyszłości, gdyż wiem, że Bóg jest przy mnie, prowadzi mnie. Wielu z maturzystów, podobnie jak Dominika Matacz, na Jasnej Górze było po raz kolejny. – Bardzo się cieszę, że mogłam znowu odwiedzić Matkę Bożą przed takim szczególnym wydarzeniem, jakim będzie majowy egzamin maturalny – mówi dziewczyna. – Nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie prosić Matki Najświętszej o siły do pracy i nauki – dodaje. – Ja cieszę się, że razem ze znajomymi ze szkoły mogłam jeszcze raz odwiedzić tę świątynię, zostawić intencję ukochanej Matce Bożej i choć przez krótką chwilę pobyć w tym ukochanym przeze mnie miejscu – podkreśla Karolina Klimkowicz, koleżanka Dominiki i Natalii. Są też tacy, którzy Częstochowę odwiedzili po raz pierwszy i po raz pierwszy modlili się przed cudownym obrazem. – Nigdy wcześniej nie byłam w tym pięknym miejscu – opowiada Iwona. – Bardzo emocjonującym przeżyciem dla mnie była modlitwa przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Patrząca z obrazu Matka pozwoliła mi poczuć bijący od Niej spokój i miłość. Doświadczyłam głębokiej refleksji na temat mojego życia, podziękowałam w modlitwie za otrzymane łaski i prosiłam o wstawiennictwo u Boga. Do domu wróciłam spokojniejsza, gdyż zawierzyłam się Bogu i pozwoliłam Mu wypełniać Jego wizję mojego życia – relacjonuje.

    Trwały znak

    Razem z maturzystami do Częstochowy co roku pielgrzymują katecheci, nauczyciele, dyrektorzy i rodzice. – Moja maturalna pielgrzymka miała miejsce w 1990 roku. Było to niezwykłe przeżycie – wspomina Radosław Borzęcki, dyrektor IX LO im. M. Kopernika w Lublinie, który razem z młodzieżą ze swojej szkoły pielgrzymował w tym roku na Jasną Górę. – Jechaliśmy do Częstochowy pociągiem z Lublina. Była nas garstka. Nigdy wcześniej nie odwiedziłem Jasnej Góry, więc ekscytacja sięgała zenitu – opowiada. – Na zawsze z tamtego wyjazdu pozostał mi w pamięci migotliwy obraz świec rozświetlający zarys figur, ukazujących Chrystusa podczas Drogi Krzyżowej. To było nocne pielgrzymowanie po wałach. Drugi trwały znak to nastrój katedry jasnogórskiej pełnej rozmodlonej młodzieży. Nigdy nie przypuszczałem, że kiedyś będę mógł spojrzeć na zgromadzonych z perspektywy prezbiterium. Dyrektor Borzęcki podkreśla, że pielgrzymka maturzystów do Częstochowy to bardzo ważny moment w życiu każdego młodego człowieka. – To chwila, w której może on zawierzyć siebie Jasnogórskiej Panience i poczuć niezwykłą jedność w zgromadzonym tłumie rozmodlonych, a poza tym atmosfera tam jest niemalże mistyczna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół