• facebook
  • rss
  • Strzelać do szatana

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 41/2016

    dodane 06.10.2016 00:00

    Życzeniem Matki Bożej jest, abyśmy go odmawiali. I to często. By ta prosta modlitwa stała się codziennością w chwilach trudnych, ale i radosnych.

    Modlitwa, której świat zawdzięcza tak wiele, jest dziełem kilku osób. Postać Różańca, którą znamy dzisiaj, nie powstała jednorazowo, lecz kształtowała się przez wieki, przechodząc różne etapy. Szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej odznaczało się średniowiecze. Wtedy to pojawił się zwyczaj odmawiania 150 „Zdrowaś...”, inspirowany Psałterzem, który liczy 150 psalmów.

    Dlatego mówiono o „psałterzu Maryi”. Od XII w. znany jest już zwyczaj przeplatania modlitwy „Zdrowaś, Maryjo” z „Ojcze nasz”. Potem doszło rozważanie tajemnic ewangelicznych. – Gdy św. Dominik zaczął głosić Ewangelię heretykom, skarżył się, że jego nauki nie przynoszą efektów – opowiada przeor lubelskich dominikanów o. Grzegorz Kluz. – Objawiła mu się wtedy Matka Boża i powiedziała, by swoje kazania zaczął przeplatać odmawianiem dziesiątki Różańca. Okazało się to świetnym pomysłem. Święty Dominik przerywał swoje kazania, by odmówić 10 razy „Zdrowaś, Maryjo”. To był początek rozważania życia, męki i chwały Pana Jezusa przeplatany modlitwą do Matki Bożej. W XV w. także dominikanin, bł. Alanusz la Roche, założył Bractwo Różańca Świętego, upowszechniające odmawianie modlitwy wśród ludu. To właśnie jemu przypisuje się autorstwo trzech cykli tajemnic: radosnej, bolesnej i chwalebnej, które Jan Paweł II rozszerzył o tajemnice światła.

    Słuchać, nie mówić

    Mimo upływu wieków modlitwa różańcowa nie straciła na aktualności. Na różańcu modlą się ludzie starsi, młodzież, a nawet dzieci. – To nie jest łatwa modlitwa – przekonuje o. Grzegorz Kluz. – Nie chodzi w niej o klepanie zdrowasiek, ale o wsłuchiwanie się w to, co Pan Bóg chce mi powiedzieć o sobie. Różaniec pokazuje nam definicję modlitwy. Często nam się wydaje, że modlitwa to mówienie do Pana Boga. Różaniec pokazuje, że ma to być słuchanie, co dla współczesnego człowieka nie jest łatwe – śmieje się dominikanin. – Powtarzając modlitwę „Ojcze nasz” oraz „Zdrowaś, Maryjo”, powtarzamy fragmenty z Pisma Świętego, to nie są nasze słowa – zaznacza o. Kluz. – Stajemy w pokorze przed Panem Bogiem i staramy się słuchać, co On do nas mówi poprzez tajemnice swojego życia, męki i zmartwychwstania. Ojciec Grzegorz podkreśla również, że modlitwa różańcowa traktowana jest w Kościele jako egzorcyzm. – Gdy człowiek zaczyna modlić się na różańcu, rozważa konkretne tajemnice, staje blisko Chrystusa, jednocześnie znajdując się daleko od szatana. Dla nas, dominikanów, Różaniec stał się prawdziwym orężem bojowym – dodaje.

    Broń najlepsza

    Różaniec jest także dziś orężem dla zwykłych ludzi, którzy nie wstydzą się modlitwy różańcowej i to w niej pokładają nadzieję. – Zaczynam i kończę dzień modlitwą różańcową – mówi Agata Rodakowska. – To zdecydowanie moja modlitwa. Na różańcu wymodliłam dobrego męża – opowiada. – Ta modlitwa bardzo mnie przekonuje, choćby dlatego, że wymaga wiele trudu. Ilekroć zamierzam się modlić albo już nawet gdy zacznę, pojawia się milion rozproszeń. Agata na różańcu modli się za trójkę swych dzieci w tzw. róży różańcowej, za swego męża, rodziców, ale także – jak mówi – za ojczyznę, za znajome małżeństwa w kryzysie oraz by jej dzieci nigdy nie wyparły się krzyża i Jezusa. – Mam ciągle w głowie słowa o. Pio, które kiedyś przeczytałam, że gdy brał różaniec do ręki i szedł się modlić, mówił: „Idę strzelać do szatana”. Agata i jej mąż Remigiusz mają za sobą odmówionych kilka serii Nowenny Pompejańskiej. – Dwa lata temu, gdy modliłam się o pracę dla mojego męża, dostał ją dosłownie dzień po tym, jak zakończyłam modlitwę – opowiada kobieta. – Wiem też, że tylko dzięki wstawiennictwu Maryi udało nam się wyjść obronną ręką z niekorzystnej umowy z deweloperem. A dziś, gdy mój mąż odmawia nowennę, czuję łaskę nad naszym domem – dodaje.

    Duchowe przepychanki

    Jan Paweł II w swoim liście o Różańcu napisał, że odmawianie dziesiątek Różańca jest podobne do kobiety cierpiącej na krwotok, która przepycha się przez tłum, aby dotknąć Chrystusa. – Kiedy my odmawiamy Różaniec, to właśnie tak przepychamy się przez tłum różnych spraw, tego wszystkiego, co jest w nas nagromadzone, by dotykać Chrystusa, rozważając tajemnicę Jego męki i chwały – podkreśla o. Grzegorz Kluz. Październik kojarzony jest z modlitwą różańcową, bo w tym miesiącu przypada święto Matki Bożej Zwycięskiej. Kościół jednak zachęca do odmawiania Różańca codziennie, nie tylko w październiku. – To taka forma autokatechizacji – zauważa dominikanin. Ojciec Kluz zwraca również uwagę na fakt, że Różaniec nie jest modlitwą, która ma zamkniętą formę. – Możemy rozważać równie dobrze i inne fragmenty z Pisma Świętego, które uważa się za ważne – mówi. – To nie muszą być te tajemnice podane w Różańcu, mogą być całkiem inne.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół