• facebook
  • rss
  • Nie ma świata bez konfliktów

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 42/2016

    dodane 13.10.2016 00:00

    Na łamach „Le Monde” w październiku 1992 r. opublikowano przemówienie Václava Havla, w którym zwrócił uwagę, że w ponowoczesnym świecie politycy powinni nauczyć się czekać. Dotyczyć to miało również twórców kultury.

    Czekanie oznaczać miało według niego pokorne obserwowanie złożonych ruchów i zdarzeń, jakie się dzieją wokół nas, bez manipulacji i nacisku, bez sztucznego przyspieszania pewnych procesów. Twierdził, że świat, w którym żyjemy, nie jest maszyną, którą dowolnie można sterować według naszych pragnień. Mówił o czekaniu bez lęku wobec tego, co nadejdzie, w perspektywie aktywnego pielęgnowania podstawowych wartości. Z perspektywy tamtego przemówienia widać, że jesteśmy jeszcze bardziej niecierpliwi.

    Międzynarodowa dyskusja

    Postawa lęku, a z drugiej strony chęć kreacji uproszczonej wizji rzeczywistości towarzyszą problemom, które obecnie wydają się najważniejsze. Dotyczą one także bezpieczeństwa we współczesnym świecie. Dlatego z nadzieją należy oczekiwać na międzynarodową konferencję „Kulturowe uwarunkowania bezpieczeństwa narodowego”, która będzie się odbywać od 15 do 16 listopada w murach Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jak podkreślają organizatorzy – bezpieczeństwo zależy nie tylko od potencjału demograficznego i militarnego. Ważną rolę na tym polu odgrywają też uwarunkowania kulturowe, a więc system wartości, elementy scalające daną wspólnotę, a także podziały i konflikty na tle religijnym, terytorialnym, narodowym czy nawet językowym.

    Wojskowi i humaniści

    Walorem zbliżającej się konferencji jest jej temat oraz organizatorzy zapewniający gruntowne zbadanie problemu: Wydział Nauk Humanistycznych i Wydział Nauk Społecznych KUL oraz Wydział Cybernetyki Wojskowej Akademii Technicznej i Lwowski Uniwersytet Bezpieczeństwa Życia. – Celem konferencji jest interdyscyplinarna analiza źródeł przyszłych konfliktów, które wpisane są w rzeczywistość społeczną i kulturową – mówi prof. Henryk Duda z Wydziału Nauk Humanistycznych KUL. Konferencja stanowi okazję, aby odrzucając dyskusję ideologiczną, w sposób naukowy podjąć najważniejsze problemy. Dr hab. Wojciech Gizicki z Wydziału Nauk Społecznych KUL podkreśla, że konferencja będzie okazją do przemyślenia zachodzących zjawisk i procesów w obrębie wspólnoty europejskiej i tożsamości Europejczyków.

    Kultura i konflikty

    – Historia pokazuje, że wielokrotnie nie doceniano wagi idei oraz kultury. Tymczasem szeroko rozumiana kultura: język, literatura, tradycja i religia – prowadziła do wzajemnych konfliktów, a nawet rzezi. Są też przykłady innego rodzaju, kiedy idea potrafiła podrywać ludzi do walki. Wojna, obronność i bezpieczeństwo to nie tylko zbrojenia – tłumaczy prof. Duda. Jego zdaniem nie wiadomo, czy stoimy na krawędzi wojny, czy ta wojna właśnie się kończy. – O tym powiedzą pokolenia, które przyjdą po nas. My raczej mamy tendencje do tego, by nie dostrzegać zagrożeń. Wydaje się nam, że świat przechodzi gładko z epoki do epoki. Tam, gdzie są ludzie, istnieje potrzeba uzgadniania stanowisk, tam pojawiają się konflikty. Nauki społeczne i humanistyka mogą te konflikty rozpoznać i ewentualnie powiedzieć, że moglibyśmy coś w tej kwestii zrobić – tłumaczy.

    Wygodny pretekst

    – Jeśli chcemy eskalacji, każdy powód jest dobry. Przyczyny kulturowe nie są najważniejszym powodem konfliktów, ale za to stają się świetnym pretekstem. Nie mówi się wprost o przyczynach, kiedy atakuje się tych, którzy mają inny język niż my lub inaczej wierzą – wyjaśnia prof. Duda. Naukowiec nie wierzy w istnienie świata bez konfliktów. – Mamy ewangeliczny obowiązek robić wszystko, aby zła było mniej, ale człowiek nie daje gwarancji zbudowania idealnego świata.

    Jałowość Europy

    Zdaniem organizatorów konferencji należy uważnie przyjrzeć się temu, dlaczego przeciętny człowiek boi się imigrantów, bo to może być źródło potencjalnych konfliktów. – Walka z uchodźcami jest uważana za coś niegodziwego; brakiem roztropności jest również pomijanie stanowiska ludzi, którzy czują się zagrożeni – podkreśla Duda. – Powodem kryzysu migracyjnego pośrednio jest też pewna jałowość tożsamości i wartości europejskiej, lansowanej przez elity polityczne. Duża część społeczeństwa europejskiego nie bardzo wie, jaką ma tożsamość i jakie wartości wyznaje. W związku z tym nie bardzo jest w stanie bronić się przed napływem ludzi, którzy mają sprecyzowaną kulturę i cele – tłumaczy Wojciech Gizicki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół