• facebook
  • rss
  • Międzyreligijne spotkanie chanukowe

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 02/2017

    dodane 12.01.2017 00:00

    Święto Chanuka upamiętnia cud, jaki wydarzył się w świątyni jerozolimskiej podczas powstania pod wodzą Machabeuszów. Przypomina ocalenie judaizmu. Przeżywał je również Jezus z Nazaretu.

    Było zapalanie świec i jedzenie potraw przygotowanych na oleju. Nie zabrakło śpiewu i modlitwy. Spotkanie było również refleksją nad 10-leciem dialogu katolicko-żydowskiego, w który ze strony archidiecezji zaangażowani byli szczególnie bp Mieczysław Cisło i ks. prof. Alfred Wierzbicki. Obok nich spotkanie prowadzili Wanda Lotter i biblista ks. prof. Mirosław S. Wróbel.

    – Święto Chanuka to Święto Świateł, które nawiązuje do wydarzenia usunięcia „ohydy spustoszenia” ze świątyni jerozolimskiej w 164 r. przed narodzeniem Chrystusa. Była to podobizna Zeusa wprowadzona przez Syryjczyków, którzy chcieli propagować kulturę grecką na terenie Izraela. Poprzez usunięcie tej podobizny doszło do oczyszczenia kultu. Zapalamy z tej okazji osiem świec, bo jest to nawiązanie do tego, że lampa w świątyni jerozolimskiej paliła się osiem dni, choć zapas oleju był tylko na jeden dzień. Świętował to wydarzenie również Jezus z Nazaretu wraz z bliskimi – wyjaśnia ks. prof. Mirosław S. Wróbel. Cud światła dokonał się w czasie powstania przeciwko Grekom pod dowództwem Machabeuszów, za panowania Antiocha IV Epifanesa, który rządził Syrią jako przedstawiciel helleńskiej dynastii Seleucydów. Zwolennicy wprowadzenia kultury helleńskiej karali wyznawców judaizmu nawet śmiercią za posiadanie Tory i jej czytanie oraz za wyznawanie wiary w jedynego Boga. Dzięki zwycięskiemu powstaniu machabejskiemu doszło do usunięcia „ohydy spustoszenia”, oczyszczenia świątyni i przywrócenia w niej prawdziwego kultu. – To święto bardzo radosne, a u Żydów mało jest radosnych świąt. Najbardziej jest ono lubiane przez dzieci, bo wtedy dostają prezenty – mówiła Wanda Lotter. Sama nie pamięta tego święta z dzieciństwa, gdyż urodziła się w czasie wojny, a potem razem z bliskimi trafiła do obozu. – Moje dzieciństwo jest dzieciństwem obozowym. Przeżyłam wraz z moją mamą obóz na terenie Austrii i wojnę. Dowiedziałam się o swoich korzeniach dopiero w wieku szesnastu lat. I to nie od mamy, bo ta się ogromnie bała i przez długi czas nie mówiła o naszej historii. Jako nastolatka nawiązałam kontrakt z Żydami, chciałam odkryć swoje korzenie – wspomina.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół