• facebook
  • rss
  • Dubler idealny

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 09/2017

    dodane 02.03.2017 00:00

    Lublin grał już Paryż, Pragę, niedawno kolejny raz Warszawę w nowym historycznym filmie. Bez wątpienia jest, jak mówi wiceprezydent miasta Krzysztof Komorski, aktorem bardzo przystojnym.

    W Centrum Spotkania Kultur odbył się przedpremierowy pokaz pierwszych odcinków nowego serialu zatytułowanego „Wojenne dziewczyny”, który na ekranach naszych telewizorów będziemy mogli oglądać od 5 marca. Pokaz odbył się w Lublinie, bo to w właśnie w stolicy naszego województwa kręcono większość scen plenerowych.

    Prezent na jubileusz

    – Lublin zagrał okupowaną Warszawę, ale wcale nie był dodatkiem do naszego serialu – podkreśla kierownik produkcji „Wojennych dziewczyn” Magdalena Badura. – Był jednym z jego bohaterów. Udawał Warszawę i zrobił to znakomicie – stwierdza Magdalena Badura. – Jesteśmy zachwyceni strukturą architektoniczną, współpracą ze strony miasta i życzliwością mieszkańców oraz fantastyczną pracą statystów. Miasto, które w tym roku świętuje swój wielki jubileusz 700-lecia istnienia, pojawia się w serialu od początku i choć kamera pokazuje jedynie wąski plan, nie sposób już w pierwszych odcinakach nie zauważyć Bramy Trynitarskiej oraz znanego lublinianom zakładu fotograficznego przy ul. Jezuickiej, a także ulic Starego Miasta: Kowalskiej, Żmigród, Rybnej czy Farbiarskiej. Ten film to kolejna reklama miejsca – jak mówią pracujące tu ekipy filmowe – fantastycznego. – Być może uda się tak skonstruować fabułę, że Lublin w „Wojennych dziewczynach” będzie też Lublinem. Ale jest tu tak cudowny grunt dla produkcji filmowej, że rozważamy przyjazd z różnymi innymi produkcjami, których robimy wiele – podkreśla Magdalena Badura. Serial „Wojenne dziewczyny” to przede wszystkim odpowiedź na kręcony przez tego samego producenta „Czas honoru”. – Ten projekt wydawał nam się bardzo dobrym sposobem na przybliżenie młodym ludziom historii – mówi M. Badura. – Teraz ta historia zostanie zaprezentowana z perspektywy kobiet, a to zupełnie inna jakość.

    Wtedy też świeciło słońce

    Reżyserem serialu jest Michał Rogalski. Film opowiada o losach trzech młodych kobiet w czasie II wojny światowej: Ewki, Irki i Marysi. Każda z nich pochodzi z innego środowiska, a ich losy łączą się w okupowanej Warszawie. W rolach głównych występują: Aleksandra Pisula, Vanessa Aleksander i Marta Mazurek. W obsadzie znaleźli się także m.in. Danuta Stenka i Michał Czernecki. – Największą trudnością podczas kręcenia zdjęć było uświadomienie sobie, czym dla ludzi było takie zagrożenie – mówiła podczas spotkania w lubelskim CSK Vanessa Aleksander – filmowa Ewka. – Trudno nam było też zapoznać się z historią tych czasów z perspektywy kobiet, bo tamten okres zazwyczaj nie jest pokazywany przez pryzmat kobiecej wrażliwości. To było wyzwanie, ale to też była nauka i przygoda – dodaje. Dla Marty Mazurek, odtwórczyni roli Irki, najtrudniejsze było oddanie klimatu emocji, które towarzyszyły ludziom podczas wojny. – Wiele wiemy o historii, o wydarzeniach, które wtedy miały miejsce, a tak naprawdę trudno jest sobie wyobrazić, jak ludzie mogli się w tamtych czasach czuć i żyć w nieustannym zagrożeniu. Ten temat był dla nas dużą lekcją. Inaczej teraz patrzymy na wojnę – podkreśla młoda aktorka. Aleksandra Pisula, serialowa Marysia, zwracała uwagę, że choć czas wojny nie był piękny, to jednak ludzie zakochiwali się w sobie, rodziły się dzieci i świeciło słońce. – Mamy nadzieję, że to będzie wybrzmiewać w serialu – stwierdziła. „Wojenne dziewczyny” to na razie 13 odcinków, ale jeśli serial przypadnie widzom do gustu, będą realizowane kolejne serie. – W naszej opinii jest to fantastyczny produkt i na pewno wrócimy do Lublina – mówi M. Badura.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół