• facebook
  • rss
  • Piłka ważna, lecz nie najważniejsza

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Na pytanie o nazwę drużyny, zarówno młodsi, jak i starsi odpowiadają zgodnie: „Trójca”! Ich zdaniem, kluczem do sukcesu jest przede wszystkim przyjaźń.

    Dwie grupy Liturgicznej Służby Ołtarza z parafii Trójcy Świętej w Lublinie doszły w tym roku do finałów mistrzostw LSO w piłkę nożną. Jedna ten finał wygrała, a druga wygrała... prawie. Po zaciętej walce mecz rozstrzygnęły karne. Rzutem na taśmę wygrała drużyna z Niedrzwicy Kościelnej.

    Zwycięski zespół w danej kategorii wiekowej reprezentuje diecezję na mistrzostwach ogólnopolskich. Tym razem z Lubelszczyzny do Częstochowy pojadą dwie drużyny. – Dostaliśmy zieloną kartę – ks. prof. Krzysztof Kaucha, opiekun ministrantów z parafii na ul. Nałęczowskiej, nie kryje radości. – Gdy przyszedłem do parafii 10 lat temu, ministrantów było mało – wspomina duszpasterz. – Z czasem parafian przybywało, przybywało też ministrantów. Nigdy jednak gra w piłkę nie była przeze mnie zaplanowana ani obmyślona jako metoda przyciągania chłopaków do kościoła. To przede wszystkim zasługa ich rodziców. A że większość lubi piłkę i wielu gra dodatkowo w różnych klubach, powstały także drużyny parafialne. Grupy z Trójcy od jakiegoś już czasu regularnie brały udział w diecezjalnych mistrzostwach LSO. – Zazwyczaj wygrywaliśmy etap diecezjalny, a potem nie potrafiliśmy przebić się dalej – mówi Jacek Wszelaki, ceremoniarz, opiekun ministrantów w parafii i jednocześnie trener. – Za każdym razem bardzo mi zależało na tym, by chłopcy wygrali turniej, by zdobyli puchar – stwierdza ks. Krzysztof. – W tym roku jednak w ogóle na wygraną się nie nastawiałem, stwierdziłem, że tym razem nie mam takich ambicji. Doszliśmy jednak bardzo wysoko. Ministranci młodsi zdobyli pierwsze miejsce, a lektorzy młodsi drugie. Wszelkie sukcesy sportowe tych chłopaków trzeba przypisać Jackowi – podkreśla ks. Krzysztof. – On jest ich szefem i jednocześnie moim asystentem. Jacek Wszelaki studiuje bezpieczeństwo narodowe. Szefem ministrantów w parafii Trójcy Świętej jest od 2009 r. – On jest dla nas jak starszy brat i najlepszy przyjaciel – podkreślają i najmłodsi, i najstarsi podopieczni Jacka. – Prowadzi zbiórki, pracuje z chłopakami zarówno na treningach, jak i w kościele. Ma niesamowity charyzmat do pracy z młodzieżą i przede wszystkim chce mu się z nią pracować – zauważa ks. Krzysztof. Szef ministrantów jest niezwykle skromny. Przed cotygodniowym treningiem w szatni hali sportowej KUL spotyka się ze swoimi podopiecznymi. – Dużo ostatnio pracowaliśmy, chłopaki mieli wyuczone pewne stałe fragmenty gry. Fajnie, że w końcu się udało. Najważniejsze to służyć Panu Bogu, ale dobrze jest, gdy coś robi się też wspólnie – stwierdza. – Cieszę się, że nawiązali przyjaźnie i że z roku na rok ktoś nowy wśród nas się pojawia – dodaje. – To Jacek nam zaczął wszystko organizować, i wycieczki, i ogniska, i spotkania na podwórkowych boiskach – zauważa lektor i piłkarz Kuba Szulej. – Ostatnio, jak byliśmy na wycieczce, zaliczyliśmy mecz Jagiellonii Białystok z Wisłą Kraków. Taką fajną brameczkę widzieliśmy – chwali się 10-letni Mikołaj, który na turnieju był królem strzelców. Ksiądz Krzysztof cieszy się, że dzięki pomocy Jacka udało się stworzyć wspólnotę. – Bardzo często razem gramy i razem się spotykamy – mówi Kuba. – Nie przeszkadza nam różnica wieku. Nawiązała się już między nami więź, możemy na siebie liczyć i naprawdę jesteśmy zgraną grupą. Choć sukcesy podopiecznych są sukcesami także ich duszpasterza, ks. Krzysztof zaznacza, że chłopcy na co dzień robią coś znacznie ważniejszego niż gra w piłkę nożną. – Oni stają przy ołtarzu, pełnią swoje funkcje i uczą się, że także świecki ma w czasie liturgii konkretne zadania. Młodsi ministranci, posiadacze pucharu, który trzymają każdy po tygodniu w swoim domu, chcą być piłkarzami. Starsi jeszcze nie wiedzą, co będą w życiu robić. – Na razie mamy być dobrymi ministrantami i lektorami – mówi Bartek. – A żeby być dobrym, trzeba pracować nad sobą. Warto też słuchać innych i mieć w sobie trochę wytrwałości i samozaparcia. Ogólnopolskie mistrzostwa ministrantów odbędą się 1–2 maja w Częstochowie. Kibicować lektorom pojadą także młodsi koledzy i rodzice. – Mamy zamiar oczywiście wygrać – mówią chłopaki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół