• facebook
  • rss
  • Doskonały naukowiec i uczeń papieża Jana Pawła II

    KUL/ag

    dodane 14.06.2017 14:00

    Po 50 latach od uzyskania stopnia doktora przez profesora Jerzego Gałkowskiego nastąpiło jego uroczyste odnowienie. To okazja do posumowań lat pracy i wspomnienia mistrza jakim dla profesora był Karol Wojtyła.

    Prof. Jerzy Gałkowski w latach 1956-61 studiował filozofię na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej KUL, specjalizując się w dziedzinie etyki. W 1967 r. obronił doktorat z filozofii chrześcijańskiej na podstawie pracy "Analiza normowania moralnego u Jana Dunsa Szkota", napisanej pod kierunkiem ks. abp. Karola Wojtyły. W 1979 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego, w 1990 r. stanowisko profesora nadzwyczajnego, zaś 1998 r. otrzymał tytuł profesora zwyczajnego.

    Do 2009 r. kierował Katedrą Etyki Społecznej i Politycznej KUL. Był członkiem wielu gremiów, m.in. Komitetu Dyrekcyjnego Bureau Internationale Catholique de l‘Enfance, Société Internationale Thomas d’Aquin, Rady Naukowej Instytutu Jana Pawła II KUL, polskiej sekcji UNESCO, Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej (Lublin) oraz Towarzystwa Naukowego KUL. W latach 1980-81 zaangażowany w tworzenie i działanie Wszechnicy „Solidarności” w Lublinie.

    Najpierw jako uczeń, a potem przyjaciel Karola Wojtyły wspominał on w Gościu Niedzielnym spotkania ze świętym papieżem. Mówił wówczas:

    – Poznałem go jako student pierwszego roku filozofii KUL . Dopiero od paru lat wykładał na uczelni. W największej sali nr 33 na jego wykładach był zawsze tłok. Siedzieliśmy na oknach, pod podium, przy którym stał, na podłodze, staliśmy pod ścianami. Na wykłady przychodzili często także studenci innych wydziałów. Pamiętam słowa kolegi, księdza z teologii, że słucha pilnie i nadprogramowo jego wykładów, bo to jest najlepszy materiał do kazań. Był naprawdę znakomitym wykładowcą. Nie był teoretykiem, ukazywał życiowy sens omawianych problemów. – Nazywaliśmy go wujem. Tak po prostu. Zwracaliśmy wielką uwagę na jego modlitwę, a także, szczególnie koleżanki, na przetarte rękawy u sutanny, zniszczone zielone spodnie od dresu, podniszczone buty – wspomina prof. Gałkowski – Był chyba jedynym, który w przerwach między zajęciami po prostu modlił się w kościele – dodaje.

    Zainspirowany swoim mistrzem, prof. Gałkowski przez lata gromadził studentów na wykładach, poświęcał im czas także poza zajęciami, rozmawiał, dzielił się doświadczeniem. Za to wszystko dziękowano mu podczas uroczystości odnowienia doktoratu na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół