Nowy numer 44/2020 Archiwum

Z kim gracie?

Co dwadzieścia minut ze stacji PKP Lublin odjeżdżały pociągi do Częstochowy. Kiedy kilka tysięcy młodych wysiadło na dworcu u celu podróży, dwaj milicjanci, myśląc, że to kibice, zapytali: Przyjechaliście na jakiś mecz? Z kim się spotykacie? Z Matką Bożą – usłyszeli.

Jeśli przywiezie ksiądz na Jasną Górę 2 tysiące młodzieży, będziecie wpisani na stałe w kalendarz jasnogórskich wydarzeń – usłyszał ks. Ryszard Lis od przeora Jasnej Góry 30 lat temu. Kiedy okazało się, że do Częstochowy dotarło 6,5 tys. maturzystów z Lubelszczyzny, przeor złapał się za głowę. – Ja was nie pomieszczę wszystkich na raz, macie w naszym kalendarzu trzy terminy – powiedział. Od tamtej pory co roku na Jasną Górę pielgrzymują maturzyści. Oficjalne pielgrzymki zaczęły się dokładnie 30 lat temu, ale nie znaczy to, że wcześniej młodzież nie jeździła na Jasną Górę. – Wielu księży zabierało młodzież do Częstochowy, pielgrzymki jeździły z różnych szkół w różnych terminach – wspomina ks. Ryszard Lis, szef Wydziału do spraw Wychowania Katolickiego Kurii Metropolitalnej. – Ja sam, pracując jako katecheta w V Liceum Ogólnokształcącym w Lublinie, zabierałem maturzystów na pielgrzymkę. Widziałem, jak młodzież to przeżywa, ile to dla niej znaczy. Wtedy zrodził się pomysł, by zorganizować pielgrzymkę diecezjalną w jednym terminie – mówi ks. Ryszard Lis.

To nie wycieczka

Pielgrzymka z upływem lat nabrała stałego kształtu. Wpisała się też w program roku szkolnego. – Pierwszy raz jechałam z młodzieżą na Jasną Górę 25 lat temu. To były takie czasy, kiedy generalnie w szkole o Bogu się nie rozmawiało – mówi Anna Barańska, nauczycielka języka polskiego. – Kiedy ksiądz powiedział, że organizuje wyjazd na pielgrzymkę na Jasną Górę, zgłosili się wszyscy maturzyści i całkiem spora grupa nauczycieli. Najbardziej w pamięci utkwiła mi niesamowita cisza, jaka zapanowała w jasnogórskiej kaplicy, gdy odsłaniano obraz. Zwykle rozkrzyczana młodzież umilkła. Z tysiąca gardeł wydobywał się śpiew „Bogurodzicy”. My nauczyciele i uczniowie tworzyliśmy wtedy wspólnotę, jakiej nigdy w szkole nie doświadczaliśmy – dodaje. Wyjazd maturzystów na Jasną Górę to nie wycieczka, czy przerwa w nauce, to element wychowawczy, w którym uczestniczą oprócz uczniów i katechetów nauczyciele innych przedmiotów, dyrekcje szkół, przedstawiciele rodziców i poczty sztandarowe. – Wiązałam wiele nadziei z tą pielgrzymką. Trzecia klasa to trudny okres. Wiele pokus, trudne wybory – przyznaje Agata Jurajska, ubiegłoroczna maturzystka. – Niby w klasie zgrywamy luzaków, ale tak naprawdę każdy martwi się, czy zda maturę, czy dobrze wybierze studia, czy rodziców będzie stać na opłacanie dalszej edukacji. Chciałam prosić Maryję o pomoc w różnych sprawach życiowych. Jadąc na pielgrzymkę pokazaliśmy sobie wzajemnie prawdziwą twarz. Zaczęliśmy rozmawiać o swoich obawach, przyznawać się do wątpliwości. Dla mnie najważniejsze było to, że katecheci i księża, którzy z nami byli, pokazali nam, że warto ufać Bogu, że On ma dla nas plan. Wróciliśmy z tej pielgrzymki zwyczajnie spokojniejsi. Z naszej klasy wszyscy zdali maturę – podkreśla Agata.

Nie straszny trud

Dziś pielgrzymka maturzystów to prawdziwy komfort w porównaniu z tym, co było kiedyś. W sobotę rano rusza z Lublina i innych miejscowości diecezji kawalkada autokarów, które zawożą młodzież na miejsce. Kiedy zaczynały jeździć pielgrzymki maturzystów w latach 80., nie było łatwo zorganizować autokary. Korzystano więc z pociągów rejsowych. Po całonocnej podróży, często w ogromnym ścisku, gdy w ośmioosobowym przedziale siedziało i po 20 osób, młodzież około 4 rano docierała na dworzec Częstochowa Stradom, skąd ruszała w kilkukilometrowy marsz do sanktuarium. Kiedy docierali na Jasną Górę byli bardzo zmęczeni. Paulini udostępniali im aulę papieską, która zamieniała się w wielką sypialnię. Młodzi układali się na podłodze i drzemali. O 9.00 rano zaczynał się program modlitewny. Ale ani dawniej, ani dziś młodych nie odstraszają trudy podróży czy. – Całkiem inaczej przeżywa się nabożeństwa w Częstochowie, np nocną Drogę Krzyżową. Z perspektywy kilku lat myślę, że wtedy podjąłem ostateczną decyzję, żeby po maturze wstąpię do seminarium – mówi kleryk Marcin. Dziś pielgrzymka maturzystów odbywa się w trzech turach. Każda liczy sobie od 3 do 5 tys. młodzieży. To zwykle 90 procent zdających w danym roku maturę. Za lubelskim przykładem poszły też inne diecezje. Dziś każda w Polsce ma swoją zorganizowaną pielgrzymkę maturzystów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama