Nowy numer 49/2020 Archiwum

Tygrys spieszy na pomoc

O wyjściu z kryzysu, współpracy z Chińczykami i rosyjskiej stali, która spadła z nieba, z Grzegorzem Jasińskim, prezesem zarządu rozmawia ks. Rafał Pastwa

Chińskie produkty często kojarzą się z tandetą. Nie boi się Pan, że łożyska z Kraśnika mogą stracić na jakości?

Chińczycy to naród pracowity i dokładny. Produkują coraz lepsze produkty, bo państwo nałożyło wysokie podatki na te firmy, które produkują materiały i produkty niskiej jakości. Stąd przestało się to opłacać. Trzeba powiedzieć, że Chińczycy bardzo szybko się uczą. Oczywiście kojarzymy Chiny z produktami niskiej jakości, ale to wyłącznie efekt tego, że my sprowadzamy zazwyczaj tanie produkty.

Na opakowaniach będzie napis Made in Poland?

Tak. Do tej pory mieliśmy problem znaku towarowego. Nasze produkty były znakowane symbolem FŁT-1, bo byliśmy pierwszą fabryką łożysk tocznych w Polsce. Ale pojawiły się też podróbki innych firm oznaczane symbolem FŁT. Stąd też było wiele nieporozumień. Podjęliśmy decyzję, by zmienić znak towarowy. Od tego roku nasze łożyska znakowane są symbolem PBF, co oznacza Polish Bearings Factory. Jest to gwarancja najlepszej jakości polskiego produktu. Wszystko budujemy tutaj na miejscu, nie korzystamy z obcych elementów podczas produkcji.

Czy są plany zwiększenia zatrudnienia w FŁT?

Najlepsze osoby zatrudnione przez agencję zostaną zatrudnione na etat w fabryce. Ale jeśli sytuacja nie będzie się zmieniać, będą też nowe zatrudnienia. Największy jednak problem dla nas to brak ludzi wykształconych kierunkowo. Odejście od szkolnictwa zawodowego dotknęło także nas. Niepotrzebnie sprzedaje się złudzenia ludziom na uczelniach prywatnych. Trudno zatrudnić kogoś po pedagogice czy socjologii do pracy w fabryce. Mamy nadzieję, że w Kraśniku uda się rozpoczęty proces odbudowy kierunków technicznych. •

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama