Nowy numer 49/2020 Archiwum

Liczył, że będzie kolejna wojna

Był ostatnim, który do końca walczył w polskim podziemiu niepodległościowym. Kilka tygodni temu w końcu odnaleziono jego szczątki.

Tej pewności nikt mu zagwarantować jednak nie mógł, więc ukrywał się do końca. 21 października 1963 Franczak przebywał w gospodarstwie Wacława Becia we wsi Majdan Kozic Górnych. Po południu zabudowania zostały otoczone przez 35 funkcjonariuszy ZOMO. To była ostatnia próba ucieczki „Lalka”, zakończona fiaskiem. – Wszyscy uważali, że ojca wydał Beć. Każdy mówił, że to taka bandycka rodzina. Moja matka wiedziała jednak od początku, że to był jej kuzyn Stach Mazur. Ja jakoś nie mogłem w to uwierzyć – wspomina syn „Lalka”. – On przyjeżdżał do naszej wsi z Lublina, miał dom naprzeciwko. Bawiłem się z jego dziećmi. Nie mieściło mi się w głowie, że mógłby to zrobić. Najgorsze, że on to zrobił za pieniądze. Gdyby jeszcze ze względów ideowych – wzdycha M. Franczak.

„Eksponat” znaleziony

Ciało Józefa Franczaka zostało oddane rodzinie bez głowy. – Bardzo długo walczyłem o to, by dowiedzieć się, co się stało i gdzie ta głowa jest – opowiada Marek Franczak. – Pisałem wiele pism, pomagał mi prokurator Witkowski, ale bezskutecznie. Dostałem odpowiedź, że czaszka trafiła do Akademii Medycznej, a stamtąd wszystkie „eksponaty” zostały w latach 70. pochowane.

Czaszka Franczaka, ostatniego partyzanta jednak ostatnio się odnalazła. Podobno spoczywała w pudle w szafie Uniwersytetu Medycznego. Po dokładnych analizach i badaniach ustalono, że należy ona właśnie do Józefa Franczaka i ma zostać wydana w ręce syna.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama