Nowy numer 43/2020 Archiwum

Mam za co dziękować

Abp Bolesław Pylak ma 95 lat życia, 68 lat kapłaństwa. W tym roku mija 50 lat od chwili, gdy został biskupem. Z tej okazji w sobotę o 11.00 w Lublinie odbędą się uroczystości w katedrze.

Kapłańska droga


Seminarium na młodym Bolesławie zrobiło bardzo pozytywne wrażenie. Oficjalnie gestapo pozwoliło mu działać, ale pod warunkiem, że kształcić będzie tylko wcześniej przyjętych kleryków. Ówczesny rektor polecił Bolesławowi napisać w podaniu, że już wcześniej był klerykiem. Tak rozpoczęła się kapłańska droga. Wspominając tamten czas, biskup opowiada, że w seminarium przeżył pewnego rodzaju odkrycie nowego życia.
– Pamiętam do dziś pierwsze rekolekcje i słowa prowadzącego je jezuity: „Gdziekolwiek, jakkolwiek i cokolwiek mnie spotka, spełnię swoje zadanie i zachowam spokój”. 29 czerwca 1948 roku z rąk bp. Stefana Wyszyńskiego przyjął święcenia kapłańskie. Były to w diecezji lubelskiej pierwsze święcenia po wojnie.
Potem zaczęła się zwykła praca duszpasterska. Najpierw w parafii w Nałęczowie. Później przyszła propozycja studiów na KUL i pracy naukowej. Zawsze jednak miłość do nauki szła w parze z miłością do ludzi, dlatego studia młody kapłan godził z duszpasterstwem. Zdołał zrobić doktorat, duszpasterzować w parafii w Depułtyczach, potem w liceum biskupim w Lublinie, a wreszcie jako wykładowca i wychowawca w lubelskim seminarium.


Wezwany na nową drogę


Wreszcie przyszedł rok 1966. Ksiądz Bolesław Pylak dobrze się czuł pośród swoich seminaryjnych obowiązków. Jednak pewien telegram miał wszystko zmienić. Nakazywał on stawienie się u księdza prymasa w Warszawie. W Lublinie zmarł wtedy sufragan bp Henryk Strąkowski. Ksiądz Bolesław domyślał się, że może chodzić o zajęcie miejsca zmarłego. Przemodlił sprawę, rozważył wszystko i doszedł do wniosku, że zadania biskupa przerastają jego możliwości. Z takim nastawieniem stawił się w Warszawie. Jednak prymas Wyszyński uznał racje ks. Bolesława za nieistotne, zaś wolę ojca świętego polecił potraktować jako wyraz woli Bożej. – Z Panem Bogiem się nie dyskutuje, więc powiedziałem „tak” – wspomina jubilat.
Arcybiskup Bolesław 8 lat pracował jako biskup pomocniczy, zaś po śmierci bp. Piotra Kałwy został mianowany ordynariuszem lubelskim. Nie był to dla niego łatwy okres, przede wszystkim ze względu na ówczesną sytuację Polski. – Był to czas walki z Kościołem, robiono wszystko, aby go zniszczyć, poderwać zaufanie do kapłanów. Wiele decyzji wymagało odwagi i ufności w Bożą Opatrzność – wspomina.
Były jednak też chwile radosne. Mimo trudnej sytuacji udało się doprowadzić do budowy aż 146 kościołów parafialnych i 255 kaplic filialnych. Dzięki temu znacznie zmalały odległości wiernych z domu do kościoła. Dziś, spoglądając na lata minione z perspektywy czasu, abp Bolesław Pylak nie przestaje Bogu dziękować. Wielkie dzieło budowlane, związane z nim ożywienie religijne i liczne nowe powołania kapłańskie na zawsze pozostaną świadectwem pracy i życia abp. Bolesława Pylaka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama