Nowy numer 3/2021 Archiwum

Rzucony na głęboką wodę

Miał być kościół, jest duży dom, przez który codziennie przewijają się dziesiątki osób. Jedni przychodzą na chwilę, inni spędzają tu czas jak w pracy. Wszyscy próbują odnaleźć siebie na nowo.

- Nigdy nie należy używać bez konkretnej podstawy określenia chory psychicznie - mówi prezes Charytatywnego Stowarzyszenia Niesienia Pomocy Chorym "Misericordia". - Takich ludzi jest niewielu. Większość to osoby z różnego rodzaju zaburzeniami psychicznymi typu schizofrenia czy depresja. 

26 lat temu ks. Tadeusz Pajurek został powołany przez ówczesnego arcybiskupa lubelskiego Bolesława Pylaka na kapelana w szpitalu psychiatrycznym. - Nigdy nie miałem kontaktu z takimi osobami i nie wiedziałem, czy sobie poradzę - opowiada.

Wyzwanie jednak podjął i trafił to miejsca gdzie na 1200 chorych było 50 psychologów i on jako jedyny kapelan. - Nie było kaplicy a Pana Jezusa do chorych wynosiłem z zaplecza przychodni, gdzie miałem swoje miejsce - wspomina. Mszę św. odprawiał na korytarzu jedynie w niedzielę w stołówce lub w świetlicy. 

- Marzyła mi się jakaś kaplica, ale na nią nie było miejsca. Padł pomysł budowy kościoła na terenie należącym do szpitala. Powstał nawet projekt tego kościoła, niestety okazało się, że na budowę nie ma pieniędzy. - Ponieważ dosyć często jeździłem do pracy w Niemczech i miałem tam wielu znajomych, tam zacząłem szukać pieniędzy - wspomina prezes "Misericordii". 

By zrealizować zamierzenia budowy kościoła polski ksiądz potrzebował miliona marek. - Zacząłem mówić w Niemczech, że potrzebuję tych pieniędzy, żeby wybudować kaplicę, ale od razu otrzymałem odpowiedź, że Niemcy kościołów w Polsce budować nie będą. Na szczęście w tym samym czasie powstała fundacja polsko-niemiecka, która miała za zadanie wspierać w Polsce cele społeczne i kulturalne. Już wiedziałem, że kaplicy nie wybuduję. Powstanie za to ośrodek rehabilitacyjny dla osób z zaburzeniami psychicznymi oczywiście z kaplicą - opowiada. 

Kwota, którą ks. Tadeusz już jako prezes powołanego na szybko stowarzyszenia otrzymał, stanowiła 80 proc. potrzebnych środków. Pozostałą część w tym w szczególności na budowę kaplicy, pozyskał od Fundacji Renovabis i ofiarodawców indywidualnych. Uzyskał też pomoc z PFRON-u. Przy szpitalu na Abramowickiej powstała więc kaplica wielofunkcyjna, która z racji przepisów stała się jednocześnie salą spotkań kulturalnych, a oprócz tego powstało też osiem pracowni rehabilitacyjnych, tworzących dzienny środowiskowy dom samopomocy.

Dziś po 25 latach prezes za największy sukces powołanego przez siebie stowarzyszenia uważa fakt, że stowarzyszenie stworzyło całościowy system pomocy chorym z zaburzeniami psychicznymi. - Wielu ludzi, którzy przychodzą do nas po opuszczeniu szpitala, dzięki zajęciom, które proponujemy, pracy którą dajemy, a często też mieszkaniu, do tego szpitala już nie wraca.

Więcej o działalności stowarzyszenia „Misericordia” już wkrótce w papierowym wydaniu GN.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama