Nowy numer 42/2020 Archiwum

Bierzmowanie: Młodzi potrzebują świadectwa życia, a nie indeksów

Żadna katecheza nie jest tak przekonująca, jak ta uzupełniona faktami, świadectwem życia - uważają młodzi, którzy przygotowują się do bierzmowania przez spotkania z rodzinami z neokatechumenatu.

To pomysł zaczerpnięty z włoskich doświadczeń wspólnot neokatechumenalnych, które szukały sposobu na to, by bierzmowanie nie było "sakramentem pożegnania z kościołem".

W Lublinie od kilku miesięcy prowadzone jest przygotowanie "na sposób włoski", w które zaangażowały się rodziny z neokatechumenatu, zapraszając do siebie co tydzień młodzież, by rozmawiać o Panu Bogu, wspólnie się modlić, dzielić świadectwem życia.

- Dla nas niesamowitym doświadczeniem jest spotkanie z ludźmi, którzy rzeczywiście zawierzyli swoje życie Panu Bogu. Na ich przykładzie widać, że nie ma rzeczy niemożliwych z Bożą pomocą - mówią młodzi.

Jedną z rodzin, która podjęła się przygotowania młodzieży do bierzmowania są Maciej i Iwona Barczentewiczowie. Swoją drogę do Boga odkryli, gdy byli jeszcze studentami.

- Studiowałem wówczas medycynę, z Kościołem nie miałem wiele wspólnego. Wydawało mi się, że  Bóg nie jest mi do niczego potrzebny. Dzięki temu, że musiałem powtórzyć drugi rok studiów, spotkałem moją żonę. Pan Bóg posługuje się naszymi „porażkami” życiowymi, aby wyprowadzić większe dobro. Chciałem z nią być, ale dziewczyna zaproponowała, żebyśmy razem się modlili i chodzi do kościoła. Pomyślałem wtedy czemu nie, tym bardziej, że ktoś już wcześniej zapraszał mnie na jakieś spotkania modlitewne, ale wtedy nie byłem zainteresowany - wspomina Maciej Barczentewicz.

Tym razem się nie opierał. - Dowiedzieliśmy się, gdzie i kiedy są spotkania i poszliśmy, nie wiedząc nic więcej. Okazało się, że są to katechezy Drogi Neokatechumenalnej, które całkowicie zmieniły nasze życie - mówi Iwona Barczentewicz. - Powoli uczyliśmy się ufać we wszystkim Panu Bogu. Otworzyliśmy się na życie, choć wiele razy słyszeliśmy słowa krytyki czy wręcz doświadczaliśmy niedostatku - mówią.

Dziś są rodzicami 11 dzieci i mają głęboką świadomość, że każdy przeżyty dzień jest łaską, że Pan Bóg zabezpiecza nasze życie. - Widzimy, że największym darem jaki otrzymaliśmy od Pana Boga jest małżeństwo i nasze dzieci - przyznają.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama