Nowy numer 32/2020 Archiwum

Czy kobieta może przyprowadzić męża do Kościoła?

Rose Moyer i jej mama sprawiły, że po wielu latach modlitwy ich niewierzący mężowie odnaleźli Boga. Nie taka jednak powinna być kolejność.

Bill Moyer zapytał kiedyś swoje dorosłe dzieci, kto był dla nich w dzieciństwie autorytetem i największym oparciem. Najstarszy syn odpowiedział: mama, drugi z kolei stwierdził: mama, trzecia córka powiedziała: mama i trochę ty, tato. Dopiero czwarty syn bez chwili wahania rzekł: tata. Ty byłeś najlepszym ojcem, jakiego mogłem mieć.

– Cóż, potwierdzam regułę, że mężczyźni uczą się wolno, ale jestem też przykładem, że na zmianę nigdy nie jest za późno. Dopiero po ponad 10 latach małżeństwa, kiedy najpierw zostałem katolikiem, a potem Bóg postawił na mojej drodze wielu młodych ludzi, z którymi pracowałem, zrozumiałem, że każde dziecko zapytane, czego najbardziej pragnie, odpowiada, że nie chce, by rodzice mu coś kupili, ale chce, by ojciec był w domu zaangażowany w ich wychowanie, by bardziej kochał mamę, by miał dla dzieci czas i żeby można było na niego liczyć. Nie ma dla dzieci znaczenia to, ile pieniędzy przyniesie do domu, a to nam, facetom, wydaje się bardzo ważne – mówił do mężczyzn w Lublinie Bill Moyer, gość ze Stanów, który dzielił się swoim doświadczeniem wiary.

Szukaj przyjaciela

Zwracając się do panów, stwierdził, że w pojedynkę naprawdę trudno być wojownikiem, o czym marzy każdy chłopak. – Do tego potrzebny jest Bóg i dobrze, jeśli znajdzie się choć jeden przyjaciel, facet, który będzie z tobą i wtedy, gdy będzie w życiu dobrze, i wtedy, gdy przyjdzie dół; który będzie miał odwagę powiedzieć ci, że schodzisz z właściwej drogi, i który będzie się za ciebie modlił. Gdzie takich szukać? Może właśnie tu, wśród Mężczyzn św. Józefa, w parafii św. Maksymiliana w Lublinie taki się znajdzie – zachęcał Bill. Jeśli dziś nie ma takiego przyjaciela, trzeba oprzeć się na Panu Bogu, co dla mężczyzn nie jest łatwe. – Zacznijcie od karmienia się słowem Bożym. Najlepiej być co dzień na Eucharystii, a jeśli to jest ponad waszą miarę, zaczynajcie dzień od krótkiego czytania Biblii. Niech słowo Boże was prowadzi. Codziennie, najlepiej rano, przeczytajcie fragment Pisma Świętego lub ustawcie sobie w telefonie aplikację, która będzie na każdy dzień podawała słowo Boże. Gdy nie macie dużo czasu, by się nad nim pochylić, przeczytajcie je uważnie, a ono cały dzień będzie wam towarzyszyć. Zobaczycie, jak inaczej będzie przebiegał taki dzień – zachęcał Bill Moyer.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama