Nowy numer 33/2020 Archiwum

Są piękne, ale nie o urodę chodzi

W Lublinie rozprowadzano lalki i torby uszyte przez czeczeńskich uchodźców przebywających na dworcu w Brześciu. Dochód z ich sprzedaży przeznaczony zostanie na wsparcie tych ludzi.

Na granicy między Polską a Białorusią w Brześciu od pół roku koczują setki Czeczenów. To głównie rodziny z małymi dziećmi. Przyczyny opuszczenia przez nich kraju ojczystego są różne: prześladowania, porwania, czasami tortury. Uchodźcy próbują przedostać się do naszego kraju. Niewielu z nich jednak się to udaje.

– Dramat tych ludzi polega na tym, że choć Polska podpisała konwencję genewską, to oni jednak do Polski nie są wpuszczani – mówi ks. Mietek Puzewicz zaangażowany w pomoc uchodźcom w Brześciu. – Rodziny tam przebywające nie mają pieniędzy na jedzenie ani na leki – dodaje. Od dłuższego czasu czeczeńskie rodziny przebywające na dworcu w Brześciu wspiera lubelski oddział Centrum Wolontariatu. Jakiś czas temu jedna z wolontariuszek, Marina Hulia, zainicjowała dworcową szkołę dla czeczeńskich dzieci i specjalną szkołę dla ich mam. – Te dzieci od września nie chodzą do szkoły, więc Marina uczy je i organizuje im czas, by odwrócić uwagę od sytuacji, w jakiej się znajdują – wyjaśnia ks. Mietek. Marina prowadzi także szkołę dla mam. – Te kobiety wierzą, że w końcu jednak uda im się wjechać do Polski, dlatego Marina uczy je polskiego oraz tych wszystkich innych rzeczy, które mogą być im w naszym kraju przydatne – dodaje. Jakiś czas temu Marina wpadła na pomysł, by kobiety szyły szmaciane lalki z materiałów, które dostarczają im wolontariusze. – One te lalki produkują, a potem wolontariusze przywożą je do Polski i rozprowadzają wśród ludzi dobrej woli – opowiada ks. Mietek. – Pieniądze ze sprzedaży lalek wracają później do uchodźców, by ci mogli kupić jedzenie, ubrania czy potrzebne leki. Czeczeńskie lalki przeszło dwa tygodnie temu gościły w Warszawie. Udało się sprzedać wszystkie. W Lublinie rozprowadzane były w Domu Kultury LSM, po kameralnym koncercie z cyklu „Bo piękno na to jest, by zachwycało…” pod dyrekcją Teresy Księskiej-Falger. Wiele osób zdecydowało się wesprzeć koczujących w Brześciu uchodźców. – Lalki są piękne, ale nie o urodę w nich chodzi – podkreśla pani Olga, która za 50 zł kupiła jedną z lalek. – My, jako chrześcijanie, musimy starać się pomagać potrzebującym na tyle, na ile możemy. Ja mogę kupić lalkę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama