Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wszystko zabezpiecza i nigdy nie zapomina

Czwartkowy wieczór. W CH Gala powoli zamiera ruch. Mimo to z samej góry dobiega hałas. Słychać śmiechy dzieci, rozmowy dorosłych i muzykę. Za chwilę rozpocznie się cotygodniowe uwielbienie.

Czwartkowe spotkania w Gali są centralnym punktem działań ewangelizacyjnych wspólnoty Armia Dzieci na terenie Lubelszczyzny. Oprócz tego w każdy wtorek w tym samym miejscu organizowane są także spotkania dla nastolatków, a w środy – dla rodziców z małymi dziećmi. Ale to właśnie czwartkowe spotkania przyciągają najwięcej osób. Choć nieodłącznym elementem każdorazowego wydarzenia jest głośna muzyka i energiczne uwielbienie, wśród uczestników są nie tylko ludzie młodzi, ale także starsi.

Wołajmy: Tato!

Sala wypełniona po brzegi. Organizatorzy donoszą krzesła... – Jesteśmy tu po to, by uwielbiać Pana Boga – rozpoczyna spotkanie Anna Saj, współzałożycielka Armii Dzieci. – On jest Panem, który nas stworzył, który zamierzył wspaniałe rzeczy dla nas. On jest Bogiem, który chce, aby nasze życie było w pełni obfite. On przelał za nas swoją przenajświętszą krew, dlatego z radością możemy stawać i wołać do Niego: Tato! – przekonuje entuzjastycznie. – Możemy stawać przed Nim nie jako sieroty, nie jako żebracy, ale jako ludzie, którzy są pełni godności, lud królewski, lud kapłański i proroczy. Chwała Tobie, Jezu! Pałeczkę przejmują muzycy, a w głośne i pełne energii uwielbienie włączają się wszyscy bez względu na wiek. Wśród nich tego wieczora jest także znana charyzmatyczna ewangelizatorka z USA Maria Vadia, o której Anna Saj mówi, że w Lublinie na spotkaniach z Armią Dzieci bywa tak często, iż można ją uznać prawie za lubelską parafiankę. Jest głośno. Ludzie tańczą i skaczą w zasadzie bez względu na wiek. Większość wznosi do góry ręce. W rytm muzyki ruszają się także malutkie dzieci, starając się naśladować ruchy rodziców i próbując łapać pojedyncze słowa wyśpiewywanych pieśni chwały.

Nie jestem numerkiem

Po godzinnej muzycznej modlitwie czas na nauczanie. Tego wieczora prowadzi je właśnie Maria Vadia. – Bóg mówi do każdego z nas i pyta o to, gdzie jest nasza wiara – rozpoczyna. – On daje nam za darmo wszystkie rzeczy. Mamy dobrego Boga, który dał nam swojego Syna Jezusa. Unieście ręce i zacznijcie Mu dziękować – prosi. Ludzie podnoszą ręce i wypowiadają modlitwę dziękczynienia. – Miałam wizję manny, która spada z nieba – kontynuuje Maria. – Bóg mówi: jestem Bogiem, który wszystko zabezpiecza każdego ranka. Bóg o nas nigdy nie zapomina – przekonuje. – Nie jesteśmy dla Niego kolejnymi numerkami. Zna nas wszystkich po imieniu. Panie, dziękujemy Ci za Twój krzyż, bo on jest naszym zwycięstwem. Na krzyżu zabezpieczyłeś każdą naszą potrzebę. Dziękujemy Ci, Panie. Za Marią cała sala, jedni głośno, inni po cichu, powtarza: „Dziękujemy Ci, Panie”. Maria przekonuje, że Pan Bóg dziś uzdrawia. Nie tylko z chorób duchowych, ale także fizycznych. Charyzmatyczka mówi, że właśnie w tym momencie Pan Bóg zabiera chorobę człowiekowi, który zmaga się z białaczką. Na środek wychodzi kobieta, która informuje, że jej kuzyn od dłuższego czasu choruje. – Pan Bóg go teraz uzdrawia – ogłasza Maria. Ewangelizatorka prosi, by podeszły do niej osoby cierpiące od lat na depresję. – Bóg was dziś uzdrawia – przekonuje. – To jest wasz dzień. Najpierw nieśmiało na środek wychodzą dwie, trzy osoby. Po chwili pojawia się ich znacznie więcej. Rozpoczyna się modlitwa wstawiennicza. – Bóg nie chce, byście żyli w depresji – stwierdza Maria. – Depresja to nieprzyjaciel, ona nie pochodzi od Boga. Radość w Panu jest naszą siłą. Jezus chce was dziś namaścić olejkiem radości. Maria dotyka głów cierpiących. Po kolei delikatnie osuwają się na ziemię. Zaśnięcie w Duchu Świętym trwa chwilę. Gdy wszyscy wracają na swoje miejsca, Maria otwiera Pismo Święte. Przytacza historię Rahab, prostytutki z Jerycha, która pomogła Izraelitom w zdobyciu miasta. Dalej Ewangelia św. Mateusza rozdział 15. – Bóg wysłuchał próśb kobiety kananejskiej, bo z wiarą i uporem Go błagała. Uzdrowił jej córkę, bo głośno do Niego wołała – zaznacza.

Bóg, którego znam

Maria nawiązuje do sytuacji w swoim życiu. – Spotkałam Jezusa, gdy byłam mężatką z czworgiem dzieci i mnóstwem pieniędzy – wspomina. – 3,5 roku później zaczęliśmy tracić wszystko i moje małżeństwo rozpadło się. Nagle znalazłam się w miejscu, którego nigdy sobie nie wyobrażałam. Pamiętam pierwsze święta Bożego Narodzenia, gdy wszytko było porażką i pomyłką. Nie miałam pieniędzy, nie miałam męża. Powiedziałam do Boga: „Tato, nie wiem, jak Ty to zrobisz, ale moje dzieci potrzebują jakichś prezentów na święta, nie wiem, jak to się stanie, ale w Twoim królestwie jest więcej, niż potrzeba”. Kilka dni później zadzwoniła do mnie koleżanka. Nie miała pojęcia, przez co przechodzę. Zapytała, czy mogłaby do mnie przyjechać, bo chciała mi coś dać. Przywiozła kopertę z logotypem banku, w której było 700 dolarów. „To są pieniądze na prezenty dla twoich dzieci” – powiedziała. Bóg patrzył na moje życie i zobaczył moją wiarę. Dotknął czyjegoś serca. To jest właśnie Bóg, którego ja znam. Nie wiem, ile razy zorientowałam się w tych czasach, że nie mam pieniędzy i praktycznie nie zostało mi już nic do jedzenia. Dziękowałam jednak Bogu, że mi wszystko zapewni, bo Bóg odpowiada na wiarę. Bóg zna moment, w którym Go potrzebujesz, ale szuka odpowiedzi pełnej wiary. Każdy z nas musi sam przed sobą wyznać, w jaki sposób odpowiada na trudności, które go w życiu spotykają. Jeśli złoszczę się, narzekam, marudzę czy mówię głupie rzeczy swoimi ustami, to zasmucam serce Ducha Świętego i przyciągam nieprzyjaciela. Bóg ratuje nas z każdej trudności, ale musimy współpracować z Duchem Świętym, głośno wielbić Pana Boga za wszystko i do końca opierać się na Jego słowie.

Jak woda, która oczyszcza

Cała sala w pełnym wyciszeniu chłonie to, co mówi Maria. A Maria mówi z wielką mocą i energią. Równie energicznie tłumaczy jej słowa na język polski Michał, jeden z członków Armii Dzieci. – Wiecie, jak często stawałam na słowie Ewangelii św. Mateusza 6,33: „Starajcie się naprzód o królestwo i Jego sprawiedliwość, a wszystko inne będzie wam dodane…” – wykrzykuje Maria. – Bóg wie wszystko – przekonuje. – Bierze nas z ciemności, z najgorszego momentu w naszym życiu i daje nam zaszczyt bycia synami i córkami Boga. Czy to nie jest niesamowite? On dał nam królestwo, dał nam pełne dziedzictwo. Ten wielki Bóg stał się tatą. Jest po naszej stronie. Jest naszym uzdrowicielem. Bóg jest wielki! – wykrzykuje Maria, a za nią te słowa powtarza cała sala. – Bóg mówi nam: znam każdą twoją myśl, jak mógłbym nie wiedzieć, przez co przechodzisz. Bóg szuka jednak naszej wiary. Jeżeli przechodzisz przez trudności, uwalniaj wiarę, dziękując Bogu. Spotkanie powoli dobiega końca. – Panie, dziękujemy Ci za ten dzień i za wszystko, co dla nas zaplanowałeś – modli się Maria. – Niech Twoje słowo przyjdzie i spali cały śmietnik w naszym myśleniu. Niech przyjdzie jak woda, która oczyszcza i odświeża, żebyśmy opuścili to miejsce, mówiąc: spotkałem żywego Boga i idę do domu zmieniony i przemieniony.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama