Nowy numer 49/2020 Archiwum

Wielcy (nie)obecni. Konstrukcja na chwiejnych fundamentach lub ich braku

Już dawno wpadliśmy w nieuzasadnioną retorykę opartą na fałszywym wstydzie i umniejszaniu wewnętrznych osiągnięć.

Lublin wielkimi liczbami i jubileuszami stoi. Jak słusznie zauważył mój kolega, Centrum Spotkania Kultur doczekało się 40. rocznicy, zanim zostało otwarte. Już dawno wpadliśmy w nieuzasadnioną retorykę opartą na fałszywym wstydzie i umniejszaniu wewnętrznych osiągnięć.

Zamiast wracać do źródeł i odkrywać kolejne warstwy kulturowego dziedzictwa, a zatem rekonstruować, my konstruujemy, często na bardzo chwiejnych fundamentach lub ich braku.

W tym roku przypada 150. rocznica urodzin patronki jednego z lubelskich uniwersytetów, Marii Skłodowskiej-Curie - mimo wszelkich starań kobiety wciąż nieobecnej w kulturowej sferze. Współczesne gesty wykluczenia badaczki przejawiają się w szczątkowej obecności jej mglistego wizerunku, opierającego się głównie na kilku niejasnych, pobieżnie przyswojonych faktach. Postrzegana jest jako pomnikowa postać, którą czas uczynił zastygłym symbolem. Taka perspektywa buduje ideologiczny mur, spychający Skłodowską-Curie na kulturowy margines.

„(...) Kiedy dajemy nazwisko Marii Curie-Skłodowskiej na nazwę Uniwersytetu, to rozumiem, że zespół ludzi tam pracujących dziedziczy również ten pęd do pracy, jaki miała ta wielka badaczka. (...) Dlaczego chcemy dać nazwę Marii Curie-Skłodowskiej? Nie dlatego, że mamy zamiar jedynie kontynuować nauki przyrodnicze. Maria Curie-Skłodowska była równie symbolem humanistycznej wolnej duszy” - argumentowano. Koniecznie jest zatem odmitologizowanie pomnikowych postaci, próba dekonstrukcji oraz rekonstrukcji ich wizerunku, a także fragmentów obrazu rzeczywistości, w której egzystowali.

Diagnoza elementów współczesnego dyskursu politycznego według Kazimierza Ożoga wyraźnie wskazuje na społeczno-kulturowy spadek. Kultura postmodernistyczna dowartościowuje to, co pospolite i potoczne, powodując samoistny zanik nieodłącznego komponentu kulturowej sfery – jej poruszycieli. Musimy jednak pamiętać, że tak właśnie objawiają się wielcy – są przezro(czyści), a zatem (nie)obecni. Być może zatem zamiast generowania upolitycznionych produktów medialnych, stosowniej byłoby spróbować podążyć ich śladem, budując nie martwe, lecz żywe pomniki - trwalsze niż ze spiżu.

Niebawem 100. rocznica powstania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego...


*Kaja Kurczuk - absolwentka edukacji artystycznej w zakresie sztuk plastycznych na Wydziale Artystycznym, doktorantka nauk o mediach na Wydziale Politologii UMCS.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama