Nowy numer 50/2018 Archiwum

Zabawa, spotkanie i przywracanie pamięci

Festiwal „Śladami Singera” po raz ósmy wyruszył w podróż po regionie. W tym roku zawita do 12 miejscowości.

Witold Dąbrowski i Tomasz Pietrasiewicz już ponad dziesięć lat temu myśleli, by wędrować po miasteczkach, o których pisał Isaak Baszewis Singer. Szukali sposobu na to i nawet podejmowali próby owych podróży. Były one jednak dość rachityczne. Dopiero rok 2011 przyniósł przełom. – Nazwaliśmy to wydarzenie Festiwal „Śladami Singera”. Dostaliśmy wtedy pieniądze z MKiDN, co spowodowało, że mogliśmy prowadzić warsztaty i edukować – opowiada Witold Dąbrowski, aktor, muzyk, zastępca dyrektora Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” i dyrektor Festiwalu „Śladami Singera”.

Za Jaszą Mazurem

We wspomnianym 2011 roku pierwsza edycja festiwalu dotarła do czterech miast na Lubelszczyźnie: Szczebrzeszyna, Tyszowiec, Biłgoraja i Józefowa. Co roku dołączało kolejne miasto.

W tym roku artyści wystąpią aż w 12 miejscowościach województwa. Oczywiście, mówiąc o artystach, należy zaznaczyć, że na tym etapie festiwalu występują już profesjonaliści z całego świata, m.in. z Chorwacji, Czech, Włoch, Polski i Martyniki oraz Izraela. Wyruszą w wyprawę z Jaszą Mazurem – głównym bohaterem „Sztukmistrza z Lublina”, mistrzem akrobacji i niezrównanym magikiem. Odwiedzą miejscowości, o których pisze Singer w swoich dziełach literackich.

Pamięć i miejsca

Isaak Baszewis Singer, pisarz i noblista z 1978 r., nie urodził się wprawdzie w Lublinie, lecz w Leoncinie pod Warszawą, ale wybrał sobie Lubelszczyznę na miejsce akcji swoich opowiadań i powieści. Przez kilka lat mieszkał w Biłgoraju, w domu swego dziadka rabina. Uciekał z bliskimi przed głodem pierwszej wojny światowej. – Biłgoraj stał się niezwykle ważnym miejscem dla przyszłego pisarza. Cały nasz region był takim „jidiszlandem”, tutaj kwitło życie żydowskie. I nie było to tylko żydowskie życie religijne, ale również życie świeckie, nieprawdopodobnie rozwinięte. Jeśli dotykamy tego zagadnienia, to okaże się, że były to szkoły, teatry, wydawnictwa, nawet kluby sportowe. I o tym życiu w tym miejscu świata nie przez przypadek pisał Singer – wyjaśnia W. Dąbrowski.

Dyrektor festiwalu singerowskiego wyjaśnia, że chodzi w tym wszystkim o odnalezienie miejsc, które istnieją realnie, a nie są tylko wytworem wyobraźni pisarza. Odwiedzanie miast i miasteczek z festiwalem to również próba opłakania ludzi, którzy w tych miejscach niegdyś mieszkali. – Mam na myśli przedwojennych żydowskich mieszkańców tych miejscowości. Jest to nieodłącznie związane z przypominaniem o ich istnieniu współczesnym mieszkańcom – wyjaśnia W. Dąbrowski. – Singer, pisząc o życiu przed wojną, pokazuje nam, że tego już nie ma. Wprawdzie są opowiadania dotyczące Zagłady, ale zdecydowana większość twórczości dotyka rzeczywistości przedwojennej. Każe nam się zastanowić nad tym, czego nie ma. Chodzi więc o to, by współcześni mieszkańcy tych miejscowości, o których pisze autor „Sztukmistrza z Lublina”, poznali swoją historię i dawnych mieszkańców tych terenów. Wydaje mi się, że większość tej pamięci nie ma. Naszym celem jest obudzenie pamięci współczesnych – tłumaczy.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy