Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nie ma rzeczy niemożliwych - jeśli są, to tylko w naszych głowach...

Przekonuje niepełnosprawny sportowiec - Kamil Misztal, który po blisko 3-tygodniowej rowerowej podróży dotarł do Rzymu.

Kamil w drogę do Rzymu wyruszył 2 lipca. Blisko 3 tysiące kilometrów pokonał rowerem w protezie nogi, zdobywając jeden z najtrudniejszych odcinków górskich w Europie. - A konkretnie dwa legendarne wśród kolarzy strome i kręte alpejskie podjazdy: Passo dell Stelvio oraz Passo Gavia - opowiada.

Droga nie była łatwa. Niepełnosprawny kolarz zmagał się zarówno z warunkami pogodowymi, jak i ze swoim zdrowiem. Mimo różnych przeciwności Kamilowi udało się zrealizować założony plan i po 18 dniach rowerowych zmagań dotarł na plac św. Piotra. 

Wyprawa miała być sposobem na zebranie pieniędzy dla niepełnosprawnego Krzysztofa, który podobnie jak Kamil nie ma nogi. - Chcieliśmy sprawić mu protezę. Potrzebowaliśmy 40 tys. zł. Nie udało się zebrać tych pieniędzy, ale po raz kolejny udało się pokazać, że nie ma rzeczy niemożliwych - podkreśla kolarz. - Nasze ciało można przezwyciężyć, tylko trzeba chcieć. 

Kamil już planuje kolejne podróże i realizację kolejnych wyzwań. - Chcę pokazać ludziom niepełnosprawnym, że można, że się da. Trzeba się tylko zmotywować, wyjść z domu i zacząć realizować swoje pasje.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama