Nowy numer 46/2019 Archiwum

Najnowsze świadectwo uzdrowienia z Wąwolnicy

Kiedy Małgosia, mama Ines, dowiedziała się, że jest w ciąży, od razu zaproponowano jej aborcję, twierdząc, że dziecko, jeśli w ogóle się urodzi, będzie kaleką.

Brak snu sprawiał, że nie była w stanie funkcjonować.

– Bałam się wychodzić na ulicę, bo ze zmęczenia nie widziałam np. czy jedzie samochód. Nie mogłam chodzić do pracy, więc mnie zwolnili. Z czasem wycieńczony organizm zareagował paraliżem. Przeraźliwy ból pleców uniemożliwiał mi chodzenie. Po badaniach lekarze powiedzieli, że w moim kręgosłupie nastąpiły takie zmiany, że już na zawsze będę kaleką – opowiada Ines.

Brak snu oraz dokuczliwe bóle sprawiły, że Ines przestała wychodzić z domu.

– Z łóżka wstawałam na czworaka, by dostać się do łazienki. O kulach, krok po kroku, mogłam przejść z pokoju do kuchni. Z pełnej życia dziewczyny, która zawsze była w biegu, stałam się więźniem w domu, a ból jaki mi towarzyszył przy każdym kroku sprawiał, że nie chciałam się ruszać – mówi dziewczyna. Po czterech latach bez snu, ciągłych wizyt u lekarzy, brania silnych leków, Ines była na skraju wyczerpania. Wówczas jej mama zarządziła, że skoro ludzie nie mogą już nic pomóc, trzeba szukać ratunku u Matki Bożej.

– Jeździłam przez ten czas sama do Wąwolnicy, prosząc o pomoc Maryję, ale Ines nie mogła już ze mną jeździć. Pomyślałam, że musimy dać radę i przyjechać obie. Dodzwoniłam się do ks. Infułata Pęzioła, opowiedziałam o naszej sytuacji i poprosiłam o modlitwę i Mszę św. Usłyszałam „przyjeżdżajcie”. Wsiadłyśmy w samochód i ruszyłyśmy do Wąwolnicy. Był 3 lipca tego roku – mówi Małgosia.

Ines o kulach i podtrzymywana przeze mamę weszła do kaplicy Matki Bożej Kębelskiej. Tam ks. Pęzioł pomodlił się nad nią, została odprawiona Msza św. i kobiety prosiły Maryję o pomoc.

– W kaplicy spłynął na mnie wielki spokój. Miałam wrażenie, że mniej mnie boli, tak, że do samochodu doszłam o kulach sama, bez pomocy mamy. Jechałyśmy do Lublina w milczeniu, ale pełne radości. W domu, zaraz po przyjeździe, około godz. 17.00 poczułam, że chce mi się spać. To było uczucie, jakiego od czterech lat nie znałam. Położyłam się i zasnęłam. Obudziłam się następnego dnia o 9 rano i wstałam z łóżka. Wówczas dotarło do mnie, że wstałam o własnych siłach. Zrobiłam kilka kroków bez kul i nic mnie nie bolało. Zaczęłam chodzić po domu i śmiać się z całego serca. Wiedziałam, że Matka Boża mi pomogła – mówi Ines.

Od tamtego dnia Ines śpi normalnie, paraliż zniknął, nie ma bólu. Świadectwo o swoim uzdrowieniu złożyła w księdze łask w Wąwolnicy. Opowiadając o tym co się wydarzyło, zdała sobie sprawę, że cud miał miejsce 3 lipca – czyli w dzień odpustu Matki Bożej Płaczącej w lubelskiej katedrze, przed którą mama Ines wyprosiła dla niej zdrowe narodzenie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Krakuska
    04.11.2018 11:56
    Mój brat został uzdrowiony dzięki wstawiennictwu MB Płaczącej z lubelskiej archikatedry. Było to pod koniec lat 80tych - początek 90tych. Kiedy była awaria w Czarnobylu on i nasza kuzynka zwiedzali Lublin, po paru latach obydwoje zachorowało na to samo. Mama usłyszała od lekarzy: tej nocy najprawdopodobnie syn nie przeżyje. MB sprawiła, że żyje i ma się dobrze! Bądź uwielbiony Panie Boże Wszechmogący!
    doceń 15
  • Lublinianin
    05.11.2018 14:51
    Witam, czy odrosła tam już komuś noga? Ciągle szukam właściwego sanktuarium dla brata.
    doceń 16

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama