Nowy numer 49/2020 Archiwum

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni

Jezus, chociażby w polemice z faryzeuszami, nikogo nie degraduje, jedynie piętnuje złe myśli, postawy oraz reakcje. Tymczasem dzisiaj mamy do czynienia z osądami, które mogą prowadzić do zniszczenia osoby.

Kolosalna różnica

Sąd egzystencjalny dla autora książki to przede wszystkim zła myśl wobec samego siebie lub wobec innej osoby. Innymi słowy to myśl degradująca, wyrażająca tendencyjną negację osoby, natomiast „upomnienie braterskie” zawarte w Biblii zachowuje szacunek wobec człowieka mimo podjętej krytyki – wyjaśnia antropolog literatury, podkreślając, że przeciwieństwem sądu egzystencjalnego jest sąd personalistyczny. – Ten drugi występuje na przykład w ostrych polemikach Jezusa z faryzeuszami. Jest tu swoista ostrość wypowiedzi, ale Nauczyciel nikogo nie degraduje, jedynie piętnuje złe postawy, złe reakcje i złe myśli. To kolosalna różnica – zauważa. W myśl tego zdanie: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”, można na podstawie lektury „Homo iudicans” rozumieć następująco: „Nie degradujcie innych, a nie doświadczycie degradacji”. Bo degradacja innej osoby odbija się również na autorze sądu. Autor książki zauważa, że wiele działań współczesnego człowieka jest podszytych postawą sądu egzystencjalnego. To poważny problem, który niszczy relacje między osobami, w rodzinie, w miejscu pracy, we wspólnotach. – Sąd egzystencjalny to źródło grzechu w naszych relacjach personalnych. Zła myśl może mnie prowadzić do złej postawy, złych czynów, zaniedbań, nawet nienawiści. Sąd egzystencjalny jest kwestią serca. Pojawia się tu pytanie: jak widzę innych na poziomie mojego serca? Bo można być świetnym dyplomatą, na zewnątrz świetnie się prezentować, a w sercu degradować innych i samego siebie – precyzuje antropolog literatury.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama