Nowy numer 27/2020 Archiwum

Małżeństwo bez seksu to ośrodek opiekuńczo-wychowawczy z bankomatem

W parafii NMP Matki Kościoła w Świdniku rozpoczęło się seminarium dla małżeństw prowadzone przez znanych rekolekcjonistów, twórców Małżeńskiej Gry i redaktorów pisma "Zbliżenia".

Organizatorem wydarzenia jest Domowy Kościół przy parafii NMP Matki Kościoła w Świdniku. Tam też odbywają się spotkania. W programie seminarium jest pięć spotkań, w tym wyjątkowa randka małżeńska. 

Seminarium rozpoczęło się 8 stycznia. Na pierwszym spotkaniu pojawiły się zarówno bardzo młode małżeństwa jak i te, które mają już za sobą 40 lat wspólnego życia. 

Agnieszka i Jakub Kołodziejowie, którzy od wielu lat prowadzą warsztaty, rekolekcje i wykłady dla małżeństw, rozpoczęli seminarium od postawienia kilku ważnych pytań, na które małżonkowie sami muszą sobie odpowiedzieć. 

- To diagnostyczne pytania, które pozwolą określić jakość waszego związku - mówił J. Kołodziej, na co dzień pracujący jako psycholog i psychoterapeuta. - Są pewne zasady funkcjonowania małżeństwa, a ich łamanie najczęściej źle się kończy - kontynuowała A. Kołodziej. 

Jednym z pierwszych tematów poruszonych przez prelegentów na spotkaniu była równowaga w związku małżeńskim. - Mówi się, że małżeństwo jest sztuką kompromisu, ale to złe słowo - wyjaśniał psycholog. - Chodzi o to, by w dawaniu i braniu była równowaga.

Pani Agnieszka zwróciła uwagę na fakt, że to kobiety mają zdecydowanie większą łatwość w dawaniu. - Sprawia nam to przyjemność, ale gdy nie ma nic w zamian, to może dojść do wypalenia. Bywa też odwrotnie, czasami kobieta jest bardziej wycofana, ale jednak najczęściej na terapię zgłaszają się małżeństwa, gdzie to kobieta "ma dość". 

Małżonkowie podkreślali, że zarówno mąż jak i żona powinni zastanowić się nad tym, ile dają, a ile biorą od siebie nawzajem. - Czasami kobiety muszą się uczyć brać, a mężczyźni uczyć dawać. Jeśli para nie ma równowagi w tym aspekcie, pojawia się napięcie - wyjaśniał J. Kołodziej. - Ktoś czuje się skrzywdzony, wykorzystywany. To błędne koło, z którego trudno znaleźć wyjście.

Na pierwsze spotkanie przyszło bardzo dużo małżeństw z różnym stażem związku   Na pierwsze spotkanie przyszło bardzo dużo małżeństw z różnym stażem związku
Justyna Jarosińska /Foto Gość
Prowadzący zwrócili uwagę, że to co wyróżnia relację małżeńską spośród innych, to aspekt seksualności. - To jest fundamentem małżeństwa - mówili. - Niestety wiele małżeństw żyje bez seksu. A jeśli relacja intymna w małżeństwie jest zaniedbana, to taki związek staje się raczej ośrodkiem opiekuńczym, wychowawczym, dobrze lub źle działającą firmą, bankomatem. Małżonkowie, którzy zaniedbają sferę seksualną, żyją w ogromnym cierpieniu i frustracji.

Psycholog tłumaczył, że seksualność jest życiodajna, uspokaja, wycisza, rozbudza pragnienia. - Małżeństwa bardzo często nie mają czasu spotkać się w ciągu dnia, a kiedy kładziemy się do łóżka, przytulamy się. Nawet jeśli nie ma współżycia, pojawia się poczucie bliskości, spokój - dzieliła się A. Kołodziej. 

Ważnym tematem poruszonym na pierwszym spotkaniu związanym z równowagą w małżeństwie była przestrzeń między małżonkami. - Chodzi o o to, by żadne z małżonków w związku nie czuło się zniewolone - wyjaśniała A. Kołodziej. - Bo małżeństwo to nie są dwa nakładające się na siebie okręgi, ale też nie są to dwa zupełnie odrębne koła - dodał J. Kołodziej. - Każde małżeństwo inaczej definiuje sobie tę przestrzeń. Najważniejsze jest jednak to, by oboje czuli się w niej dobrze, by nikt nie był zaniedbany ani zniewolony. 

Prowadzący zwrócili także uwagę, że w małżeństwie żadne z małżonków nie powinno przez cały czas czuć się słabsze bądź silniejsze. - Bywa w związku tak, że jedna strona czuje się bardzo silna, a druga ciągle słaba. Najgorzej jest, gdy to jest układ statyczny i nic się nie zmienia - mówiła Agnieszka Kołodziej. 

Słuchacze musieli także odpowiedzieć sobie na pytanie czy ich małżeństwo sprawia, że czują się lepsi i dlaczego przez wiele lat kłócą się o to samo. - Patrząc z boku zastanawiające jest, jak dwoje rozsądnych, inteligentnych ludzi, radzących sobie świetnie w pracy zawodowej, może się obrażać i poniżać latami, używając tych samych słów i zwrotów - mówił J. Kołodziej. - A kłócą się zazwyczaj o błahostki i są tak zawzięci, że mają ochotę się pozabijać. 

Kolejne spotkanie w świdnickim kościele z Agnieszką i Jakubem Kołodziejami już w najbliższy wtorek o godz. 19.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama