Nowy numer 7/2019 Archiwum

Godność ludzka jest niezbywalna - także w telewizji publicznej?

Proszę nie mówić o "wpadce", przypadku - takie produkcje filmowe świadczą jedynie o zwyrodnieniu. Zwyrodnieniu zmysłu etycznego.

Najpierw nie mogłem uwierzyć. Obejrzałem i pomyślałem: „nie, to mi się przewidziało”. Potem poszedłem spać, wstałem i pomyślałem: „oczywiście, że nie mogli pokazać czegoś aż tak podłego”. A potem przeczytałem komentarze, że jednak pokazali, że w tak zwanej publicznej telewizji, w paśmie informacyjnym, puścili obrzydliwy filmik propagandowy z plastelinowymi ludzikami. Hanna Gronkiewicz-Waltz nakręca ludzika, który biega i krzyczy „Sie ma!”. A potem zgarnia grubą kasę do wora, a na cele charytatywne daje jednego pieniążka.

Czego nie napisały gazety, a zobaczyłem później – serdecznie śmiejącego się Pana Rachonia, któremu filmik widocznie przypadł do gustu. Tak, żeby widz nie miał wątpliwości – z podobnych filmików wolno się śmiać. No bo skoro sam pan redaktor… Nie, otóż nie można. I nie dlatego, że, jak napisały gazety, film jest obrzydliwy, bo antysemicki. Nie, film jest obrzydliwy, bo jest obrzydliwy i już. Bo drugi człowiek został pokazany w sposób wynaturzony, w dodatku z sugestią, że ktoś nim steruje. Język aluzji, insynuacji, granie stereotypami, wykorzystany do walki z przeciwnikiem politycznym – ma bogatą, lecz wstydliwą przeszłość historyczną. W okresie stalinizmu tak przedstawiano przeciwników komunizmu, opłacanych przez „imperialistów z Zachodu”. Tak na marginesie: mamy w Lublinie głośną sprawę z Kuchnią św. brata Alberta. Ktoś robił tego sensację, wykorzystywał w mediach?

Telewizja publiczna ma być obecnie twarzą „dobrej zmiany”. Podobno hasłem „dobrej zmiany” miała być „rewolucja moralna” (jakkolwiek niepoważnie to hasło brzmi, moralności nie robi się żadnymi rewolucjami…). Proszę nie mówić o „wpadce”, przypadku – takie produkcje filmowe świadczą jedynie o zwyrodnieniu. Zwyrodnieniu zmysłu etycznego. Zbitka wyrazowa „telewizja publiczna” miała oznaczać telewizję kształtującą (i kształcącą) publiczność, a więc społeczeństwo. A coraz częściej staje się publicznym demonstrowaniem własnych fantazji na temat rzeczywistości.

 

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • CSOG
    14.01.2019 15:07
    Nie Smaki
    Jest taki stary dowcip opowiadany w mniej wybrednych towarzystwach. Na początku ktoś głośno i z powagą ogłasza, że stała się rzecz straszna i niegodna niesłychanie, ponieważ komuś z towarzystwa skradziono banknot dwustuzłotowy. Po czym już z uśmiechem sygnalizującym pointę dowcipu oznajmia, że banknot ów co prawda się znalazł, ale niesmak pozostał. Dowcip ten ma brodę dłuższą niż postacie na polskich banknotach, a mimo to nie stracił nic z prawdziwości swojego przesłania. Niesmak pozostaje zazwyczaj dłużej niż echo języka aluzji, insynuacji, wykorzystywanego również do walki z przeciwnikiem politycznym. Jednak odwoływanie się do praktyk epoki stalinizmu tchnie już w sposób bardzo wyraźny i bezpośredni do retoryki przyjętej przez jedną z osób przedstawioną jako negatywny bohater nieszczęsnej animacji. Dla porównania można przeczytać wypowiedź samego zainteresowanego, opublikowaną między innymi na stronie wiadomości.radiozet.pl. Czy to oczywista obrzydliwość posłużyć się w półtora minutowej produkcji aspirującej do satyry, pomówieniem, oskarżeniem, oszczerstwem na czyjś temat? Oczywiście że tak. I nie zamierzam szukać tu żadnych usprawiedliwień. Nie sposób jednak nie zauważyć, że to raczej zjawisko powszechne niż wyjątek. A jeśli wyjątek to z gatunku tych, co to tylko potwierdzają regułę. Zastanówmy się tylko na szybko jakie emocje budzi w nas okładka styczniowego numeru czasopisma „Nie”, opisana na łamach portalu wpolityce.pl pod tytułem: *Tym razem "salon" zareaguje? Obrzydliwa okładka „Nie”*? Jakie wrażenia pozostawiło w nas niedawne zjawisko określane jako „spektakl teatralny” pewnego Chorwata, którego niektórzy określają jako „reżysera”? Zapisałem w cudzysłowie, ponieważ dla mnie to nie teatr, nie spektakl i nie reżyser. Powszechność danego zjawiska nie stanowi usprawiedliwienia do wpisywania się w jego nurt. Nie jest też żadnym usprawiedliwieniem dla wyczynu autorki plastusiowych postaci. Jest stwierdzeniem faktu. Jest stwierdzeniem dostrzeżonego faktu w jak miernych kulturowo czasach przyszło nam żyć. Skutki okresu stalinizmu? Biorąc pod uwagę, że był to czas wymordowania polskich elit sfery kulturalno oświatowej, czas odczłowieczenia w ludziach większości tego co ludzkie, to tak. Równie ciekawe jest jednak zjawisko odcinania się współczesnych „elyt” od postaci, od konkretnych ludzi którymi wcześniej owe „elyty” z zamiłowaniem się posługiwały. Niezależnie, czy jest to redaktor naczelny i właściciel czegoś, co niektórzy ośmielają się nazwać gazetą, czy autorka plastelinowych animacji. Ważne, że „winny” zostaje naznaczony i skazany na banicję. By „elyty” mogły zostać czyste. Wszyscy się cieszą, że banknot się odnalazł. I tylko niesmak pozostaje. Takie zjawisko to też smutne echo czasów stalinizmu.
    Los bywa czasami niezbyt łaskawy dla autorów felietonów. Bo tak oto graniczny czas oddania felietonu do druku [cyt] zwany deadline uchronił nas od zajęcia się tematem wydarzenia z kilku godzin po deadline. Ugodzenie nożem człowieka na scenie. Jak to nazwać i czemu przypisać przyczyny? Może będzie o tym w następnym odcinku.
    doceń 1
  • CSOG
    15.01.2019 14:43
    Dzieje
    Dzieje się w świecie wiele ciekawych choć odległych wydarzeń. W USA shutdown, w UK brexit przeradza się a patexit, we Francji prezydent przemocą próbuje powstrzymać przemoc (czytaj: własną niemoc obraca w przemoc). Wszędzie zdaje się widać gorączkowe poszukiwanie wyjścia z sytuacji bez wyjścia. A my tu o niesmakach i obrzydliwościach animacji plastelinowych ludzików. I jak się wydaje chciało nam umknąć to co najistotniejsze. Godność. Coś mnie niepokoiło w tej godności i jej niezbywalności. Sprawdziłem. I rzeczywiście, w myśli i filozofii chrześcijańskiej godność ludzka jest nieutracalna. Jest i już. Jako stały i nieodłączny element stworzenia człowieka na obraz i podobieństwo Boga. Z dogmatami nie dyskutuję. Zastanowiło mnie jednak, że ta niezbywalność czy też nieutracalność dotyczy godności ludzkiej. Okazuje się jednak, że obecnie odróżnia się godność ludzką i osobistą. O pierwszej już było. Zacytuję więc znaleziony w sieci fragment tyczący się tej drugiej: „Godność osobista jest rozumiana jako wynik osobistej postawy danego człowieka, jego czynów, zasług lub poglądów – można ją zyskiwać bądź tracić.” A zatem tak rozumiana godność traci właściwość niutracalności. I nie tyle można ją komuś odebrać, co bardziej można się jej samemu zrzec. Można samemu zrezygnować własnej osobistej godności, lub przynajmniej czasowo zrezygnować do prawa do niej. W jakich to sytuacjach? Zapewne w wielu różnych, a wśród nich po prostu zachowując się niegodnie, postępując niegodnie, traktując innych niegodnie. Spoglądając w takim kluczu na godność postaci do których odwołuje się autor felietonu, można i trzeba dostrzec, że autorka plastelinowych animacji potraktowała dwoje ludzi niegodnie, a zatem, tym czynem i w tej chwili sama pozbawiła się części swojej godności. Jednak w tym samym kluczu, można spojrzeć na postacie jej animacji. Bo czy budowanie własnego majątku „przy okazji” prowadzenia akcji charytatywnej to postępowanie godne? Patrząc na inne postacie działające na polu charytatywnym, takie jak Teresa z Kalkuty, czy siostra Chmielewska, wydaje się że podążanie za własną chciwością, niejako „przy okazji” nie jest konieczne. A oceniane może być i jest różnie. Tak jak różnie oceniana jest inicjatywa pewnego cyklicznego koncertu, na którym chleb powszedni zastępują alkohol i narkotyki. Czy wywłaszczanie ludzi z ich siedzib, niezależnie czy zgodnie z prawem czy niezgodnie, dla zaspokojenia własnej chciwości jest godne czy nie jest? Tak więc, może odszukując niesmaki, obrzydliwości i niegodności jednych, nie traćmy z oczu tych samych u innych. Może to jedyny sposób aby ocalić choć cząstkę godności swojej własnej. Może to nasza godność osobista jest istotniejsza od naszych poglądów.
    doceń 1
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL