Nowy numer 42/2019 Archiwum

Poleski zen

Niemal zapomniany bard Solidarności, Jan Krzysztof Kelus, śpiewał kiedyś: "Ja od nienawiści oraz od hałasu / zamiast uciec w buddyzm chowam się do lasu".

Słówko „zamiast” dotyczy jego przyjaciela – również pieśniarza – Jacka Kleyffa. Też ostatnio potrzebowałem uciec od hałasu, a od nienawiści jeszcze bardziej. Chciałem więc napisać, że za rogiem, a może raczej za rogatkami Lublina, jest się gdzie chować. Jest pięknie, cicho, zmysłowo. Można iść i myśleć. Albo iść i nie myśleć.

Dziś na przykład wyskoczyłem sobie do Wytyczna. Od pięknego, drewnianego kościółka, obok którego stoi dom rekolekcyjny sióstr nazaretanek, ciągnie się urokliwa trasa przez Poleski Park Narodowy, aż do Pieszowoli, a potem dalej. Nogi same niosą, płuca same wciągają ostre powietrze. W Pieszowoli można wydłużyć sobie wędrówkę, zahaczając o ścieżkę dydaktyczną „Perehod”. Są też pola biwakowe, z miejscem na grilla, z wiatą i ławkami.

Polesie mamy na wyciągnięcie ręki. Dziwię się, że mnóstwo lublinian nie orientuje się, jakie skarby są w ich zasięgu. Mało kto wie na przykład, gdzie jest Hola, z piękną, odnowioną cerkwią i skansenem, w którym co roku odbywa się festyn. Jest Urszulin, jest Hańsk, są malownicze okolice Krasnegostawu… Kiedy pozostaje mi do dyspozycji wolne przedpołudnie, to wystarczy skoczyć rowerem do Zawieprzyc, by wzrok i nerwy odpoczęły. Cóż dodać? Okolice Lublina świetnie nadają się na turystykę religijną, jeśli ktoś lubi wędrówki szlakiem kościołów i cerkiewek, a jeśli ktoś woli turystykę kulinarną (choć czemu tego nie połączyć…), też nie będzie narzekał!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • CSOG
    23.01.2019 13:58
    „Zamiast”
    Jest taka piękna piosenka Edyty Geppert. „To życie minie jak zły sen, Jak tragifarsa, komediodramat.
    A gdy się zbudzę, westchnę – cóż… To wszystko było chyba... zamiast.
    Davos. Jeżeli wierzyć Wikipedii, jest najwyżej położonym miastem w Europie. Alpejski kurort, w którym raz do roku odbywa się Światowe Forum Ekonomiczne. Z tą światowością to gruba przesada, skoro przeważają tam reprezentanci Europy, USA i Japonii. Jeśli jednak ktoś, coś sobie organizuje, to ma pełne prawo nazwać sobie swoje przedsięwzięcie tak jak chce. Może jednak co najmniej dziwić, że jeśli to „światowe szczyty”, to dlaczego marginalny jest udział państw Azji czy Afryki? Szczytowe światowe forum, na dodatek zamierzają odpuścić co najmniej trzy niemal koronowane głowy. Prezydent USA, Prezydent Francji i Pani Premier UK mają zdecydowanie lepsze wymówki niż szkolny paluszek i główka. Shutdown, pat brexit’u i protestujące żółte kamizelki rzeczywiście mogą spędzać sen z powiek. Jednak, czy aż tak, żeby odpuszczać zimowe ferie na alpejskich światowych szczytach? Chyba, że Oni wiedzą to, czego ja się tylko domyślam, że tam w Davos to już żadna światowość i żadne szczyty. No może za wyjątkiem tych ośnieżonych. A co zamiast ferii w Alpach? Pan Trump zapewne posiedzi w domu, co prawda w białym, ale jednak to tylko dom. Za to pan Macron to nawet w pałacu.
    Zamiast na konferencji bliskowschodniej w Warszawie, w Afryce spędzi natomiast ferie pani Federica Mogherini szefowa dyplomacji UE. „Wydaje mi się, że wybieram się wtedy na szczyt Unii Afrykańskiej” – powiedziała dziennikarzom. „Odbędę inne wizyty w Rogu Afryki” dodała, nie wyjaśniając, czy wydaje jej się również, kto zapędził ją i innych unijnych dyplomatów w afrykański róg, aby odpędzić od konferencji bliskowschodniej.
    Kolejne ciekawe pytanie to: kto zamiast Wess’a Mitchell’a obejmie stanowisko asystenta sekretarza stanu USA ds. Europy i Euroazji? I dlaczego opuszcza on stanowisko dobrowolnie, skoro objął urząd przed 14 miesiącami? Dlaczego jego przełożony Pompeo, oceniając jego pracę jako znakomitą, żegna go słowami: „ Życzę mu i jego żonie, Elizabeth, dużo szczęścia z dwójką małych dzieci”. Takie życzenia z wyraźnym wyakcentowaniem życia osobistego, czyż nie przypominają tak zwanego „pocałunku śmierci” jakich setki można obejrzeć na filmach o wielkich rodzinach włoskich?
    „Ty, Panie tyle czasu masz, mieszkanie w chmurach i błękicie. A ja na głowie mnóstwo spraw i na to wszystko jedno życie.” – śpiewała pani Geppert. Może rzeczywiście zamiast szukać odpowiedzi na ciekawe (czytaj niebezpieczne) pytania, lepiej uznać, że odpowiedzi owe są często bardzo oczywiste, nawet jeżeli niewypowiedziane. I rzeczywiście zamiast je roztrząsać, zamiast to, lepiej udać się za miast-o i porozmyślać nad słowami piosenki pani Edyty: „Lecz czemu mnie do raju bram, Prowadzisz drogą taką krętą? I czemu wciąż doświadczasz tak, Jak gdybyś chciał uczynić świętą? […] „I ciągle mam nadzieję, że... Że chyba wiesz, co robisz, Boże.”
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL