GN 42/2020 Archiwum

Jedno życzenie

I kiedy człowieka ogarnia nostalgia, że "kiedyś było jakoś fajniej", to nagle z siedmiu życzeń pozostaje jedno: żeby te upiorne czasy nigdy już nie wróciły.

Ostatnio wolnych chwil zrobiło się jakby mniej, ale nie lubię dołączać do ogólnego narzekania, że czas pędzi i że ludzie gonią tylko za pieniądzem. Kiedy natłok obowiązków nie pozwala na godziwy wypoczynek, dobrze przynajmniej wykorzystać z głową to, co z „czasu na relaks” zostało. Nie wiem, jak Państwo, ja trochę biegam, trochę jeżdżę na rowerze, czasem realizuję się w kuchni, najczęściej z takim skutkiem, że muszę sam zjeść to, co naskrobałem i przeskrobałem.

Odrębną sprawą są wspólne, rodzinne rytuały. Wśród nich jest miejsce na planszówki, wyjście z aparatem w plener (nie powiem gdzie, bo to nasze „tajne trasy”…), pod nieobecność mamy kopiemy też czasem gumową piłką wzdłuż i w poprzek dużego pokoju. Całkiem nowym zwyczajem jest natomiast oglądanie darmowych filmów wyłowionych z odmętów internetu, ale takich, które są nostalgiczną podróżą do czasów dzieciństwa. W ten sposób obejrzeliśmy już całą „Arabelę”, a teraz kończymy oglądać polski serial z lat 80. - „Siedem życzeń”. Pamiętają Państwo historię kota Rademenesa, uratowanego przez sympatycznego Darka? Kot raz w tygodniu spełniał jedno magiczne życzenie chłopca, zwykle zresztą z opłakanymi konsekwencjami.

Przyznam, że oglądanie filmu sprzed 30 lat wiąże się u mnie z nieoczekiwanymi odkryciami. Po pierwsze: ten film to świetny socjologiczny obrazek. Rodzina „żywcem wyjęta” z tamtych czasów. Może jednak „jakby wyjęta”, bo prawdziwe problemy polskiej rodziny, kumulujące się w pytaniu: „jak dożyć do pierwszego”, zostały siłą rzeczy pominięte. Ale mamy ojca chodzącego po domu z papierosem w ustach, wiecznie zapracowaną matkę, a także typowego dozorcę bloku, który ma oko i ucho na wszystko. Dzieci bawią się beztrosko niepilnowane przez nikogo na niezabezpieczonych placach budowy i nikogo to nie dziwi.

I kiedy człowieka ogarnia nostalgia, że „kiedyś było jakoś fajniej”, to nagle z siedmiu życzeń pozostaje jedno: żeby te upiorne czasy nigdy już nie wróciły. Bo mimo wszystko były to czasy strachu, zakłamania i beznadziei, a zadowoleni z życia, jak bohaterowie filmu, byli tylko wybrańcy losu, którzy niekiedy za to swoje „wybranie przez los” musieli płacić przetrąconym kręgosłupem moralnym. Ale o tym film już nie wspomina.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama