Nowy numer 12/2019 Archiwum

Jedno życzenie

I kiedy człowieka ogarnia nostalgia, że "kiedyś było jakoś fajniej", to nagle z siedmiu życzeń pozostaje jedno: żeby te upiorne czasy nigdy już nie wróciły.

Ostatnio wolnych chwil zrobiło się jakby mniej, ale nie lubię dołączać do ogólnego narzekania, że czas pędzi i że ludzie gonią tylko za pieniądzem. Kiedy natłok obowiązków nie pozwala na godziwy wypoczynek, dobrze przynajmniej wykorzystać z głową to, co z „czasu na relaks” zostało. Nie wiem, jak Państwo, ja trochę biegam, trochę jeżdżę na rowerze, czasem realizuję się w kuchni, najczęściej z takim skutkiem, że muszę sam zjeść to, co naskrobałem i przeskrobałem.

Odrębną sprawą są wspólne, rodzinne rytuały. Wśród nich jest miejsce na planszówki, wyjście z aparatem w plener (nie powiem gdzie, bo to nasze „tajne trasy”…), pod nieobecność mamy kopiemy też czasem gumową piłką wzdłuż i w poprzek dużego pokoju. Całkiem nowym zwyczajem jest natomiast oglądanie darmowych filmów wyłowionych z odmętów internetu, ale takich, które są nostalgiczną podróżą do czasów dzieciństwa. W ten sposób obejrzeliśmy już całą „Arabelę”, a teraz kończymy oglądać polski serial z lat 80. - „Siedem życzeń”. Pamiętają Państwo historię kota Rademenesa, uratowanego przez sympatycznego Darka? Kot raz w tygodniu spełniał jedno magiczne życzenie chłopca, zwykle zresztą z opłakanymi konsekwencjami.

Przyznam, że oglądanie filmu sprzed 30 lat wiąże się u mnie z nieoczekiwanymi odkryciami. Po pierwsze: ten film to świetny socjologiczny obrazek. Rodzina „żywcem wyjęta” z tamtych czasów. Może jednak „jakby wyjęta”, bo prawdziwe problemy polskiej rodziny, kumulujące się w pytaniu: „jak dożyć do pierwszego”, zostały siłą rzeczy pominięte. Ale mamy ojca chodzącego po domu z papierosem w ustach, wiecznie zapracowaną matkę, a także typowego dozorcę bloku, który ma oko i ucho na wszystko. Dzieci bawią się beztrosko niepilnowane przez nikogo na niezabezpieczonych placach budowy i nikogo to nie dziwi.

I kiedy człowieka ogarnia nostalgia, że „kiedyś było jakoś fajniej”, to nagle z siedmiu życzeń pozostaje jedno: żeby te upiorne czasy nigdy już nie wróciły. Bo mimo wszystko były to czasy strachu, zakłamania i beznadziei, a zadowoleni z życia, jak bohaterowie filmu, byli tylko wybrańcy losu, którzy niekiedy za to swoje „wybranie przez los” musieli płacić przetrąconym kręgosłupem moralnym. Ale o tym film już nie wspomina.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • CSOG
    05.03.2019 17:38
    Good Times Bad Times

    Wbrew temu jak zatytułowała jeden ze swoich utworów brytyjska kapela rockowa Led Zeppelin, odnoszę wrażenie, że czasy nie są ani dobre, ani złe. Co zatem determinuje mnie do oceny czy dany okres historii był dobry czy zły? Zapewne wiele różnych czynników. Wśród nich z pewnością koloryt emocji towarzyszących mi w przeżywaniu danego okresu. Na drugiej szalce tej oceniającej wagi można położyć pokusę obiektywnego spojrzenia na emocje jakie towarzyszyły, lub mogły towarzyszyć w tym okresie, bliżej nieokreślonej grupie innych.
    W czasach ocenionych przez kogoś jako upiorne, spędziłem beztroskie dzieciństwo. Rodzice skutecznie odgrodzili mnie od swoich trosk jak powiązać koniec od pierwszego z końcem do pierwszego. I choć słyszałem i rozumiałem, mniej lub więcej, że komuna, że cenzura, że nie o wszystkim można głośno mówić i nie można słuchać radia WE. I choć nie było pomarańczy, a po kawałek wędliny na święta lub kilogram cukru trzeba było stać godzinami w kolejkach, choć po wszystko trzeba było stać godzinami w kolejkach … Choć taki był czas mojego dzieciństwa, to nigdy nie myślałem, że to były złe czasy.
    Kiedy rozmawiałem z ojcem o jego, jego rodzeństwa i przyjaciół dzieciństwie spędzonym w okresie II WŚ, kiedy słuchałem o losie jego brata poległego za Odrą na froncie tej wojny, słuchałem opowieści jego sporo starszego kolegi o tym co przeżył pod Monte Casino … kiedy słuchałem opowieści ojca jak razem z dziadkiem cudem wyrwali się z obozu na Majdanku …Zawsze wtedy myślałem, że to były bardzo trudne czasy.
    Zawsze kiedy mijam Muzeum na Majdanku, ilekroć czytam wiersz Bronisławy Wajs „Krwawe Łzy” - myślę o tym, że tamte czasy były bardzo smutne i trudne. Podobnie jak myślę, że dziś również są trudne czasy w Syrii, w Jemenie. W tak wielu miejscach na świecie dziś też są trudne i smutne czasy.
    Czasy chyba jednak zawsze są takie same.
    Dobre lub trudne bywa jedynie to, co w tych czasach ludzi spotyka na ich drodze życia.
    I nagle z siedmiu życzeń pozostaje jedno: "Od zarazy, głodu, ognia i wojny, wybaw nas Panie".
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL