Nowy numer 43/2020 Archiwum

Co ma wspólnego papież ze strajkiem polskich nauczycieli?

Kiedy obserwuję kategoryczność wypowiedzi niektórych duchownych w kontekście strajku nauczycieli, uważam, że jest to nadużyciem, że jest to w jakimś sensie głęboko nieuczciwe, a nie tylko szkodliwe. Ksiądz nie jest ekspertem od wszystkiego. Nawet nie powinien.

Każdy strajk jest wydarzeniem w pewnym sensie ostatecznym. Wielokrotnie robiłem zdjęcia osobom podejmującym strajk na terenie Lubelszczyzny, które reprezentowały różne grupy zawodowe i rozmawiałem z nimi – aby stworzyć choć krótką relację prasową. Nie było to zajęcie łatwe ani dla mnie, ani strajkujących. Z wielu powodów. To oczywiste.

Myślę, w kontekście strajku nauczycieli w polskich szkołach – że brakuje nam jako społeczeństwu, ale i indywidualnie, delikatności i ostrożności w podejściu do tak skomplikowanych zjawisk, jak strajk. W tym wypadku nauczycieli.

To nie pierwszy ani ostatni strajk w naszym regionie, w kraju. Należy się spodziewać, że będą kolejne. Ale też tego, że każda z kolejnych strajkujących grup zawodowych spotka się z nieprzychylnością jakiejś części społeczeństwa (która nie zada sobie trudu, by zrozumieć, poczytać, porozmawiać, poczekać z ocenami). Ale to nie jest największe nieszczęście. Największym jest, według mnie, utrwalanie podziału między ludźmi, brak ostrożności i powściągliwości w ocenach, pewnie też pozwalanie na przemożny wpływ upodobań politycznych na nasze sądy.

Dlaczego przywołałem papieża, skoro piszę o strajku nauczycieli? A to dlatego, że papież w wielu miejscach i przy różnych okolicznościach zachęca duchownych, by towarzyszyli ludziom: małżonkom, młodym, samotnym, osobom wykluczonym i cierpiącym (towarzyszenie zakłada słuchanie i wysłuchanie). Kiedy obserwuję kategoryczność wypowiedzi niektórych duchownych w kontekście strajku nauczycieli, uważam, że jest to nadużyciem, że jest to w jakimś sensie głęboko nieuczciwe.

Ksiądz nie jest ekspertem od wszystkiego, a wręcz nie powinien. Powinien natomiast być specjalistą od całości – w tym sensie, by koncentrować się na człowieku, by umieć słuchać, towarzyszyć, a nie ciągle nauczać (pouczać), i to na każdy możliwy temat. My, duchowni, nie mamy do tego najzwyczajniej w świecie mandatu.

Nie może nam zniknąć z oczu owa perspektywa Ewangelii, która przekracza naturę. Ufam w tym względzie intuicji papieża bardziej niż radykalnym sądom.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama