Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Święty karmelita z Lubartowa

Kiedy 1 marca 1891 roku we wsi Baranówka urodził się chłopiec, nikt nie przypuszczał, że czekają go męczeńska śmierć i chwała ołtarzy. 75 lat temu zamordowano o. Józefa Mazurka.

Sanktuarium św. Anny w Lubartowie, gdzie ludzie od wieków wypraszają szczególne łaski, dobrze znane było Józefowi. Tu rodzice przynieśli go do chrztu, tu był u Pierwszej Komunii i tutaj odprawił swoją Mszę prymicyjną jako karmelita. I choć jego życie płynęło przez większość czasu z daleka od rodzimych stron, zawsze mówił o nich z sentymentem i modlił się za lubartowską parafię. Dziś przed jego relikwiami, umieszczonymi w bocznym ołtarzu bazyliki, modlą się wierni, prosząc go o wstawiennictwo.

– Choć Józef Mazurek jest jedynym świętym pochodzącym z naszej parafii, nie jest postacią dobrze znaną. Wynika to pewnie z faktu, że większość swojego życia spędził poza Lubartowem za sprawą swego stryja karmelity, który musiał mieć duży wpływ na życie rodziny – mówi ks. Andrzej Juźko, proboszcz parafii św. Anny w Lubartowie.

W karmelickiej szkole

Dziś trudno opisać dokładnie, jak to się stało, że rodzice wysłali 12-letniego chłopca do Wadowic do alumnatu karmelitów bosych. Wiadomo, że tam właśnie przebywał brat ojca Józefa, Bogumił, który wziął chłopca pod swoją opiekę. To z pewnością zdecydowało, że ludzie pracujący na co dzień na roli oddali swego syna na wychowanie i naukę na drugi koniec Polski. Chłopiec wraz z rówieśnikami, którzy podobnie jak on przebywali u zakonników, mieszkał w klasztorze, a do gimnazjum chodził w Wadowicach. – Z biografii o. Mazurka przygotowanej przez jego współbraci wynika, że codzienność łącząca życie klasztorne z nauką w świeckiej szkole nie była łatwa, a dzisiejszej młodzieży może wydawać się, że była wręcz nieosiągalna. Okazuje się, że już o 4.45 była pobudka, o 5.00 rozpoczynały się wspólna modlitwa, rozmyślanie. Potem chłopcy uczestniczyli we Mszy św., jedli śniadanie, aby na 8.00 zdążyć do szkoły, skąd wracali na obiad podawany w południe. Kwadrans przed 14.00 musieli być ponownie w szkole. Przychodzili do klasztoru po 16.00, by odrobić lekcje, zjeść kolację, przed którą recytowali Różaniec. Cisza nocna obowiązywała od 21.00 – opowiada ks. Andrzej.

Nie było to jednak dla Józefa problemem, skoro do Lubartowa nie wrócił. Dodatkową motywacją do pogłębiania wiary i służby Bogu stał się fakt, że przeorem tamtejszego klasztoru został Rafał Kalinowski. Dla chłopców był to bohater powstania styczniowego, który za swoją miłość do ojczyzny doświadczył także zesłania na Sybir. Chłopcy lgnęli do niego, chętnie służyli mu do Mszy św., chcieli naśladować. Dla Józefa był to wzór, o czym sam mówił, będąc po latach świadkiem w procesie beatyfikacyjnym Rafała Kalinowskiego. Wiadomo, że młodzi szukali u niego wsparcia. Czuli się zawsze szanowani, a pomoc przełożonego w nauce języków obcych i rozwiązywaniu trudnych zadań matematycznych była nieoceniona. On też stał się po latach dla Józefa przykładem wypełniania swoich obowiązków jako przełożony wspólnoty.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL