Nowy numer 49/2019 Archiwum

Jem mięsko, chodzę do kościółka, odmawiam paciorek

Plakat, który pojawił się na stronie wydawnictwa ojców franciszkanów, wzburzył wiele osób. A może popatrzeć na ten obrazek od innej strony?

Cytuję w całości: "Jadam mięsko, pijam mleko, lubię cukier, używam zabawkowych pistoletów - jestem katolikiem". Zachowałem oryginalną pisownię. Na obrazku mała dziewczynka z twarzą zasłoniętą watą cukrową. Myślę, że autorka tego "tekstu kultury" trafiła w sedno. Niechcący.

Nasz katolicyzm został sprowadzony do czytelnych, rytualnych gestów. Nie jesz mięsa? Pewnie jesteś ekoterrorystą i lewakiem. Takim od Hołowni. Najlepsze w tym wszystkim są chyba plastikowe pistolety. Plastikowe pistolety, plastikowy katolicyzm, odpustowe kramy i wata cukrowa. Ersatz zamiast oryginału, puste gesty zastępujące głęboką symbolikę. Kiedyś Tomas Merton, zapytany, do jakiego zdania sprowadziłby całą Ewangelię, odpowiedział: "Stań twardo na dwóch nogach". To akurat mamy kierunek w drugą stronę - infantylizacja wiary jako ideał.

U nas w domu mięso się je. Ale nie powiedziałbym, że "króluje na stole". Znam wiele osób, które z powodów zdrowotnych czy ideowych mięso z diety wykluczyły. I nie godzę się na klimat podejrzliwości wobec takich postaw. Szanuję i po części rozumiem. Cukier? Proszę przejść się do szkoły i sprawdzić, jak wyglądają dziecięce "śniadaniówki". Proszę spytać, skąd problem nadwagi u olbrzymiej części społeczeństwa. Jeśli nadużywanie alkoholu jest grzechem, to czym jest nadużywanie cukru i obżarstwo?

Jeszcze drobiazg na marginesie: franciszkanie przestrzegają przed herezjami Szymona Hołowni. Chciałbym nieśmiało się powtórzyć (kiedyś już o tym pisałem): herezje w kościołach są na porządku dziennym, głoszone wprost z ambon. Moja ulubiona: "Współczesny świat dąży do szczęścia duszy i ciała. Nie tego chce Kościół!". Ale to nie jest problem. Problemem są te wypowiedzi, które wykraczają poza ustalone status quo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • CSOG
    02.12.2019 16:11
    Do twarzy ci z uśmiechem
    Ileż to herezji można często usłyszeć. Nie tylko z ambony, nie tylko w kościele.
    Z krótkiego felietonu wyłania się nam taki oto obraz: Ojcowie franciszkanie, cały Kościół, nawet zjawisko zwane katolicyzmem, tonie w herezjach, pustych gestach, plastikowości formy. A Pan redaktor z redaktorem Szymonem pod rękę, zanurzają się coraz głębiej w wierze czystej i doskonałej, zmierzając bezpośrednio i najkrótszą drogą do świętości. Jeszcze tu na ziemi.
    Czy znam jakąkolwiek kulturę religijną bez wydmuszkowych zdobień i złoceń naleciałościami ludowej infantylności? Nie jestem religioznawcą, ale raczej nie kojarzę.
    Plastikowy katolicyzm, plastikowy katolik. Jest taki niejeden. I taki zawsze znajdzie plastik lub herezje w katolicyzmie. Swój szuka swego. Znajdzie tym łatwiej, im szerzej szuka poza sobą i dookoła siebie. Wewnątrz siebie ten plastik odkryć najtrudniej. Takie prawo fizyki, im więcej energii zużywamy do oglądu i oceny otoczenia, tym mniej nam tej siły, mocy i energii pozostaje na ogląd i ocenę samego siebie. Kto zbyt długo zatrzymuje się przy odpustowych kramach i stoiskach z watą cukrową, albo przed plakatami kontrowersyjnej treści, nie zbliży się nawet do Jezusa. Nawet do kościoła czasem nie dojdzie. Bo go te kramy i plakaty na dłużej zatrzymują. Do Jezusa zbliża się wyłącznie ten, kto potrafi przymykać oczy na to, co odciąga uwagę od Niego. Chcąc zbliżyć się do Jezusa, nie wystarcza rozgarniać na boki stłoczonych przed odpustowymi kramami, trzeba klęknąć pośród tłumu zapatrzonych w milczeniu w ciało Jego serca. Jedni żrą mięso i to ludzkie, nie wstydzą się tego, nie boją, nie brzydzą. Inni wyłącznie przegryzają wafelkowy opłatek użalając się nad taniochą odpustowych form, fałszem chóralnego śpiewu, poziomem kazań i wydźwiękiem plakatów.
    Światło zawsze ściera się z mrokiem. Powierzchowna płycizna z głębią. Kto nie umie patrzeć w głąb serca, pozostanie przy obrazie mizeroty powierzchownej powłoki. Kto nie zanurzy się w głębię, zawsze będzie dryfował wyłącznie po powierzchni i wśród unoszonych na powierzchni śmieci. I to będzie przeważnie widział, w czym jest zanurzony. Tego doświadczy, co go absorbuje i pochłania bez reszty.
    " Jestem katolikiem, chodzę do kościółka, odmawiam paciorek. Jadam mięsko, pijam mleko. Z zabawkowych pistoletów, waty cukrowej, odpustowych kramów, rozwodzenia się nad plakatami już wyrosłem”. Kawę słodzę trzy łyżeczki. Bo lubię. Głęboka symbolika nie przesłoniła mi głębiny doznań.
    Szymon na ambony, a nawet na ołtarze. Żałośnie się zrobiło. A miało być chyba śmiesznie.
    doceń 1
  • magdas
    03.12.2019 01:57
    "Jeśli nadużywanie alkoholu jest grzechem, to czym jest nadużywanie cukru i obżarstwo?" O implikacjo przedziwna!
    doceń 1
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama