Nowy numer 27/2020 Archiwum

Skauting. Przygoda na całe życie

Potocznie nazywani zawiszakami, w Lublinie działają już blisko 40 lat. Ich patent na wychowanie to powierzenie młodym wychowania młodych.

Najważniejsze − służba

Kolejna, zielona gałąź zawiszaków to harcerze i harcerki. – To dziewczyny i chłopcy w wieku od 12 do 17 lat, czyli w najtrudniejszym etapie życia, jeśli chodzi o rozwój człowieka – tłumaczy Ada. Tu wszystko działa w systemie zastępów. Każdy składa się z 6–8 osób. Co tydzień organizowane są zbiórki, najczęściej przy parafii, a nad rozwojem i funkcjonowaniem zastępu czuwa zastępowa i zastępowy. To osoby zazwyczaj o 2–3 lata starsze od swych podopiecznych, które w porozumieniu z drużynową przygotowują zbiórki i konkretne aktywności dla swojego zastępu.

Gałąź czerwona to grupa, w której formują się akele, czyli drużynowe i drużynowi. Ludzie należący do tej gałęzi nastawieni są na służbę innym, stąd hasło przewodnie brzmi „Ja dla innych”. Skupieni w tzw. ogniskach, na tym etapie formują się głównie duchowo. – Dając coś komuś, też muszą skądś czerpać – zaznacza Ada. Tu więc oprócz szefowej pieczę sprawuje także duszpasterz, a harcerze mają swoje specjalne rekolekcje. – Jako gałąź czerwona mamy różne sfery, w których staramy się działać – podkreślają harcerki. – Najważniejsza jest jednak formacja osobista i we wspólnocie. Naszą swojego rodzaju przewodniczką jest tzw. matka drogi. To dziewczyna, która złożyła swoje „fiat” i pomaga młodszym koleżankom ugruntować wartości oraz znaleźć powołanie w życiu.

Żyć wolą Bożą

Dziewczęca czerwona gałąź, czyli przewodniczki, w czasie swojej formacji idzie tzw. śladami. – To dwanaście dziedzin życia, o których rozmawiamy między sobą – wyjaśnia A. Rzążewska. – One dotyczą w zasadzie każdego, bo to m.in. rodzina, praca, zdrowie. Wiemy, że to dla nas dobre, bo trzeba znaleźć czas i pomyśleć, jaka jestem i jaka chcę być w tym życiu – dodaje.

Ada jest jedną z tych, które już dobrze wiedzą, jak chcą dalej żyć. Właśnie złożyła swoje przyrzecznie „fiat”. − Rozwijamy się cały czas, ale przychodzi moment, w którym chcemy zamanifestować, że nasze dalsze życie zawsze będziemy wiązać z konkretnymi wartościami, i publicznie składamy na wzór Maryi tzw. fiat, czyli przyrzeczenie, że chcemy żyć wolą Bożą w swoim życiu – tłumaczy dziewczyna. Ada do tego momentu dochodziła wiele lat. – To była droga do samodzielności przez przełamywanie swoich wszelkich obaw, mierzenie się z różnego rodzaju wyzwaniami. Jednak najważniejsze w tych wszystkich latach były i są relacje. Wspólnie z innymi żyję tymi samymi wartościami i wiem, że zawsze mam do kogo zadzwonić – podkreśla.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama