Nowy numer 27/2020 Archiwum

Skauting. Przygoda na całe życie

Potocznie nazywani zawiszakami, w Lublinie działają już blisko 40 lat. Ich patent na wychowanie to powierzenie młodym wychowania młodych.

Młodzi dla młodych

Skauting to oprócz wspaniałej młodzieńczej przygody przede wszystkim metoda wychowawcza. Wspiera integralne wychowanie człowieka. – Uczymy się szacunku do drugiej osoby, pokory i otwartości na to, że ktoś może myśleć inaczej – zaznacza Agnieszka. – Jako starszym koleżankom zależy nam też, by oddziaływać na każdą płaszczyznę życia naszych podopiecznych i by one także chciały pracować nad swoim charakterem, np. żeby dziewczyna była dobrą uczennicą, dobrą córką, by rozwijała się w wierze katolickiej.

Priorytetem Skautów Europy jest przykład. Przykład życia niewiele starszych drużynowych bądź zastępowych. – Wzorujemy się na idei wychowania Baden-Powella młodych przez młodych. Dlatego różnice wieku między formowanymi a formującymi nie są takie duże – wyjaśnia A. Rzążewska. – Pamiętam, jak musiałam pokonać swoje wszelkie obawy i nauczyć się komunikacji z rodzicami moich wilczków, kiedy zostałam akelą – wspomina. – Choć miałam już wtedy prawie 18 lat, wyglądałam bardzo młodo i byłam niewysoka. Musiałam się mocno starać, by traktowano mnie jako osobę dorosłą i odpowiedzialną. Dla dorosłych już harcerek ich życie w gronie Skautów Europy to prawdziwa misja. − Pokazujemy młodzieży, że można żyć dobrze. Że są ludzie, którzy mają swoje aktywności, są normalni, ale przy tym ważne są dla nich pewne wartości i służba dla innych – zaznacza A. Kołodziej.

Ciągle na czasie

Harcerstwo, jak mówi Marcin Demkowski, który ma za sobą wiele lat takiej formacji, to przygoda na całe życie. – Zarówno ja, jak i moja żona wyrośliśmy z harcerstwa. Z perspektywy czasu widzę, ile zawdzięczam mojej harcerskiej przygodzie, i teraz jako rodzic tego samego życzę moim dzieciom – opowiada. – Jako ojciec widzę też, jak bardzo potrzebuję skautingu jako konkretnego narzędzia wspomagającego mnie w wychowaniu i przekazywaniu wartości moim dzieciom – podkreśla. Choć wydawałoby się, że wśród tak wielu proponowanych aktywności najmłodsze pokolenie nie zechce wybierać takich, które wymagają pewnej pracy i wyrzeczeń, to jednak zawiszaków jest całkiem sporo. – Mamy prawie 500 harcerek – mówi Ada. – Harcerzy jest troszkę mniej, ale także dużo. Zgromadzeni jesteśmy wokół kilku parafii w Lublinie, Łęcznej oraz w Krasnobrodzie. Mnie na pierwszą zbiórkę wysłała mama i widzę powtarzalność tej sytuacji wśród dzieci. Przychodzą na początku z rodzicami, wkręcają się w przygodę i zostają.

Dla Agaty i Darka, którzy troje swoich dzieci każdej soboty przywożą do parafii św. Maksymiliana w Lublinie na zbiórki, harcerstwo ma wyjątkowe znaczenie. – Chcemy, by nasze dzieci wzrastały w wierze od najmłodszych lat, ale mamy także świadomość, że dziś świat opiera się na relacjach rówieśniczych. Dlatego staramy się, by miały także dobre wzorce wśród starszych kolegów i koleżanek.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama