Nowy numer 48/2020 Archiwum

Specjalista od młodzieży

29 czerwca abp Stanisław Budzik konsekrował nowego biskupa pomocniczego dla archidiecezji lubelskiej – ks. Adama Baba.

Archikatedra wypełniona była po brzegi. Ci, którym nie udało się wejść do środka, uroczystość oglądali na telebimie. Wielu we Mszy Świętej uczestniczyło online.

Wśród ludzi, którzy postanowili modlić się za nowego biskupa i razem z nim, była przede wszystkim młodzież. Zarówno ta, z którą współpracował ostatnio, jak i „młodzież”, z którą dojrzewał do kapłaństwa. Wielu przyjechało z różnych rejonów Polski, ale byli i tacy, którzy, jak np. francuska koleżanka ks. Adama – Bernadette, specjalnie na tę uroczystość przybyli z zagranicy. Obok siebie w kościele stali ci, z którymi zaczynał przygodę w KSM, oraz ci, z którymi ją oficjalnie kończył.

Miał być lekarzem

Przynajmniej wszyscy w jego klasie w liceum tak myśleli. – Adam był najlepszym uczniem – wspomina Mariola Demkowska, która z obecnym biskupem chodziła w Lublinie do jednej klasy. – Cenne było to, że swoją wiedzą chciał się dzielić i chętnie organizował przed sprawdzianami tzw. douczki. Przyjeżdżał na siódmą rano do szkoły z Niedrzwicy Kościelnej i tym wszystkim, którzy byli zainteresowani, tłumaczył na spokojnie zadania z matematyki. Oczywiście niczego w zamian nie oczekując. Czasami wydawało mi się, że tłumaczył lepiej niż „sor” od matmy – śmieje się Mariola. – Pani od biologii bardzo go lubiła, bo zawsze miał coś do powiedzenia na temat. Wszyscy się spodziewali, że wybierze studia medyczne. Z biologii był naprawdę świetny. W ogóle świetny był ze wszystkich przedmiotów. Kiedy po wakacjach dowiedzieliśmy się, że wybrał seminarium, byliśmy naprawdę bardzo zaskoczeni.

Jeszcze zanim został księdzem, rozpoczął przygodę ze Światowymi Dniami Młodzieży. – Pierwszy raz na ŚDM pojechał w 1997 roku do Paryża – opowiada Katarzyna Kempka, która z nowo mianowanym biskupem przeżyła niejedne ŚDM. – Pamiętam, jak w 2000 roku wysłaliśmy do Rzymu z Centrum Duszpasterstwa Młodzieży młodych ludzi w dwudziestu kilku autokarach. Dostaliśmy razem z Adamem jako odpowiedzialni grupy mniej więcej 90-osobowe, mieszczące się w dwóch autokarach, i pojechaliśmy najpierw na etap diecezjalny. Adam wyruszył ze swoją grupą na północ Włoch. Potrzebowaliśmy być w kontakcie ze sobą i z innymi i właśnie wtedy kupiliśmy pierwsze w życiu telefony komórkowe. On do dziś nie zmienił numeru.

Kasia wspomina także, jak w czasie spotkań ŚDM z nutką zazdrości i niedowierzania obserwowali kilku francuskich biskupów, którzy przyjeżdżali autokarami z młodzieżą i podczas dwudniowego spotkania z Ojcem Świętym, po sobotnim wieczornym czuwaniu, a przed niedzielną Eucharystią, nocowali pod gołym niebem w śpiworach. – A gdy chcieli się przemieścić, to brali w rękę sandały i szli boso, by nie zabrudzić cudzych śpiworów – opowiada. – Mam pewność, że na najbliższych ŚDM bp Adam Bab będzie już głosił katechezy do młodych.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama