Nowy numer 47/2020 Archiwum

Historia łaskami pisana

W ciągu 3 letnich miesięcy odbywają się tu 4 odpusty. Mimo że parafii w Kijanach patronuje od wieków św. Anna, jednak mieszkańcy, ale też i pielgrzymi modlą się tu do Matki Bożej Kijańskiej, do św. Kajetana i do św. Antoniego.

Choć najważniejszy, z racji tytułu parafii, jest odpust przypadający 26 lipca - św. Anny, to jednak od wieków czczona jest tutaj Matka Boża z Góry Karmel.

Słynący z cudów obraz Matki Bożej Kijańskiej znajduje się w parafii od XVII wieku. - Tak naprawdę dokładnie nie wiadomo, skąd on się tu wziął - mówi proboszcz kijańskiej parafii ks. Piotr Melko. - Prawdopodobnie sprowadził go Piotr Czerny z Witowic, chorąży lubelski, który kilkanaście lat wcześniej ufundował w Kijanach drewniany kościół.

Obraz jest kopią rzymskiego dzieła Salus Populi Romani. 15 października 1653 r. lublinianie ofiarowali dwie srebrne i pozłacane korony, które zostały wykonane na zamówienie w konwencji zachodniego manieryzmu. Jest to jeden z najstarszych typów koron (starsze są tylko insygnia Matki Bożej Częstochowskiej). Pierwsze wzmianki o kulcie Matki Bożej Kijańskiej pochodzą z przekazu Mikołaja Nieprzyckiego, który opisał, jak w 1640 r. w niedalekim Łuszczowie czekał ponad dwie godziny na nadejście pielgrzymki zmierzającej na odpust do Kijan.

Choć dziś kult Matki Bożej Kijańskiej nieco przycichł, to jednak w prezbiterium cały czas umieszczone są jeszcze pozostałości wotów złożonych przez tych, którzy w tym kościele i przed tym obrazem znaleźli ratunek. - Zanotowano wiele cudownych uzdrowień, ale ile tu było nawróceń, to tylko jeden Pan Bóg wie - mówi ks. Piotr. - Zaledwie kilka lat temu chłopak z tej parafii wpadł do szamba. W zasadzie się utopił, bo gdy go wyciągnięto, nie oddychał. Ludzie zaczęli się modlić przed tym obrazem razem z jego rodziną i chłopak ożył - opowiada proboszcz.

Do Matki Bożej Kijańskiej każdego roku przychodzą pielgrzymki z okolicznych miejscowości. - Nie są to tłumy, ale jednak ten kult ciągle żyje. To w końcu sanktuarium - zaznacza ks. Melko.

Kultem w kijańskiej parafii otaczany jest także św. Antoni z Padwy. To jego wezwanie nosi kaplica w Zawieprzycach, która jest także częścią parafii.  Zawieprzyce są mocno wpisane w historię Polski i rodu właścicieli - Miączyńskich. Jan III Sobieski w drodze pod Wiedeń zatrzymał się właśnie w Zawieprzycach u swojego druha Atanazego Miączyńskiego, który wzniósł na zamkowym wzgórzu kaplicę.

Parafia w Kijanach jest nie tylko wiekowa, ale też bardzo liczna. - W jej skład wchodzi 15 wsi i prawie 4 tys. wiernych - informuje proboszcz. - Wyszło stąd też kilku kapłanów. Aktualnie mamy także w seminarium jednego kleryka.

Wśród kijańskich parafian są także m.in. krewni jednego z żołnierzy wyklętych - "Uskoka". W kościele znajduje się poświęcona mu tablica. 

Rok temu wspólnota rozpoczęła tzw. program odnowy parafii. - Na razie prowadzimy analizę potrzeb, pragnę, by udało nam się stworzenie większej liczby grup wspólnotowych, chciałbym też jak najmocniej zaangażować wiernych w życie parafii - mówi proboszcz.

Aktualnie parafia przygotowuje się do termomodernizacji. - Mamy w planach ocieplenie kościoła, dachu, założenie ogrzewania podłogowego no i oczywiście malowanie wnętrza kościoła - informuje ks. Piotr.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama