Nowy numer 44/2020 Archiwum

Żeby się zdrowiej żyło

O programach ochrony powietrza dla aglomeracji lubelskiej mówi Janusz Bodziacki, dyrektor Departamentu Środowiska i Zasobów Naturalnych Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego.

Ks. Rafał Pastwa: Dlaczego środowiska ekologów krytykują uchwalone niedawno programy ochrony powietrza?

Janusz Bodziacki: Chciałbym docenić działania prospołeczne osób i organizacji, którym zależy na ochronie środowiska i na dobrej jakości powietrza. W ostatnich latach te kwestie są bardziej akcentowane i dostrzegane, chociażby ze względu na fakt naszej wiedzy i świadomości oraz to, że prawodawstwo unijne i polskie wprowadziło większe restrykcje jeśli chodzi o normy. Dotyczy to zatem również województwa lubelskiego. Te zaostrzenia norm dotyczą zarówno paliw stałych, jak również jakości produkowanych i wykorzystywanych kotłów. W perspektywie ostatniej dekady poprawa jakości powietrza w województwie lubelskim jest znaczna. Według raportu głównego inspektora ochrony środowiska za ubiegły rok województwo lubelskie w zakresie emisji pyłów przeszło z klasy C do klasy A, co wskazuje, że radykalnie zmalała liczba dni z przekroczonymi normami szkodliwych pyłów. Krytykę środowisk ekologicznych traktuję jako oczekiwanie na bardziej radykalne zmiany. To ważne dla mnie osobiście i dla zarządu województwa, ale działania muszą być zintegrowane i odnaleźć się w złożonej rzeczywistości, aby prawo, które wprowadzimy było egzekwowalne.

Środowiska zatroskane o jakość powietrza podkreślają konieczność wprowadzenia uchwały antysmogowej, wzorem kilkunastu innych województw.

U nas zmieniliśmy priorytet, jeśli chodzi o uchwalenie prawa. Tak zwana uchwała antysmogowa zostanie uchwalona, bo już nad nią pracujemy, od 10 lipca do 3 sierpnia br. trwały konsultacje założeń, ale przyjęliśmy świadomie, iż najpierw uchwalamy programy ochrony powietrza dla dwóch stref. Z programów, które są obszernymi dokumentami, wynikają trzy zasadnicze konsekwencje. Po pierwsze, jest to redukcja emisji, również poprzez wymianę kotłów pozaklasowych czy gorszych klas – i jest to rozłożone na siedem lat funkcjonowania programów. Wielkość redukcji emisji i wielkość wymiany ilości kotłów pozaklasowych jest określona w poszczególnych latach. Drugim ważnym elementem jest edukacja. Programy, które są prawem miejscowym, zobowiązują do informowania i edukacji mieszkańców jak na co dzień postępować, by jakość powietrza stawała się lepsza. Po trzecie, jest to kontrola.

Jak rozumiem samorządy lokalne mogą spodziewać się kontroli i sprawdzania poziomu zmian.

Programy zakładają określony harmonogram działań i oczekiwane efekty. Jako województwo będziemy wymagać od samorządów gminnych corocznej sprawozdawczości, bo to są obok mieszkańców główne podmioty w realizacji tych programów.

W jakim stopniu obowiązują te programy? Czy przeciętna gmina zechce przeznaczać priorytetowo pieniądze z budżetu na ochronę powietrza?

Program wskazuje również źródła finansowania zmian zmierzających do poprawy jakości powietrza. Oczywiście oczekujemy wymiany starych kotłów i źródeł energii, ale chcemy pokazać, skąd wziąć pieniądze. Nie można pomijać aspektu finansowego, bo nasz region nie należy do najzamożniejszych i w dużym stopniu występuje u nas ubóstwo energetyczne. Dlatego należy to robić stopniowo. Programy nakładają obowiązek inspiracji wymiany kotłów na samorządy gminne. Harmonogram tych działań konsultowaliśmy także z wójtami, burmistrzami i prezydentami. Jest on obowiązujący dla mieszkańca, ale jeszcze bardziej dla samorządu gminnego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama