Nowy numer 47/2020 Archiwum

Udało się dzięki ludzkiej życzliwości

Budowa polskiego kościoła w Kodymie wydawała się niemożliwa. Jednak ks. Łukasz Gron z Chełma z determinacją pokonał wszystkie przeszkody.

Kodyma to miasteczko na południowej Ukrainie, które wchodziło w skład Rzeczpospolitej już za czasów Jagiellonów, a odpadło od niej w wyniku II rozbioru Polski w 1793 roku. Liczy ok. 8 tys. mieszkańców i leży 45 km od Bałty. Jest miastem historycznie związanym z rodem Lubomirskich. Po drugim rozbiorze Polski Kodyma i Bałta znalazły się na terenach zaboru rosyjskiego.

Polskość była tutaj nierozerwalnie złączona z katolicyzmem. Chociaż ziemie te zostały oderwane od ojczyzny, to wciąż żyli – i żyją tam do dzisiaj – ludzie, którzy uważają się za Polaków. To dla nich ks. Łukasz podjął się budowy kościoła, choć z ludzkiego punktu widzenia nie ma szans na jej ukończenie. –

Średnia taca w mojej parafii pw. Przemienienia Pańskiego wynosi niecałe 9 polskich złotych (62–67 hrywien ukraińskich). To nie wystarcza nawet na chleb. Ratują mnie tylko zbiórki w Polsce. Mimo trudnej sytuacji materialnej podejmuję kolejne prace budowlane, pomagam najbiedniejszym parafianom, jak mogę: przywożę z Polski suchą żywność o przedłużonym terminie ważności, odzież i obuwie używane. Przywiozłem też trzy komputery dla dzieci, cztery rowery dla młodzieży, które otrzymałem od katolików z mojego rodzinnego miasta. Ponadto bezpłatnie uczę języka polskiego w Domu Kultury i na plebanii – mówi ks. Łukasz.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama