Nowy numer 18/2021 Archiwum

Parafia św. Józefa w Świdniku - jesteśmy w dobrych rękach

Widoczny z daleka, wzniesiony z czerwonej cegły góruje nad okolicznymi domami. Jest ważnym miejscem nie tylko dla mieszkających blisko ludzi, ale i dla wielu mieszkańców miasta.

Kiedy zapadła decyzja o budowie tego kościoła w Świdniku abp Bolesław Pylak postanowił, że będzie on nosił wezwanie św. Józefa.

– Kościół powstawał w dzielnicy, gdzie mieszkało wielu rzemieślników, ale także ludzie pracy innych zawodów, dlatego św. Józef jako patron tej wspólnoty wydawał się bardzo potrzebny – mówi ks. Krzysztof Czerwiński, proboszcz parafii. Przypomina też sobie własne obawy, gdy podejmował pracę w tej wspólnocie. – Byliśmy w trakcie budowy, parafia miała długi i ogrom prac do wykonania. Kiedy podzieliłem się z księdzem arcybiskupem swymi wątpliwościami, jak damy sobie radę, usłyszałem, że mam się nie martwić, bo patron kościoła z pewnością przyjdzie nam z pomocą. Tak się rzeczywiście stało – podkreśla ksiądz proboszcz.

Ogłoszenie decyzji papieża Franciszka, że rok 2021 jest Rokiem św. Józefa, przyjęto w parafii z wielką radością.

– Od początku istnienia naszej wspólnoty ludzie w różnych sprawach uciekali się do tego świętego. Często zamawiając Msze św. prosili, by w intencji dopisać, że proszą o coś za wstawiennictwem św. Józefa. Do naszego kościoła na modlitwę przychodzą także mieszkańcy innych części Świdnika, by właśnie przez wstawiennictwo Opiekuna Maryi prosić o łaski dotyczące rodzin, kryzysów małżeńskich czy problemów w pracy. Mamy świadectwa, że te prośby są często wysłuchiwane. Rację miała św. Teresa z Avili, która mówiła, że o cokolwiek prosiła Pana Boga za przyczyną Opiekuna Świętej Rodziny, zawsze to otrzymywała – mówi ks. Krzysztof.

W parafii odprawiane są także Msze wotywne o św. Józefie w każdą środę oraz każdego 19. dnia miesiąca. Za udział w tych Mszach wierni mogą uzyskać odpust zupełny i chętnie z niego korzystają.

– Także my, duszpasterze, doświadczamy codziennej opieki patrona parafii. Jest dla nas wzorem zawierzenia swego życia Bogu. Niewiele słów wypowiadał, ale przemawiał czynami. W naszym kościele św. Józef przedstawiony jest w rzeźbie – trzyma na swych rękach Jezusa – to nauka – weź człowieku Jezusa i nie bój się – zachęca ksiądz proboszcz.

W kościele znajdują się także trzy witraże przedstawiające św. Józefa. Jednym z nich jest proroczy sen, gdy anioł zachęca go, by nie bał się wziąć Maryi do siebie Drugi to scena narodzin Jezusa. Trzeci pokazuje go przy pracy w Nazarecie.

Wśród wielu grup i wspólnot w tej parafii do św. Józefa uciekają się także lotnicy, których duszpasterstwo znajduje się właśnie w tym miejscu.

– Wiadomo, że od początku swej historii miasto Świdnik związane jest z lotnictwem. Powstanie kilka lat temu lotniska jeszcze bardziej przyczyniło się do prężnej działalności duszpasterstwa środowisk lotniczych. To nie tylko systematyczne Msze św. w ich intencji i okolicznościowe spotkania, ale i codzienna modlitwa lotników i innych osób pracujących w tej branży, którzy przychodzą właśnie do naszego kościoła – mówi proboszcz.

Do powstania takiego duszpasterstwa zainspirowali ks. Krzysztofa sami lotnicy.

– Pamiętam, jak przed kilku laty, kiedy jeszcze kościół był w budowie, spotkałem jednego z moich parafian klęczącego przed zamkniętymi drzwiami świątyni i modlącego się. Zapytałem, czy coś się stało i usłyszałem, że nic nadzwyczajnego, że ten człowiek ma tego dnia odbyć próbny lot na nowej maszynie i przyszedł poprosić św. Józefa, by nic złego się nie stało. Często tak robił, nie tylko on, ale i wielu jego kolegów. Wtedy zrodziła się myśl, by stworzyć dla tego środowiska specjalistyczne duszpasterstwo – opowiada kapłan. W ten sposób kościół św. Józefa w Świdniku stał się miejscem modlitwy dla lotniczej wspólnoty. To tutaj proszą o pomyślne wykonanie swoich zadań i dziękują za uratowanie z opresji. Jednym ze świadectw dzieli się pan Jan, którego pewnego wieczora spotkał proboszcz modlącego się przed kościołem. Okazało się, że tego dnia oblatywał nową maszynę, w której zacięły się stery. Nic nie można było zrobić. Pilot poprosił kolegów z wieży kontrolnej, by przekazali żonie i dzieciom, że bardzo ich kocha. Był pewien, że się rozbije. Wówczas wszyscy na wieży zaczęli się głośno modlić, w tym samym momencie blokada ustąpiła i pilot szczęśliwie wylądował. Jest przekonany, że swoje ocalenie zawdzięcza wstawiennictwu św. Józefa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama