Nowy numer 20/2022 Archiwum

Jacek - człowiek, który chciał zostać świętym

Młody chłopak spod Rzeszowa studiował na KUL teologię. Miał 25 lat, kiedy zmarł na raka. Sens życia widział tylko w Chrystusie i Maryi.

W tym roku Jacek Krawczyk skończyłby 55 lat. Wiele lat temu przyjechał z Palikówki do Lublina na studia. Historię jego krótkiego, ale wyjątkowego życia opisał w książce „Człowiek na maksa” kapucyn o. prof. Andrzej Derdziuk. – Przyjechał już jako uformowany człowiek modlitwy – mówi o. Derdziuk. – Często bywał w kościele akademickim, należał do wspólnoty działającej przy kościele. Jednak był też chłopakiem uwielbiającym taniec i zabawę, miał swoje zdanie, był oryginalny. W każdej wolnej chwili myślał o innych. Interesował się potrzebującymi, zorganizował grupę studentów, którzy odwiedzali pacjentów w dziecięcym szpitalu, opiekował się biednymi. W pewnym liście do rodziców wysłanym z Lublina Jacek napisał kiedyś, że jego celem jest „być człowiekiem dającym z siebie maksimum”. Zaraz po tym dodał: „Nie jestem nieszkodliwym wariatem, ale człowiekiem, który trzeźwo patrzy w przyszłość”. W innym prosił: „Módlcie się za mnie, by Bóg dał mi siłę do działania, bym był jak świeca, która, choć sama się spala, to jednak oświeca, ogrzewa i zapala inne nieużywane lub wygasłe świece”.

Kochając Boga, Matkę i bliźniego

Jacek od małego związany był z Maryją. – Jako dziecko w maju, czerwcu i październiku razem z rodzicami brał udział w nabożeństwach ku czci Pana Jezusa i Matki Bożej, ucząc się litanii i Różańca – mówi o. Derdziuk. – Kiedy ze względu na brak czasu rodzice nie mogli iść z nim na nabożeństwa, do kościoła prowadziła go babcia.

Gdy dojeżdżał do liceum, po wyjściu z dworca kolejowego przechodził obok kościoła bernardynów, gdzie znajduje się cudowna figura Matki Bożej Rzeszowskiej. – Jacek przyjeżdżał wcześniej pociągiem do miasta, szedł na modlitwę do kościoła i zostawał na porannej Mszy Świętej – opowiada kapucyn.

O swoim zmierzaniu do świętości tak napisał w wypracowaniu na katechezie w liceum w czerwcu 1982 roku: „W drogę do świętości. Z Panem, w Panu i dla Pana. Kochając Boga, Matkę i bliźniego”. A w innym: „Sens życia jest w Chrystusie i Maryi”.

Jak opowiada o. Andrzej Derdziuk, Jacek ułożył tygodniowy harmonogram modlitw, aby wzywać orędownictwa różnych patronów. – W ten sposób każdy dzień tygodnia był poświęcony innej tajemnicy wiary lub osobie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama