Nowy numer 38/2021 Archiwum

Ks. Marcin Rola pokazał księgę wizytacyjną z wpisem kard. Wyszyńskiego

W niewielkiej miejscowości między Bełżycami a Kraśnikiem w gminie Borzechów, naprzeciwko nowego, stoi stary kościół. Choć dziś nie sprawuje się w nim już nabożeństw, to jest to jedna z niewielu świątyń w archidiecezji, które pamiętają wizytacje lubelskiego biskupa Stefana Wyszyńskiego.

Oba kościoły w Kłodnicy Dolnej noszą wezwanie Najświętszego Serca Pana Jezusa. - W starym jeszcze na początku lat 90. sprawowano Mszę św. Jednak gdy oddano do użytku nowy, zabytkowy kościół przestał pełnić swoją funkcję - mówi ks. Marcin Rola, nowy proboszcz parafii w Kłodnicy Dolnej. 

Kościół, który swym wyglądem przypomina świątynie spotykane w górach, wybudowano pod koniec lat 20. XX w. z inicjatywy ks. Pawła Sokołowskiego.  

Zaprojektował go znany ówcześnie architekt Bohdan Kelles - Krause, który był m.in. twórcą projektu budynku lubelskiej Poczty Polskiej. 

W 1948 r. w czerwcu pojawił się tu biskup na tradycyjną wizytację. Był to bp Wyszyński. Zapisał aż cztery strony, drobnym, równym pismem. - W kronice zasugerował, żeby prowadzić ją dalej i rzetelnie - mówi ks. Marcin. 

Ks. Marcin Rola znalazł księgę wizytacyjną z wpisem kard. Wyszyńskiego.

Dziś kościół jest zamknięty dla wiernych. Większość wystroju wnętrza została przeniesiona do nowej świątyni. - Środek jednak został całkiem dobrze zachowany - zauważa proboszcz. - Ostatnio razem z ministrantami zrobiliśmy tam porządek i przy okazji rodzinnego pikniku parafialnego, który zorganizowaliśmy, kościół na ten jeden dzień został otwarty dla zwiedzających - dodaje.

W czasie pikniku odbyła się też zbiórka pieniędzy na odtworzenie nasadzeń wokół budowli. - Część pieniędzy parafianie ofiarowali wcześniej, i dzięki temu pod koniec września będziemy mogli posadzić 21 nowych drzew - tłumaczy ks. Rola. 

Proboszcz nie ukrywa, że gdyby były fundusze, zabytek, który bez wątpienia jest atrakcją okolicy, można by odnowić i ponownie wykorzystać, szczególnie że parafianie stary kościół  darzą wielkim sentymentem. 

 - Wielu ludzi, przejeżdżając przez wieś, zatrzymuje się, żeby obejrzeć nasz kościół. Ostatnio nawet zapukała do mnie kobieta, która była na Camino i chciała wejść do środka. Pieniędzy jednak na odnowienie tej perełki potrzeba dużo, bo do remontu w pierwszej kolejności jest dach i elewacja, ale należałoby też odrestaurować przynajmniej częściowo środek. Być może państwo się tym zainteresuje - mówi z nadzieją proboszcz.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama