Nowy numer 38/2021 Archiwum

Lublin w życiu kard. Wyszyńskiego

Bez Lublina nie byłoby takiego kardynała Wyszyńskiego, jakiego znamy. Lublin odegrał znaczącą rolę w jego życiu. To na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim młody ksiądz Wyszyński uzyskał doktorat. Posługa biskupa lubelskiego w trudnych latach przygotowała go do pełnienia funkcji Prymasa i przewodzenia polskiemu Kościołowi.

Przyszły Prymas Polski lubelskim Kościołem kierował zaledwie przez dwa lata, ale był to okres niezwykle znaczący. - Przyszedł do Lublina bardzo młody biskup. Jako pasterz nie miał doświadczenia, tu je zdobywał - podkreśla bp dr hab. Mariusz Leszczyński, biskup pomocniczy diecezji zamojsko-lubaczowskiej i absolwent KUL.

Po śmierci bp. Mariana Fulmana papież Pius XII 4 marca 1946 roku mianował ordynariuszem lubelskim ks. Stefana Wyszyńskiego. Nowy pasterz diecezji lubelskiej był wówczas najmłodszym biskupem w Polsce, miał niespełna 45 lat. I choć nie miał doświadczenia jako biskup pomocniczy, to powierzone mu zostało zarządzanie diecezją. Zdecydowało o tym prawdopodobnie poparcie jego kandydatury przez ówczesnego Prymasa Polski, kard. Augusta Hlonda, który znał ks. Wyszyńskiego z pracy w Radzie Społecznej przy Prymasie Polski.

Diecezja lubelska nie była obca ks. Wyszyńskiemu – na KUL odbył studia z prawa kanonicznego (1925-29), uwieńczone doktoratem. Podczas okupacji niemieckiej zagrożony aresztowaniem schronił się na kilka miesięcy w Kozłówce koło Lubartowa, a potem w zakładzie dla ociemniałych (filia Lasek) w Żułowie koło Krasnegostawu (1940–1942).

Święcenia biskupie ks. Stefan Wyszyński przyjął w niedzielę, 12 maja 1946 roku na Jasnej Górze. Uroczysty ingres do katedry w Lublinie miał miejsce dwa tygodnie później. Jako biskup lubelski ks. Wyszyński stał się również Wielkim Kanclerzem KUL, czyli opiekunem uczelni z ramienia Episkopatu Polski.

Przed nowym biskupem stanęło niełatwe zadanie odbudowy diecezji po wojnie. Zniszczonych było wiele kościołów, brakowało kapłanów. W jednym z listów pisał: „Potrzeby moje są bardzo skromne. Nie chciałbym za żadną cenę, by diecezja miała się zadłużać na zbędne remonty mieszkania. Dziś wszystko trzeba obracać na odbudowę katedry i życia religijnego”.  Temu zadaniu poświęcał cały swój czas – odwiedzał parafie, bierzmował, spotykał się z księżmi i świeckimi. W krótkim czasie kierowania lubelskim kościołem przeprowadził wizytację duszpasterską aż w osiemdziesięciu parafiach. Towarzyszący mu często ówczesny diakon, a później jego następca na stolicy biskupiej w Lublinie, Bolesław Pylak, wspominał, że biskup Wyszyński był człowiekiem niesłychanej pracowitości.

12 listopada 1948 roku biskup lubelski Stefan Wyszyński otrzymał nominację na arcybiskupa gnieźnieńskiego i warszawskiego oraz prymasa Polski. Okres biskupiego posługiwania w Lublinie okazał się z perspektywy niezwykle istotny. Był to czas odbudowy diecezji nie tylko w trudnej sytuacji materialnej, ale także pierwszych zmagań z rosnącą w siłę władzą komunistyczną. - Te dwa lata doświadczenia jako biskupa były ogromną pomocą w późniejszym posługiwaniu - stwierdza bp Leszczyński. - Prymas wielokrotnie podkreślał, że właśnie w Lublinie nabierał doświadczenia i bardzo to sobie cenił - dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama