Nowy numer 38/2021 Archiwum

Polska to dla nich najlepszy kraj

Assef Salloom jest królem. Króluje raz w roku w Lublinie od 5 lat. Jego żona Hamida żartobliwie narzeka, że nic nie ma z tego królowania. A chciałaby. Od przeszło 8 lat w Polsce mają dom.

Kiedyś tym domem była Syria a konkretnie jedno z ważniejszych miast tego państwa - Latakia. Gdy konflikt w rodzinnym kraju zaczął narastać, mimo obaw, ale z przekonaniem, że chcą dla swego wówczas jedynego dziecka, lepszego świata, postanowili uciec do Polski. - Było to możliwe, bo mam polskie obywatelstwo - mówi Hamida. - Moja mama jest Polką.  Z Polską Hamida nie miała wiele wspólnego, bo, mimo że tu się urodziła, to jednak już po 3 miesiącach rodzina wyjechała do Syrii. 

Zostali jednak dziadkowie. - To właśnie do dziadka postanowiliśmy przyjechać - opowiada. 

W 2013 r. w wakacje razem z 3 - miesięcznym Adasiem dotarli na wieś pod Tomaszowem Lubelskim. Oboje byli po studiach w Syrii, jednak jak się okazało, ich dyplomy magisterskie odpowiadały w Polsce jedynie licencjatowi. - Zapisaliśmy się więc na studia na KUL.

Assef w zasadzie po polsku nie mówił w ogóle, ja tylko trochę - wspomina Hamida. - Dlatego wybraliśmy europeistykę wykładaną po angielsku. 

Assef w Latakii skończył literaturę angielską, Hamida ekonomię. - Dzięki pomocy cudownych ludzi z uczelni, szczególnie Tomka Sieniowa, który dosłownie wziął nas za rękę i przeprowadził przez wszystkie trudne początkowo etapy, rozpoczęliśmy nowe życie w Lublinie. 

Oboje skończyli studia. Hamida znalazła pracę na KUL, Assef rozpoczął studia doktoranckie na Wydziale Filozofii. - Dostałem nawet nagrodę dla najlepszego doktoranta w Polsce - chwali się Assef.

W międzyczasie także Assef stał się obywatelem Polski. Dziś uczy studentów KUL języka arabskiego a wykładowców Politechniki Lubelskiej języka angielskiego. Od 5 lat w czasie Orszaku Trzech Króli jest jednym z monarchów. - Kiedyś zadzwonił do mnie ktoś z archikatedry czy mógłbym wziąć udział w orszaku w takiej roli. I tak już zostało. 

Cztery lata temu urodziła się Julka. Mniej więcej wtedy narodził się też pomysł stworzenia miejsca dla dzieci, które byłoby połączeniem sali zabaw z miejscem nauki języków obcych i muzyki. Tak powstał “Mały Kopernik”.

- Assef ma duże doświadczenie w pracy z dziećmi - podkreśla Hamida, która aktualnie pracuje także w Amazonie. - Stworzył swój sposób nauki angielskiego przez zabawę, sport i muzykę. Dzieci zupełnie nie czują, że się uczą. Kluczem do sukcesu jest pełna akceptacja i brak krytyki ich postępów. - Ja ich za wszystko chwalę - stwierdza Assef ze śmiechem - Cieszę się, że chcą mówić, że mają odwagę rozmawiać po angielsku nawet jeśli robią to z błędami. 

W jednej z sal “Małego Kopernika” przy ul. Świętoduskiej stoi pianino. Lekcji na tym instrumencie udziela Hamida. - Uczymy jednak grać także na gitarze, lutni - to ukochany instrument Assefa, i skrzypcach. 

Do “Małego Kopernika” wpadają też dorośli. - Nie ma górnej granicy wieku jeśli chodzi o naukę czegokolwiek - podkreśla Assef. - Uczę zarówno dzieci jak i dorosłych i to nie tylko angielskiego, ale także włoskiego i arabskiego. 

Ostatnio małżonkowie otworzyli filię swojej działalności w Garbowie. - Kupiliśmy tam kawałek działki, zrobiliśmy plac zabaw, miejsce na ognisko. Chcieliśmy stworzyć taki rezerwat, gdzie dzieciaki mogą robić, co im się podoba np. wyrabiać cegłę. 

Assef i Hamida czują się w Polsce dobrze. - Spotkaliśmy tu świetnych, pomocnych  ludzi. Nigdy nie doświadczyliśmy niechęci - zaznacza Hamida.  - Dla mnie Polska to najlepszy kraj do życia - stwierdza Assef. - Naprawdę jest mnóstwo możliwości pracy, rozwoju. Trzeba tylko chcieć. 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama