GN 25/2022 Archiwum

Naprawiają ciało i ducha

Stworzyli jedyny na Lubelszczyźnie ośrodek, w którym pomoc otrzymują ludzie z problemami neurologicznymi. To miejsce, nad którym czuwa ich córka – Alicja Mazurek.

Agnieszka i Wojtek Mazurkowie cztery lata temu przeżyli największy dramat swojego życia. Ich jedyna córka w wyniku wypadku samochodowego zapadła w śpiączkę. Rodzice Ali nigdy się nie poddali i zrobili wszystko, by pomóc swojemu dziecku. W listopadzie 2019 r. założyli Fundację „Wstawaj Alicja”, a już w grudniu otworzyli Ośrodek Neurorehabilitacji, w którym miała być leczona Ala. – Na rehabilitację w prywatnych klinikach czekaliśmy zawsze przynajmniej miesiąc. Takich miejsc jest w Polsce niewiele, a miesiąc to bardzo długo, nie mówiąc już o tym, jak bardzo drogie są takie terapie. Wielu ludzi w ogóle nie ma szansy skorzystać z takiej formy leczenia, a ona potrafi zdziałać cuda – mówi Agnieszka Mazurek.

Najnowocześniejszy sprzęt

Alicja nie zdążyła skorzystać z ani jednego zabiegu w stworzonym z myślą o niej ośrodku. Dwa tygodnie po uroczystym otwarciu placówki zmarła.

Choć Agnieszka i Wojtek Mazurkowie nie mogli pomóc już swojemu dziecku, bardzo pragnęli wesprzeć innych ludzi, którzy tak jak kiedyś ich córka potrzebują koniecznej dla funkcjonowania rehabilitacji. – Miesięczne leczenie jednego chorego to ok. 10 tys. zł – mówi Wojciech Mazurek. – To kwota zazwyczaj przekraczająca możliwości zwykłych ludzi. Jeśli pacjent jest po wypadku, to może liczyć na odszkodowanie z ubezpieczenia, ale jeśli to choroba wrodzona, takich możliwości już nie ma. – Serce się kraje, jak się patrzy na te wszystkie ludzkie nieszczęścia – dodaje Agnieszka Mazurek. – Słuchamy historii i tak bardzo chcielibyśmy pomóc tym ludziom.

Do ośrodka przyjeżdżają pacjenci z całej Polski, ale też z zagranicy, bo jest on wyposażony w najnowocześniejszy sprzęt, m.in. lokomat czy cyberoko. – Mamy np. bliźniaków z Białegostoku. Potrzebują stałej rehabilitacji w zasadzie od urodzenia. Ich choroba jest nieuleczalna, ale jeśli nie będą się rehabilitować, to nie mają właściwie żadnych szans na jakiekolwiek funkcjonowanie – stwierdza A. Mazurek. – Byli na pierwszym turnusie, ale na drugi nie mają już pieniędzy.

Ośrodek w Turce nie ma kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, na który Mazurkowie, otwierając go, tak bardzo liczyli. – Niestety, nie udało nam się dotychczas takiego kontraktu podpisać. Szkoda, bo dzięki niemu moglibyśmy pomóc większej liczbie osób.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama