Nowy numer 49/2022 Archiwum

Kapłańska codzienność

Ilekroć wieczorem wychodzi z kancelarii, może zmęczony całym dniem, ale po rozmowach z ludźmi, którzy powierzają mu różne swoje sprawy, czuje się szczęśliwy.

Tajemnice starego kościoła

To była jednak kropla w morzu potrzeb. Wówczas abp Życiński postanowił, że w remont katedry włączą się wszystkie parafie w diecezji, oddając jedną tacę w roku na ten cel. Do tego kapłani indywidualnie wspierali remont, przekazując pieniądze. – Wszystko to było możliwe dzięki pomocy wielu ofiarodawców i instytucji, takich jak Urząd Miasta Lublin, Urząd Marszałkowski, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wiele życzliwości, cennych rad i pomocy zyskaliśmy od wojewódzkiego konserwatora zabytków, firmy która prowadziła prace oraz ze strony diecezji, szczególnie podczas składania wspólnych wniosków o dotacje z UE. Czasem przychodziły chwile trudne, kiedy wydawało mi się, że nie dam rady tego ogarnąć, że najchętniej poprosiłbym o zmianę. Trzymała mnie wtedy adoracja Najświętszego Sakramentu i trochę… męska ambicja. Wytchnieniem były momenty, gdy kończył się jakiś etap prac. W nocy znikało rusztowanie, a gdy rankiem wchodziło się do kościoła i widziało efekt, to było takie „łał!”, które zachęcało, by nie ustawać. Przy okazji odkrywaliśmy różne rzeczy. Pod warstwą tynku pokazywały się malowidła, czy niespodziewanie odkrywaliśmy jakieś zamurowane przejście – mówi ks. Adam. Ostatecznie remont zakończył się w 2019 roku, czyli po 22 latach, czyniąc katedrę jednym z najpiękniejszych kościołów diecezji.

Tętni życiem

− Wiem, że remont wypełnił dużą część mojej posługi w katedrze. Cieszę się, że stałem się uczestnikiem dzieła renowacji tej zacnej świątyni. Jednak największą radością tych lat są wierni świeccy, którzy zaangażowali się w projekt „Nowego Oblicza Parafii”. Bardzo ciekawa była współpraca świeckich z kapłanami. Razem planowaliśmy program pracy, wyznaczaliśmy sobie zadania – wspomina ks. Adam. Teren parafii został podzielony na rejony, za które byli odpowiedzialni poszczególni księża. Mieli do pomocy osoby świeckie. Roznosili oni do swoich sąsiadów listy do parafian, organizowali wizytę duszpasterską, a także spotkania sąsiedzkie ze słowem Bożym.

− Sanktuarium katedralne jest jak oaza, gdzie ludzie w skwarny dzień chcą odpocząć, w zimie się ogrzać, wypowiedzieć, często przez łzy, swoje tęsknoty i zawiedzione nadzieje. Posługa duszpasterska to towarzyszenie, jednanie z Bogiem i tworzenie więzi, które są jak sieci, do których trafiają inni poszukujący – zwierza się ksiądz kustosz. Inną jego radością posługi w katedrze jest praca z rodzinami. − W ramach ruchu spotkań małżeńskich organizujemy weekendy, wieczory dla zakochanych. Jako kapłan daję, ale więcej otrzymuję. To właśnie fakt, że katedra jest sanktuarium Matki Bożej Płaczącej, czyni z niej miejsce wyjątkowe, przesiąknięte modlitwą i radością. Gdyby nie to, owszem, kościół byłby odwiedzany przez turystów, podziwiany za iluzjonistyczne freski, ale nie byłby miejscem, gdzie czuje się tętniącą wiarę. Kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu i obok wizerunek Maryi słynący łaskami dopełniają się w tym miejscu. Nie było przez minione 25 lat mojej posługi w katedrze dnia, w którym choć przez chwilę kościół byłby pusty. Tu zawsze pulsuje życie dzięki modlącym się ludziom – podkreśla proboszcz.

Cuda na co dzień

Zarówno on sam, jak i pracujący tu kapłani stali się świadkami wielu łask otrzymanych za wstawiennictwem Matki Bożej z katedry. – To niesamowite historie ludzi doświadczających nawrócenia czy uzdrowienia zarówno duchowego, jak i cielesnego. Największe wrażenie zrobiły na mnie przeżycia jednej z młodych dziewczyn, narkomanki i prostytutki. Do katedry przysłała ją sutenerka, mówiąc, by tu przyszła i zrobiła coś ze swoim życiem. Dziewczyna rozmawiała z nami, duszpasterzami. Zaczęliśmy szukać dla niej ratunku i modlić się za nią. Po wielu wzlotach i upadkach na drodze do wyzwolenia się z nałogów, udało się jej znaleźć poza Lublinem ośrodek u sióstr, w którym mogła stanąć na nogi. Dziś jest mężatką i matką trójki dzieci – opowiada ks. Adam.

Poruszających historii jest dużo więcej. Na modlitwę, rozmowę, do spowiedzi przychodzą tu ludzie nie tylko z różnych stron Lublina, ale i wielu przyjezdnych. – Każdy z nich pada na kolana i przedstawia Bogu swoje sprawy. Katedra jest przeniknięta duchem modlitwy. Jestem wdzięczny za kapłanów tu pracujących. Systematycznie spotykaliśmy się na modlitwie i rozmowie. Razem ustalaliśmy plan działania duszpasterskiego, pisaliśmy do parafian listy dotyczące danego roku przeżywanego w kościele i naszych propozycji, słuchaliśmy się wzajemnie i dyskutowaliśmy. Wspólnota żyje, gdy każdy czuje się za nią odpowiedzialny, a nie wtedy, gdy proboszcz decyduje o wszystkim sam i pokazuje palcem – mówi ks. Adam.

W czerwcu 2022 roku ks. Adam Lewandowski zakończył swoją pracę w parafii katedralnej jako proboszcz przechodząc na emeryturę, ale pozostaje we wspólnocie, dalej posługuje w katedrze jako rezydent i wciąż ma otwarte serce i czas dla ludzi. – To ludzie pozwalają księdzu zachować normalność. Uczestnictwo w ich życiu, spotkania z rodzinami, które często borykają się z wielkimi trudnościami, były i wciąż są dla mnie umocnieniem i źródłem radości. Mimo emerytury chcę dalej im służyć – podkreśla ks. Adam.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy