Nowy numer 48/2022 Archiwum

Droga jak życie

Kolejny dzień w trasie, 30 km. Ci, którym wydawało się, że pielgrzymowanie to bułka z masłem, już są po największym kryzysie.

Człowiek dorasta

Siódmego dnia pielgrzymi dotarli do Dymin. Wcześniej modlili się w Daleszycach podczas Mszy św. w kościele parafialnym. W homilii ks. Krzysztof Podstawka, ojciec duchowny pielgrzymki, podkreślał, że na szlaku nie brakuje znaków, musimy je tylko dostrzegać i chcieć odczytać. – Mogliśmy się tu nie spotkać, nigdy ze sobą nie rozmawiać, nie doświadczyć tego, co dzieje się na szlaku, ale tu jesteśmy, a Pan do nas mówi.

Droga na Jasną Górę to czas zmian. Człowiek dorasta i dowiaduje się o sobie wielu rzeczy. – Nigdy nie pomyślałabym, że jestem w stanie przejść taką trasę – mówi Aneta, pielgrzymkowa nowicjuszka. – Dałam radę i odzyskałam wiarę we własne siły – nie kryje radości.

Przed pielgrzymami jeszcze kilka dni drogi. Każdy z nich niesie do Częstochowy swój bagaż. I wcale nie są to zapasowe ubrania czy karimaty, ale bagaż doświadczeń życiowych, przeżyć, często  porażek. Idą, by oddać to wszystko Matce Bożej w nadziei, że przyjmie, uleczy, pocieszy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy